Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

Albania 2025

Dystans całkowity:572.63 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:33:04
Średnia prędkość:12.95 km/h
Maksymalna prędkość:52.31 km/h
Liczba aktywności:18
Średnio na aktywność:31.81 km i 3h 00m
Więcej statystyk

Dzień 20 - Cetinje

  • DST 82.60km
  • Czas 05:05
  • VAVG 16.25km/h
  • VMAX 40.19km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 października 2025 | dodano: 28.12.2025

Słoneczny poranek zwiastował pogodny dzień. Nareszcie! Na ostatni dzień wyprawy zaplanowałam wycieczkę do Cetinje. Zamierzałam wyjechać z samego rana, ale wyszło, jak zwykle :) Wyjeżdżam około godz. 9.00. Jadę wczorajszą trasą - ulicą usianą drogimi butikami. Droga wyjazdowa z Podgoricy ma 4 pasy ruchu. A ja TĄ drogą jadę na rowerze. Nie zauważyłam zakazu, więc chyba można, ale czy na pewno?! Odetchnęłam, gdy wyprzedzili mnie rowerzyści na szosówkach.
Do Cetinje jest zaledwie 35 km, jednak kręta droga z licznymi podjazdami sprawia, że cyferki na rowerowym liczniku zmieniają się w zwolnionym tempie. Ruch na drodze jest niesamowity. Pędzą auta osobowe, tiry, autokary! 
O godz. 11.30 jestem na miejscu. Dojechałam! Pierwsze wrażenie - jestem oczarowana! Pierwsze skojarzenie - uśpione miasteczko! Jest pięknie! I nie ma tłumu turystów! Jakbym przeniosła się do innego wymiaru. 
Cetinje do 1918 r. była oficjalną stolicą Czarnogóry. Znajduje się tu rezydencja prezydenta Czarnogóry. Liczne zabytki - pałace, budynki starych ambasad i inne budowle są dowodem wielkości dawnej Czarnogóry. 


Zwiedzanie Cetinje zamierzam rozpocząć od Cerkwi na Ćipurze. Przejeżdżam obok Narodowego Muzeum Czarnogóry. 

Muzeum jest jednym z najbardziej popularnych wśród muzeów i galerii byłych państw Jugosławii. Niestety nie mam czasu na prawdziwe zwiedzanie. Muszę zadowolić oczy jedynie widokiem pięknego budynku. Przyjadę tu jeszcze kiedyś i wtedy zatrzymam się na dłuższą chwilę :)




Cerkiew na Ćipurze (inaczej Dvorska Crkva) to jedna z najważniejszych świątyń w całym kraju. Historia tego miejsca sięga jeszcze XV wieku. To właśnie tu wznosił się klasztor zbudowany przez Iwana I Crnojevića. Także w tym miejscu działała pierwsza bałkańska drukarnia, przygotowująca książki w cyrylicy.


Kolejny przystanek - Monaster Narodzenia Matki Bożej (Cetinjski manastir). Jest to miejsce bardzo ważne dla czarnogórskiej religijności (pierwszy klasztor wzniósł Iwan I Crnojević tam gdzie dziś stoi cerkiew na Ćipurze). Monaster został zniszczony w czasie wojny Ligi Świętej z Turkami. Kiedy na skutek rokowań z nieprzyjacielem Wenecjanie zmuszeni zostali do wycofania się pod budowlę podłożono ładunek wybuchowy. Od tego czasu całość była jeszcze kilka razy niszczona i odbudowywana. Ostatnie prace rekonstrukcyjne przeprowadzono w 1927 r. Obecnie żyje tu kilkunastu mnichów. Wewnątrz przechowuje się wiele cennych relikwii jak np. szczątki Piotra I Petrowić-Niegosza.


Z monasteru jadę na punkt widokowy. Prowadzi do niego kamienista ścieżka. Pokonuję ją prowadząc rower ;)
Na szczycie punktu widokowego znajduje się Mauzoleum biskupa Daniły Petrovica - władyki, który przyczynił się do powstania nowoczesnego narodu czarnogórskiego. Swoimi śmiałymi reformami ograniczył prawo zemsty i zorganizował nowoczesną armię. Toczył też krwawe wojny z Turcją (spalono Cetynię) i tzw. poturczeńcami czyli czarnogórskimi muzułmanami. Rzeź poturczeńców została opisana w poemacie "Górski wieniec" przez biskupa Piotra II. Ostatecznie udało mu się uwolnić państwo od konieczności płacenia Turcji haraczu. Pochowano go w klasztorze Stanjevići, ale w 1896 r. szczątki przeniesiono na górę Orlov Krš.


