Niespiesznie niedzielnie w parze z babim latem
-
DST
102.50km
-
Czas
04:14
-
VAVG
24.21km/h
-
VMAX
31.73km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tydzień temu wróciłam z wakacji. Było lepiej niż bardzo dobrze! Wprawdzie pogoda nie pozwoliła na realizację planu w pełni, ale to bez znaczenia. Dotarło do mnie z jeszcze większą mocą, że widoki, piękne drogi, trasy, są istotne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to z kim podróżujemy i dzielimy wyprawowe trudy oraz radości :)
A wracając do rzeczywistości :) Dopadł mnie leń. Dopiero dziś wybrałam się na rower. Jakoś mi się nie chciało, ani jechać rowerem do pracy, ani wczoraj ciut po pedałować. Jednym słowem cykloza przegrywała sromotnie z leniem aż do dziś. Dziś pojechałam niespiesznie, bez ładu i składu, na zakładkę, aby rozprostować nogi i nacieszyć się pogodnym dniem. Nie byłam sama - w parze ze mną goniło babie lato :)
Kategoria Trening
Khor Virap, Garni, Geghard
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszego dnia spacerując ulicami Erywania natknęliśmy się na auta obwieszone plakatami z ofertami jednodniowych wycieczek po okolicy. Nasze doświadczenie komunikacyjno-rowerowe na trasie lotnisko-hostel podpowiadało, że warto rozważyć takie rozwiązanie. Zależało nam przede wszystkim na zwiedzeniu monastyru Geghard. Następnego dnia wybraliśmy jedną z ofert, zarezerwowaliśmy trzy miejsca na 4 września, wpłaciliśmy zaliczkę i pozostało tylko czekać na wyjazd.
Punktualnie o godz. 10.00 stawiamy się na miejsce zbiórki. Oprócz nas są jeszcze trzy osoby. Zwiedzimy dwa Monastery - Khor Virap i Geghard oraz helleńską świątynię w Garni.
Zaczynamy od Monasteru Khor Virap. Za wycieczkę zapłaciliśmy po 80 dram od osoby, tj. po około 80 zł.
Monaster Khor Virap jest symbolem armeńskiego dziedzictwa duchowego i jednym z najbardziej czczonych miejsc pielgrzymkowych. Leży na równinie Araratu i oferuje widoki na Górę Ararat - symbol Armenii i wszystkich Ormian. Z Khor Virap do szczytu jest zaledwie 30 km. Ararat obecnie znajduje się na terenie Turcji. W wyniku działań zbrojnych w czasie I wojny światowej, Armenia straciła znaczną część swojego terytorium, między innymi także tę legendarną górę, na której zboczach podobno osiadła legendarna Arka Noego po Potopie.
Początki Khor Virap sięgają IV wieku, kiedy król Trdat III uczynił chrześcijaństwo religią państwową. Klasztor odegrał kluczową rolę w nawróceniu narodu dzięki związkom ze św. Grzegorzem Oświecicielem, który został uwięziony w głębokiej jamie na terenie kompleksu na 13 lat przez króla Trdata III. Król uwolnił św. Grzegorza i przyjął chrześcijaństwo po tym, jak święty uleczył go z tajemniczej choroby.


Kolejną atrakcją jest świątynia w Garni. Zanim jednak tam dojedziemy zatrzymujemy się na punkcie widokowym na Zbiornik Azat. To najbardziej fotogeniczne miejsce na szlaku dzisiejszej wycieczki.
Zbiornik Azat to sztuczne jezioro na rzece Azat, zbudowane w 1976 r. w celu nawadniania doliny Ararat. Wyglądem przypomina górskie jezioro z jasnoturkusową taflą wody. Widok jest niesamowity, aż nie sposób oderwać wzroku.
Drogą pełną krętych podjazdów i zjazdów dojeżdżamy do Garni - wioski znanej z helleńskiej świątyni, zrekonstruowanej w latach 1969-1975 z oryginalnego budulca. Jest to jedyna klasyczna budowla w całej Armenii, gdyż po przyjęciu chrześcijaństwa w 301 r. pogańskie świątynie rozbierano na materiał budowlany, a posągi bóstw szły na gruz. Świątynię wzniesiono w 76 n.e. Była poświęcona bogini słońca Mithrze. 

