Dzień 12 - Plav
-
DST
26.82km
-
Czas
03:40
-
VAVG
7.31km/h
-
VMAX
32.07km/h
-
Temperatura
26.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po kolacji na bogato (fasola, pieczone/grillowane warzywa, pieczywo, piernik na deser) nie mogłam spać. Miałam zgagę gigant, a to wszystko przez łakomstwo, ale tak ładnie wyglądało i pysznie smakowało, że nie byłam w stanie się oprzeć :)
Obudziłam się około godz. 7.00, ale na śniadanie zeszłam dopiero przed godz. 9.00. Czekałam na wyprawowego znajomego.
Śniadanie było również na bogato (zupa mleczna, pieczywo, wędlina, domowe racuszki). Młoda gospodyni dba o gości :)
Po zniesieniu sakw czekała na mnie przykra niespodzianka. W tylnym kole nie było powietrza. Z pomocą przyszedł wyprawowy znajomy. 
I tak w dalszą drogę wyjechałam po godz. 11.00. Tradycji również tym razem stało się zadość. Dzisiaj chcę przekroczyć granicę przez Vranica Pass i dojechać do Plav w Montenegro :) 
Na przełęcz prowadziła szutrowa, kamienista droga. Cały czas w górę. Jechałam na rowerze niewielkie odcinki, a między nimi ćwiczyłam muskuły :) Już dawno tak się nie namęczyłam pchając rower :) I tak +-7 km. Z krótkim przerywnikiem na kawę w leśnym BAR KAFE :)
Droga na przełęcz również jest w remoncie. Trwają prace przy jej poszerzaniu i zabezpieczaniu przepustów.
Pogoda niestety nie napawa optymizmem. Nad górami zawisły ciemne chmury. Po południu prognozowane są opady deszczu.
Droga przed samą przełęczą jest szeroka i już utwardzona. Nie wykluczone, że została przygotowana pod asfalt.
Z wielką radością powitałam tablicę - Plav - 10 km :)
Zaczynam zjazd. Początkowo ścieżka prowadzi przez łąkę. Wjeżdżam do lasu. Robi się zimno. Droga jest masakryczna - ostro w dół, kamienie, korzenie, błoto, kałuże.
Schodzę z roweru. Lubię spacerować. To nie koniec atrakcji. Dwa razy pokonuję strumyk :) Zaczyna padać. Zakładam pelerynę. Na szczęście deszcz przechodzi w mżawkę. 
Z drogi gruntowej wyjeżdżam na asfalt. Przede mną Plav. Nareszcie. Do centrum dojeżdżam około godz. 16.00. Zmarzłam. Zatrzymuję się w kawiarni, zamawiam herbatę, a w piekarni obok kupuję francuskiego rogalika z wiśniami. Robi się pysznie. Przeglądam na Bookingu oferty noclegu. Wybór pada na nowość - domki campingowe u Boki w Vojno Selo - 6 km od centrum. Za nocleg płacę 10 euro - cena całkiem przystępna :) 
Dzień powoli dobiega końca...
Kategoria Albania 2025, wyprawy