Z punktu widokowego roztacza się widok na całą Cetinję. 
Wracam do miasteczka. 


Spaceruję urokliwymi uliczkami.




W centrum niedaleko głównego placu, w otoczeniu kwietników i drzew iglastych znajduje się pomnik założyciela miasta Ivana Crnojevića. Został on ustanowiony w 1982 r. z okazji pięćsetnej rocznicy założenia miasta. 


Nieopodal znajduje się pałac zwany „Bilardówką” - siedziba władców Czarnogóry. Został on wzniesiony w czasie władania władyki Petra II Petrovicia-Njegoszaw 1838 r. Na czas rządów Petra II Petrovicia-Njegosza przypada największy rozkwit miasta. To za jego władania dochodzi do rozbudowy i urbanizacji miasta. 


Po przeciwnej stronie znajduje się Pałac króla Mikołaja. Ta czerwona willa przez długi czas stanowiła siedzibę Mikołaja I Petrowić-Niegosza. Mieści się tu muzeum poświęcone władcy.

W Cetinje można również obejrzeć  zabytkowe ambasady dawnych mocarstw - Austro-Węgier, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii czy Włoch, Serbii, Turcji. Niektóre są okazałe, inne nieco skromniejsze. 






Moja wycieczka powoli dobiega końca. Zbliża się godz. 14.00. Wyruszam w powrotną drogę. 


Na drodze jest nadal duży ruch. Trzymam się krawędzi jezdni, jadę ostrożnie, jednak teraz cyferki na rowerowym liczniku zmieniają się w szybszym tempie. Droga jest kręta z licznymi zjazdami :) A jakie mam widoki na Jezioro Szkoderskie! 


Nie spodziewałam się, że tak szybko dojadę do Podgoricy, więc wstąpiłam jeszcze do Dajbabe.  


Dajbabe to męski prawosławny klasztor położony na wzgórzu Lubovic. Świątynia założona została w 1897 r. przez pustelnika Symeona Popovića. Cerkiew klasztorna poświęcona Zaśnięciu Bogurodzicy znajduje się pod ziemią, w naturalnej pieczarze. Mnich sam poszerzył wnętrze groty tak żeby miała kształt cerkwi i żeby zmieściły się w niej dwie boczne kaplice. Ponadto ozdobił ściany pieczary freskami. Jakiś czas później w sąsiedztwie świątyni wybudowano dodatkowy budynek sakralny z dwiema wieżami-dzwonnicami. Po śmierci Symeona w 1941 r. jego szczątki zostały złożone w sarkofagu w monastyrze. Wkrótce potem został beatyfikowany. W 1999 r. w czasie bombardowania Serbii i Czarnogóry przez siły NATO klasztor został częściowo uszkodzony. W 2010 przebywał tu zaledwie jeden mnich.










Plan zrealizowałam. Zobaczyłam, co chciałam, a nawet więcej. To był bardzo udany dzień. 
Po powrocie do hostelu, po kolacji zapakowałam rower do kartonu i spakowałam sakwy. Jutro wracam do domu. Na lotnisko zawiezie mnie autem właściciel hostelu. Dzień i wyprawa dobiega końca...
                                                                                              Koniec.... liczę jednak, że ciąg dalszy nastąpi :) 

Ps.
Opisywałam wyprawę o wiele dłużej niż jechałam. Mimo to jestem dumna z siebie - dotrwałam, dojechałam, dokończyłam opowieść :)


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 19 - Podgorica

  • DST 7.20km
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 października 2025 | dodano: 27.12.2025

Poranek był pochmurny, ale przestało padać i ucichł huraganowy wiatr. Po późnym śniadaniu ruszyłam Scottem w miasto. Tak bez planu i logistycznego przygotowania. 
Jadę ścieżką rowerową w kierunku rzeki Moračy. Mimo wczesnej pory ruch na ulicy jest duży. Auto pędzi za autem. Dla odmiany na ścieżce rowerowej wieje pustką. Sporadycznie mijam innych rowerzystów. 