Jedziemy malowniczym wąwozem rzeki Azat. Czeka na nas kolejna atrakcja - Symfonia Kamieni.
Ta niesamowita formacja skalna nazywana jest również skalnymi organami. Jest to w pełni naturalny twór, składa się z ogromnych, sześciokątnych i pięciokątnych kolumn bazaltowych, sięgających niemal 50 metrów wysokości. Uformowane na skutek zapadania skał wulkanicznych, skalne organy są chronionym pomnikiem przyrody. Ich niezwykła symetria oraz pionowe, ułożenie sprawiają, że wyglądają prawie jak dzieło ludzkich rąk.
Ostatnim odwiedzonym miejscem jest Geghard - klasztor wciśnięty w skalne ściany doliny Azat (wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). 
Założony w IV wieku przez św. Grzegorza Oświeciciela, klasztor Geghard pierwotnie nosił nazwę Ayrivank, czyli „Klasztor Jaskiniowy”. Miejsce zyskało swoją obecną nazwę po przechowywaniu włóczni, która rzekomo przebiła bok Chrystusa podczas ukrzyżowania. Przez wieki klasztor był ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym i sztuki sakralnej.
Unikalna architektura klasztoru Geghard płynnie wtapia się w otaczający krajobraz. Częściowo wyrzeźbiony w skale kompleks obejmuje jaskinne kościoły, kaplice i cele klasztorne. Główny kościół z XIII wieku jest świadectwem średniowiecznego ormiańskiego budownictwa — jego ściany zdobią misternie rzeźbione khachkary (kamienne krzyże) i kamienne ornamenty.


Wracając do Erywania zatrzymujemy się na punkcie widokowym, aby po raz ostatni nacieszyć oczy pięknym widokiem równiny Araratu.
A do hostelu wracamy "skrótem" Aleją Północną. Powiało wielkim światem - szeroki deptak, nowoczesne wielopiętrowe budynki pełne sklepów i kawiarni. 
A za rogiem - samo życie :) Oto Erywań - miasto kontrastów. 
Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.
Armenia - Erywań
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj idziemy w miasto! Zaplanowałam wycieczkę po atrakcjach Erywania.
Erywań powstał jako Erebuni w 782 r.p.n.e. Leży w dolinie rzeki Hrazdan. Ormianie zaliczają swoją stolicę do najstarszych miast świata.
Zwiedzanie zaczynamy od alei fontann. W ciągu dnia fontanny "odpoczywają" i są poddawane zabiegom pielęgnacyjnym :)
Zaciekawiły mnie wodne rzeźby. 


Przywodzą na myśl wystawę "Krople radości" na zamkowych tarasach Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie - polskiej rzeźbiarki Małgorzaty Chodakowskiej - absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu (obecnie mieszka i tworzy w Dreźnie)



Dochodzimy do Placu Republiki - symbolicznego serca stolicy Armenii. Tutaj też są fontanny. 

Maszerujemy dalej :)
Kolejny punkt na planie wycieczki to Katedra św. Grzegorza Oświeciciela położona na niewielkim wzgórzu Chandidżana.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela jest jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Armenii. Została dedykowana patronowi Armenii, św. Grzegorzowi Oświecicielowi i tu znajdują się szczątki świętego.
Konsekracja świątyni odbyła się w 2001 r. - w 1700. rocznicę przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa jako państwowej religii. Jest największą świątynią Armenii i jedną z największych świątyń na Zakaukaziu (obok soboru Trójcy Świętej w Tbilisi). Została wybudowana w latach 1997-2001. Stylem nawiązuje do tradycyjnego budownictwa ormiańskiego.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela i pomnik generała Andranika


Z katedry kierujemy się do hali targowej GUM - krytego targowiska w centrum Erywania z radziecką nazwą. Skrót GUM oznaczał w Związku Radzieckim Gosudarstwiennyj uniwersalnyj magazin, czyli państwowy dom towarowy. Rozwinięcie skrótu jako Gławnyj, czyli główny, przyjęło się w latach pięćdziesiątych.
W Erywaniu, według dostępnych źródeł, państwowy dom towarowy GUM stał dokładnie tam, gdzie dziś jest targowisko. Po rozpadzie Związku Radzieckiego zamknięto go, do budynku wprowadzili się sprzedawcy żywności.
A ja myślałam, że nazwa GUM pochodzi od sprzedawanych na bazarze różnokolorowych słodkości :)
Przednia część hali należy do suszonych i kandyzowanych owoców, orzechów oraz przypraw. 
Nad ladami wisi sujukh, dawniej nazywany sharots: połówki orzechów włoskich nanizane na nitkę i wielokrotnie zanurzane w zagęszczonym soku winogronowym z mąką, cynamonem, goździkami i kardamonem, a potem suszone przez dziesięć do dwunastu dni na słońcu. Pycha :)





Od patrzenia i kosztowania smaków Armenii nabraliśmy apetytu na obiad.
Wycieczkę kontynuujemy po południu. Idziemy na Kaskadę
Kaskada to najbardziej rozpoznawalny obiekt Erywania. Kompleks tworzy niemal 600 schodów na pięciu kondygnacjach, które łączą centrum ze wzgórzem na północ od miasta. Tarasy zdobią fontanny, kwietniki, rzeźby, płaskorzeźby i ormiańskie chaczkary.
Z górnych tarasów widać centrum, Park Zwycięstwa i Ararat o wysokości 5137 m n.p.m. 

Wchodzę na najwyższy punk widokowy. Zapada zmierzch. 
Widok jest niesamowity.

Wracamy do hostelu. Erywań po zachodzie słońca tętni życiem. 

