Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Goniąc miesięczniaczka

  • DST 117.58km
  • Czas 04:24
  • VAVG 26.72km/h
  • VMAX 40.16km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 czerwca 2026 | dodano: 22.06.2026

Od rana żar lał się z nieba. W planach miałam wycieczkę, lecz straszliwe gorąco zweryfikowało moje plany. Mama również się do tego przyczyniła - wciąż powtarzała "poczekaj, nie jedź, teraz jest jeszcze za gorąco". Cóż, poczekałam i wyjechałam o godz. 15.30. Nic szczególnego, takie kręcenie głównymi drogami w pogoni za miesięczniaczkiem. Zaczęłam od drogi nr 815, odbiłam w drogę nr 814, skrótami - drogami gminnymi dojechałam do drogi nr 63, a z niej ponownie wjechałam w drogę nr 815, następnie w drogę nr 813 i do domu. Taki swoisty kalejdoskop dróg :) Nie obyło się bez przygód mrożących krew w żyłach :) Jeżdżąc głównymi drogami jestem przyzwyczajona do niebezpiecznych sytuacji i dlatego przestrzegam zasadę ograniczonego zaufania. Dzięki temu nie raz udawało mi się wyjść cało z opresji, choć dzisiaj miałam chyba więcej szczęścia. Jechałam drogą nr 815, mijałam Jabłoń. Za stacją paliw wyprzedziły mnie na trzeciego dwa auta. Jechały w bardzo bliskiej odległości jedno auta za drugim, z przeciwka jechała osobówka. Okazało się, że nimi jechało trzecie auto. Usłyszałam pisk opon, samochód jadący z przeciwka prawie zrównał się ze mną, auto za mną też, po czym kierowca tego samochodu uciekając przed czołówką zjechał na prawo, złapał pobocze, zarzuciło go. Na moje szczęście akurat było skrzyżowanie z drogą po prawej. Jak mi się udało odbić w tą drogę - nie wiem, to był odruch, zdążyłam jeszcze wypiąć pedał i uniknęłam upadku. Nie wykluczone, że gdybym nie odbiła w prawo oberwałabym. Podsumowując - skoro nic się nie stało, jest szansa, że dojadę miesięczniaczka.


droga nr 63 przed miejscowością Polubicze


droga nr 815 przed miejscowością Horodyszcze


Kategoria Trening


komentarze
Basik
| 17:15 środa, 24 czerwca 2026 | linkuj Nie pierwsze i liczę, że nie ostatnie takie zdarzenie ;) Podczas 300 km trasą pieszą nad morze, z moim nieodżałowanym kolegą Jackiem było jeszcze bliżej "ostatecznego rozwiązania" - auto wypadło z zakrętu, jakoś udało się kierowcy wyprowadzić je z poślizgu, my ratowaliśmy się ucieczką na pobocze. Skończyło się wywrotką, poobijaniem, zdartym naskórkiem, porwaną kurtką, uszkodzoną lampką. Tak już niestety bywa, uczestnicy ruch często wyłączają wyobraźnię, a do tego wszechobecny pośpiech i o tragedię nie trudno. Dwa lub trzy lata temu wjechał we mnie młody-gniewny rowerzysta na szosówce na ścieżce w Warszawie. Na szczęście głowę trzymałam sztywno i nie uderzyłam o kostkę, ale nie byłam w stanie się ruszyć/wstać przez dłuższą chwilę, myślałam, że złamałam obojczyk. Finał - zdarte kolano, łokieć, porwana kurtka i przez kilka dni z trudem się poruszałam :) Ot, życie rowerzysty :)
Lichy
| 14:40 wtorek, 23 czerwca 2026 | linkuj Przerażające zdarzenie! Często zastanawiam się po co my rowerzyści ryzykujemy na drogach? Tak, tak bo przecież sam wyjazd na drogę to już narażanie się na ryzyko. Obyś nie miała więcej takich "przygód".
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ikiem
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]