Pierwszy przystanek robię przed pomnikiem króla Mikołaja I w Kraljev Parku (Królewskim Parku) położonym nad brzegiem Moračy. Park Królewski w Podgoricy został pierwotnie otwarty w 1910 r. dla uczczenia koronacji króla Mikołaja I Petrovica. Park jest dobrze utrzymany. Jest czysto. Przy alejkach są ławki. Można tu odpocząć i miło spędzić czas. 


Dojeżdżam do Mostu Blaža Jovanovića. Podobno jest to najbardziej ruchliwy most w mieście. 


Z mostu roztacza się widok na Stare Miasto, znane jako Stara Varos (Stara Wioska). Na dół prowadzą kamienne schody. Rower ciąży mi wyjątkowo i po pokonaniu kilu stopni rezygnuję ze zwiedzania Starego Miasta. Będzie powód do kolejnego odwiedzenia Podgoricy.


Kolejny przystanek robię przed pomnikiem Władimira Wysockiego, rosyjskiego pieśniarza i poety. Monument ten, Moskwa podarowała Podgoricy w 2004 r. Poetę uwieczniono z jedną dłonią podniesioną do góry, a w drugiej trzyma gitarę.


Nieopodal znajduje się Moskovski most i Most Milenijum.


Most Moskovski udostępniony jest tylko pieszym.


Most Milenijny został otwarty w 2005 r. Ten charakterystyczny most wantowy o długości 173 metrów rozpięty nad rzeką Morača jest jednym z symboli Podgoricy. Udostępniony jest dla ruchu samochodowego.


Pomiędzy Mostem Blaža Jovanovića, a Moskovskim zawieszony jest most pieszy - Gazela. 


Wprost z kładki wchodzę do Njegošev Parku. Park ten otrzymał imię najsłynniejszego czarnogórskiego poety i księcia-biskupa (Władyki) Czarnogóry – Petara II Petrovica Njegosa. Jest jednym z najstarszych parków miejskich w Podgoricy
Ponownie przejeżdżam przez Most Blaža Jovanovića. 


Odbijam w ulicę Danila Petrovića. Tu jest jakby elegancko... Drogie, markowe butiki, woow! Oglądam jedynie witryny.
W drodze powrotnej do hostelu zwiedzam największą świątynię stolicy Czarnogóry. 


Monumentalna budowla widoczna jest z daleka. Robi niesamowite wrażenie! Sobór Zmartwychwstania Pańskiego jest centralnym miejscem kultu metropolii Czarnogóry i Przymorza, wchodzącej w skład Serbskiego Kościoła Prawosławnego.
Okres powstawania świątyni datuje się na 1993-2014. To jedna z największych atrakcji sakralnych Podgoricy. Fasada cerkwi nawiązuje do stylu reprezentowanego przez rzymskokatolicką katedrę św. Tryfona w Kotorze. Pomimo swojego niepowtarzalnego wyglądu, Sobór Zmartwychwstania Pańskiego nie jest wpisany do żadnego rejestru zabytków. 






Wnętrze cerkwi zdobią liczne freski ukazujące postacie religijne. 
Czas szybko płynie. Zamierzam jeszcze dziś kupić lokalne smakołyki dla moich bliskich. W tym celu zatrzymuję się na targu :)




Targ znajduje się w wielkiej hali. Jest dwupoziomowy. Na piętrze zlokalizowane są stoiska ze wszystkim - ubraniami, butami, elektroniką... Można dostać zawrotu głowy. 
Na dolnym poziomie znajdują się stoiska z owocami, warzywami, ziołami, słodyczami, lokalnymi wypiekami i różnymi różnościami. W oddzielonej części znajduje się hala z serami. Kupiłam kilka rodzajów. Smakowały obłędnie, pycha!
Wróciłam do hostelu. Dzień powoli dobiega końca...


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 18 - Podgorica

  • DST 35.22km
  • Czas 02:00
  • VAVG 17.61km/h
  • VMAX 52.31km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 października 2025 | dodano: 03.12.2025

W nocy strasznie wiało. Poranek był pochmurny. Wiatr nie ustawał. Po godz. 7.00 zeszłam na śniadanie. Gospodyni zapytała, czy nie będzie mi przeszkadzało jeśli nakryje przy tym samym stoliku dla jeszcze jednej osoby. Towarzyszem śniadaniowym okazał się motocyklistą z Austrii. Wymieniliśmy uprzejmości.
Ja pierwsza ruszyłam w drogę. Było ciut po godz. 8.00. Prognoza nie była optymistyczna. Od godz. 10.00 przewidywane były opady deszczu. 
Do granicy z Czarnogórą miałam do pokonania około 10 km. Wiało, na szczęście w plecy.  Droga była niesamowita. Wiła się w dół wzdłuż rzeki Lumi i Cemit.  