Dzień kończymy przepysznym akcentem. Rozsiadamy się w jednej z restauracji. Zamawiamy półmisek arbuza. Wyglądał smakowicie, a smakował nieziemsko :)
Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.
Dwa plus jeden, czyli rowerem po Zakaukaziu. Armenia - Erywań
-
DST
15.00km
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wreszcie nadejszła wiekopomna chwila!!!
01 września 2026 r. godz. 22.50. Warszawa. Lotnisko Chopina. Siedzę w samolocie startującym do Erywania. Obok moi wyprawowi kompani - Krzysiek i Paweł. Podobno do trzech razy sztuka, ale w przypadku Krzyśka i moim - do czterech. Tak, dotychczas mieliśmy pecha. 2017 r. - wyjazd do Gruzji i Armenii - jestem chora, 2018 r. - wyjazd do Iranu - leżę w szpitalu, 2020 r. - wyjazd do Maroka - pandemia. Pech, totalny pech - aż do dziś. Dziś startujemy. Zamierzamy przez najbliższe tygodnie przemierzać rowerami Zakaukazie. Start w Erywaniu, a meta w Kutaisi. 
Warszawa z lotu ptaka :)
Lot przebiegł spokojnie. W Erywaniu lądujemy o godz. 4.10 czasu lokalnego (w Warszawie jest godz. 2.10). Składamy rowery, ogarniamy niezbędne sprawunki - karta SIM, wypłata gotówki w bankomacie. Jeszcze tylko poranna kawa i ruszamy. W Erywaniu planujemy spędzić trzy dni. 
Droga do hostelu jest prawdziwym wyzwaniem. Przyznam, że czegoś takiego się nie spodziewałam! Czytałam o dużym natężeniu ruchu w Armenii i Gruzji, o "umiejętnościach" miejscowych kierowców, ale to co zobaczyłam było zaskoczeniem przez wielkie "Z". Tutaj zmiana pasa ruchu, lub skręt w lewo bez sygnalizacji świetlnej grozi śmiercią! Uprzedzając fakty - po tym wyjeździe nie wypowiem się krytycznie o polskich kierowcach :) 

Zatrzymujemy się na dworcu autobusowym i przy okazji kosztujemy lokalnej kuchni. 
Po krótkim odpoczynku ruszamy w miasto. Idziemy do centrum, na Plac Republiki. To główny plac Erywania, dawniej nazywany Placem Lenina. Budowany był w latach 1926 - 1929 i przebudowany w latach 50-tych XX wieku. Otaczają go charakterystyczne budynki z różowego i żółtego tufu. W budynku z wieżą zegarową mieści się siedziba rządu.
Budynki są monumentalne. Robią wrażenie. Minusem jest jednak olbrzymie rondo. Centralny plac stolicy z wielkim rondem na środku! 
Budynek Rządowy i Ministerstwo Finansów


Narodowa Galeria Armenii i Muzeum Historii Armenii
A po zmierzchu czekały nas nie lada atrakcje. Fontannowe szaleństwo!


Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.
Przed wakacyjnym urlopem :)
-
DST
17.20km
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
I przyszedł ten dzień - ostatni przed urlopem i wakacyjnym wyjazdem. Od jutra - WITAJ PRZYGODO!!!
Kategoria Praca w stolicy
Test Scottusia
-
DST
11.28km
-
Czas
30:00
-
VAVG
0.38km/h
-
VMAX
29.69km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wielkimi krokami zbliża się wakacyjny wyjazd. Starszy zrobił Scottusiowi przegląd i to jaki! Rozebrał mój wyprawowy rower na części pierwsze. Gdy już się uporał z przeglądem pojechałam do paczkomatu odebrać paczkę i sprawdzić, czy Scottuś przetrwał to trudne doświadczenie :)
Mój Scott jest niezniszczalny, albo Starszy taki zdolny - wszystko działa, a rower wręcz płynie po drodze :)
Kategoria Trening
Miesięczniaczek :)
-
DST
32.37km
-
Czas
01:42
-
VAVG
19.04km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojechałam miesięczniaczka - tysięczny kilometr w tym miesiącu :)
Kwiatki dla mnie :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
66.16km
-
Czas
03:11
-
VAVG
20.78km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy, z pracy, nad Wisłę :) Ot, taki zwykły kolejny dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
70.71km
-
Czas
03:33
-
VAVG
19.92km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam do Warszawy. Do pracy pogoniłam rowerem, a po pracy nad Wisłę. Ot, taki zwykły dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
O brzasku dookoła Szczecina
-
DST
56.18km
-
Czas
02:33
-
VAVG
22.03km/h
-
VMAX
37.06km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mój pobyt w Szczecinie powoli dobiega końca. Wkrótce tu wrócę :) A dziś o brzasku pojechałam na krótki pożegnalny spacer.

Wykręciłam kółeczko przez Przylep, Stobno, Ramin, Bismark, Blankensee, Dobrą, Wołczkowo, Bezrzecze :)
Kategoria Wycieczki