Dojazd do przejścia granicznego nie zajął mi dużo czasu. Już tu byłam :)


Wjechałam do Czarnogóry. Dopiero teraz wracając do Podgoricy mogłam w pełni docenić walory widokowe drogi.


Do Podgoricy dojechałam bez problemu. Przedmieście - okropne. Przy drodze tony śmieci. Już to widziałam jadąc do Albanii. 


Po wjeździe do Podgoricy ustawiłam w garminie adres hostelu, tego samego, do którego nie dojechałam pierwszego dnia. Teraz udało mi się. Zamierzam pozostać tu 3 noce. Ogarnęłam się i ruszyłam w miasto. Zrobiłam zakupy spożywcze, w sklepie rowerowym poprosiłam o karton na rower i kupiłam klucz do pedałów.
Strasznie wiało, mżył deszcz. Pogodowy horror. Po powrocie zjadłam kolację. Dzień dobiegł końca...


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 17 - Tamarë

  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 października 2025 | dodano: 01.12.2025

Postanowiłam poleniuchować i zostać w pensjonacie jeszcze jedną noc. Może skusiło mnie przepyszne śniadanie. Za pokój ze śniadaniem, za jedną noc, zapłaciłam 35 euro. 
Pogoda nie napawała optymizmem. Ochłodziło się, a w górach miał spaść śnieg. Na kolejne dni prognozowane były opady deszczu i silny wiatr, więc po powrocie do Podgoricy i tak czekało mnie "biwakowanie" w hostelu. 














Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 16 - Gusinje

  • DST 60.57km
  • Czas 04:20
  • VAVG 13.98km/h
  • VMAX 40.52km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 września 2025 | dodano: 01.12.2025

Wstałam przed godz. 8.00. Na śniadanie był obiad - zupa pomidorowa z makaronem ryżowym, a na deser - wypieki mamy gospodarza. Spakowałam sakwy i z wyprawowym znajomym poszliśmy pożegnać się z Boką i jego mamą. W podziękowaniu za wczorajsze pyszności kupiłam dla nich kawę i czekoladę. 
Życzliwość innych zawsze mnie rozczulała. Tym razem było tak samo. Boka i jego mama to wspaniali ludzie o wielkich sercach. Ugościli nas sokiem z malin, domowym kozim serem, masłem, chlebem i oczywiście kawą.  


W dalszą drogę wyjechałam po godz. 10.00. Poranek był rześki, ale błękit nieba zwiastował pogodny dzień. Do Gusinie pojechałam boczną drogą.










Widoki cudowne.




W Gusinie rozstałam się z wyprawowym znajomym. Postanowiliśmy, że jedziemy osobno i spotkamy się w niedzielę na lotnisku. 
Pojechałam w kierunku Doliny Grebaje. Chciałam przejechać całą dolinę, ale zrobiło się późno i zawróciłam. Noc zamierzałam spędzić w Tamarë w Albanii. 


Wróciłam do Gusinje i stąd już główną drogą SH20 dojechałam do przejścia granicznego. Droga była bardzo widokowa.


Początkowo wiła się w górę, by zjechać do podnóża gór. To było coś niesamowitego. Nie trzeba słów, wystarczy spojrzeć na zdjęcia.
























Do Tamarë dojechałam przed zmierzchem, około godz. 18.00. Wynajęłam pokój w pensjonacie Rireyiana. Dobiegł końca kolejny dzień wyprawy...



Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 15 - Vojno Selo

  • DST 14.48km
  • Czas 01:00
  • VAVG 14.48km/h
  • VMAX 35.15km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 września 2025 | dodano: 26.11.2025

Dzisiaj ostatni dzień w Vojno Selo na campingu u Boki. 


Wstałam o godz. 8.00. Poranek był pochmurny i bardziej niż rześki. Zimnica!!! Śniadanie zjadłam w altanie, po czym zaszyłam się w śpiworze. Dopiero około godz. 13.00 pojechałam do Plav. W kawiarni skorzystałam w Wi-Fi, a w sklepie w tekstyliami kupiłam wełniane skarpety :)


A wieczorem Boka - właściciel campingu totalnie mnie zaskoczył. Przyniósł wypiek swojej mamy i świeże mleko. Pyszności. Podzieliłam się oczywiście z wyprawowym znajomym. Mieliśmy prawdziwą ucztę. Taki smaczny akcent na koniec dnia :)


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 14 - Vojno Selo

  • DST 8.49km
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 września 2025 | dodano: 24.11.2025

Niedziela. Zimno, pochmurno, deszczowo. Po obiedzie pojechałam do Plav. 


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 13 - Vojno Selo

  • DST 18.20km
  • Czas 01:10
  • VAVG 15.60km/h
  • VMAX 36.34km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 września 2025 | dodano: 24.11.2025

Prognozy na najbliższe dni nie napawały optymizmem - ma się ochłodzić i padać. Na poprawę pogody można liczyć od wtorku 30 września. Dlatego z wyprawowym znajomym podjęliśmy decyzję, że zostajemy w Vojno Selo 3 dni - przeczekamy deszczową aurę, po czym ruszymy w powrotną drogę do Podgoricy, odwiedzając Dolinę Grebaje.
Wstałam o godz. 8.00 i od razu pogoniłam na zakupy do Plav. Po śniadaniu natomiast wspólnie  z wyprawowym znajomym poszliśmy uregulować rachunek za kolejne trzy noce. 
Na tej wyprawie tradycją stało się sąsiedztwo meczetu. Tym razem także nie mogło być inaczej.


Po godz. 13.00 wybrałam się na wycieczkę po okolicy. Jadę w kierunku Gusinie. Pogoda sprzyja. Nagle nad górami pojawiają się czarne chmury. Zaczyna padać. Wracam, jednak prognoza sprawdza się.




A wieczorem, po kolacji śpiewamy na dwa głosy hymn wyprawowy. Dzień dobiega końca...


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 12 - Plav

  • DST 26.82km
  • Czas 03:40
  • VAVG 7.31km/h
  • VMAX 32.07km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 września 2025 | dodano: 24.11.2025

Po kolacji na bogato (fasola, pieczone/grillowane warzywa, pieczywo, piernik na deser) nie mogłam spać. Miałam zgagę gigant, a to wszystko przez łakomstwo, ale tak ładnie wyglądało i pysznie smakowało, że nie byłam w stanie się oprzeć :)
Obudziłam się około godz. 7.00, ale na śniadanie zeszłam dopiero przed godz. 9.00. Czekałam na wyprawowego znajomego. 
Śniadanie było również na bogato (zupa mleczna, pieczywo, wędlina, domowe racuszki). Młoda gospodyni dba o gości :)
Po zniesieniu sakw czekała na mnie przykra niespodzianka. W tylnym kole nie było powietrza. Z pomocą przyszedł wyprawowy znajomy. 


I tak w dalszą drogę wyjechałam po godz. 11.00. Tradycji również tym razem stało się zadość. Dzisiaj chcę przekroczyć granicę przez Vranica Pass i dojechać do Plav w Montenegro :) 


Na przełęcz prowadziła szutrowa, kamienista droga. Cały czas w górę. Jechałam na rowerze niewielkie odcinki, a między nimi ćwiczyłam muskuły :) Już dawno tak się nie namęczyłam pchając rower :) I tak +-7 km. Z krótkim przerywnikiem na kawę w leśnym BAR KAFE :)


Droga na przełęcz również jest w remoncie. Trwają prace przy jej poszerzaniu i zabezpieczaniu przepustów.


Pogoda niestety nie napawa optymizmem. Nad górami zawisły ciemne chmury. Po południu prognozowane są opady deszczu.


Droga przed samą przełęczą jest szeroka i już utwardzona. Nie wykluczone, że została przygotowana pod asfalt.
Z wielką radością powitałam tablicę - Plav - 10 km :)


Zaczynam zjazd. Początkowo ścieżka prowadzi przez łąkę. Wjeżdżam do lasu. Robi się zimno. Droga jest masakryczna - ostro w dół, kamienie, korzenie, błoto, kałuże.
Schodzę z roweru. Lubię spacerować. To nie koniec atrakcji. Dwa razy pokonuję strumyk :) Zaczyna padać. Zakładam pelerynę. Na szczęście deszcz przechodzi w mżawkę. 


Z drogi gruntowej wyjeżdżam na asfalt. Przede mną Plav. Nareszcie. Do centrum dojeżdżam około godz. 16.00. Zmarzłam. Zatrzymuję się w kawiarni, zamawiam herbatę, a w piekarni obok kupuję francuskiego rogalika z wiśniami. Robi się pysznie. Przeglądam na Bookingu oferty noclegu. Wybór pada na nowość - domki campingowe u Boki w Vojno Selo - 6 km od centrum. Za nocleg płacę 10 euro - cena całkiem przystępna :) 

Dzień powoli dobiega końca...


Kategoria Albania 2025, wyprawy

Dzień 11 - Valbonë i Cerem

  • DST 29.35km
  • Czas 03:03
  • VAVG 9.62km/h
  • VMAX 44.30km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 września 2025 | dodano: 14.11.2025

Mój namiocik dobrze zniósł nocną ulewę. Obudziłam się o godz. 7.00, wyjrzałam z namiotu, z sąsiedniego dobiegało pochrapywanie. Jestem przecież na wakacjach, poleniuchuję jeszcze. Wstaję ciut przed godz. 8.00. Poranek jest bardzo pogodny. Niebo błękitne. Po wczorajszych ciemnych chmurach nie pozostał najmniejszy ślad. 
Przed śniadaniem wybieram się na zwiedzanie okolicy. Nad obozowiskiem położone są ogrodzone łąki/pastwiska. Sąsiedztwo rzeki i szczyty na horyzoncie sprawiają, że miejsce jest urokliwe. Humor mi dopisuje. Podśpiewuję hymn wyprawowy. Kolega się przyłącza, śpiewamy na dwa głosy. 
W dalszą drogę wyruszam w samo południe. 




Droga pnie się w górę. Łatwo nie jest, ale trud rekompensują widoki. Dobrze, że mam wiatr w plecy. Ruch jest duży. Mijają mnie samochody osobowe, busy, kampery. Dojeżdżam do rozjazdu na Cerem. Czekam na kolegę. Do Valbonë pozostało 11 km, a do Cerem 9 km. Wspólnie decydujemy, że jedziemy do Valbonë, po czym wrócimy i pojedziemy do Cerem. Nie pojechać stąd do Valbonë to jak być w Watykanie i nie widzieć papieża :)


Mijam stary młyn wodny. 


Zbliża się godz. 15.00. Ze zdziwieniem stwierdzam, że dojechałam do Valbonë. Dawniej kameralne i uśpione Valbonë, podobnie jak Theth, staje się dużym ośrodkiem turystyki górskiej. W wiosce znajdują się hotele, pensjonaty, campingi. Na trasie również mijałam hotele i campingi. Te okolice w sezonie odwiedza z pewnością wielu turystów.   












W Valbonë zatrzymuję się na obiad. Po godz. 16.00 wyruszam w drogę powrotną. Jadę w dół, jaka to przyjemna odmiana, praktycznie nie pedałuję, Scott sam pędzi. Dojeżdżam do rozjazdu i odbijam w drogę szutrową w kierunku Cerem. 


Trasa jest bardzo malownicza i widokowa, a przy tym bardzo wymagająca. Droga pnie się w górę. Jadę powoli. Pot dosłownie zalewa mi oczy. Co raz zatrzymuję się i czekam na kolegę. On prowadzi rower. 


Przed samym Cerem droga się jakby wypłaszcza, nareszcie jest spadek i można jechać w miarę normalnym tempem. Jest dużo kamieni. Zapada zmierzch, włączam lampkę. Marzę o tym, aby jak najszybciej dojechać. Dochodzi godz. 18.40 - do Cerem pozostały ostatnie 2 km.
W pobliżu drogi nie ma odpowiedniego miejsca na rozbicie namiotu. Będę musiała znaleźć nocleg pod dachem. Z oddali widać światła. Dojechałam.
Tablica informuje o Guest Housie Afrimi. Odbijam w tym kierunku. Agroturystykę prowadzi młode małżeństwo. Pomaga im kilkuletni synek :) Pokoje są skromnie urządzone, ale są czyste i zadbane. Łazienka mała, ale również bardzo czysta. Można skorzystać z Wi-Fi. Takie luksusy na końcu świata :) 


Za nocleg z kolacją i śniadaniem płacę 40 euro. Dzień dobiega końca...


Kategoria Albania 2025, wyprawy