Kochana ciocia
-
DST
53.23km
-
Czas
02:05
-
VAVG
25.55km/h
-
VMAX
37.42km/h
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pognałam na rower, tak, aby przewietrzyć głowę i zażyć świeżego powietrza. Powietrze dzisiaj było bardzo rześkie - tylko jeden stopień na plusie. Założyłam kominiarkę, kurtkę rowerową, czapeczkę z polaru, a na nogi adidasy do biegania z siateczką z przodu. To się wystroiłam - wentylacja przez buty rewelacyjna :) Oczywiście zmarzłam. Brrryyyy..... Tempo miałam za wolne, ale po prostu zeszło ze mnie powietrze. Pewnie przez te adidaski. Ogarnęła mnie totalna niemoc. Mimo długich rękawiczek zesztywniały mi palce i ...nadgarstki. Porażka. Pędziłam dzisiaj wojewódzką. Zamierzałam przejechać 60 km, a może nawet więcej. Niestety zimnica zawróciła mnie do domu. A w domu czekała na mnie niespodzianka. Ciocia wpadła z wizytą :) Oberwało mi się od progu - że tak zimno, a ja na rowerze, że nie szanuję zdrowia, że odmroziłam twarz, dłonie i stopy... Cóż.... Powiedziałam, że też się cieszę, że ją widzę :) Wiem, że ona troszczy się o mnie i stąd te wymówki. Kochana ciocia :)
Kategoria Po pracy
Wagary
-
DST
103.91km
-
Czas
03:50
-
VAVG
27.11km/h
-
VMAX
37.03km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
To miał być jedynie wyjazd na grób przyjaciółki do Jabłonia. Nie byłam u niej w czasie świąt. Chciałam ją odwiedzić, zmówić modlitwę i szybko wracać do domu, do służbowej prozy.
Jadąc do Jabłonia natknęłam się w Gęsi na sielski obrazek - konie na wybiegu. Czyżby to było parafialne stado?
Dojechałam do Jabłonia. Na cmentarzu oprócz mnie była młoda kobieta z dzieckiem. Cisza, spokój...
Zatrzymałam się na chwilę przed pałacem Zamoyskich. Furtki prowadzące na dziedziniec były zamknięte. 
A tak wygląda pałac widziany zza krat :)

Jakoś nie chciało mi się wracać do domu. Może zrobię sobie wagary? Pogoda zachęcała do dłuższego rowerowania. I jak to u mnie - cykloza zwyciężyła z rozsądkiem. Do domu wracałam dłuższym skrótem przez leśną ścieżkę. To miejsce przyciaga mnie jak magnes...
Kategoria Po pracy
Nocne procedury
-
DST
33.14km
-
Czas
01:15
-
VAVG
26.51km/h
-
VMAX
37.42km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeśli nadal chcę jeździć po pracy, a chcę, nie wypada mi nic innego, jak tylko wdrożyć nocne procedury. Właśnie dzisiaj zaczęłam ich wdrażanie :)
Wyjechałam z domu o godz.16.00. Nie mam dobrej przedniej lampki, a na moich przydomowych kółeczkach łatwo wpaść w jakąś szczelinę w nawierzchni i dlatego na pierwszą trasę o zmierzchu wybrałam drogę wojewódzką. Asfalt w miarę, nie licząc kolein, więc pognałam na Specu. Ruch na drodze był dosyć duży. Po ostatniej przygodzie "na trzeciego" nie chciałam ryzykować. Zawróciłam do domu. Jeszcze będzie mnóstwo okazji do nocnej jazdy :)
Kategoria Po pracy
Aby się zadumać
-
DST
120.00km
-
Czas
04:26
-
VAVG
27.07km/h
-
VMAX
37.61km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejsze Święto skłania do zadumy i refleksji nad przemijaniem, nad tym co tak na prawdę jest w życiu ważne. Rano byłam w kościele i na grobach bliskich. W południe wybrałam się na rower. Tak, aby się zadumać. Chciałam pobyć sama - tylko ja i wspomnienia o moich bliskich, którzy są już tam...
Wybrałam kółeczko obrzeżami Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, z małą modyfikacją. Do Sosnowicy pojechałam na skrót przez leśną ścieżkę. Zastałam tu duże zmiany. Ścieżkę przykryły liście. Las powoli sposobi się do zimowego wyciszenia.
Na chwilę zatrzymałam się nad Jeziorem Łukcze...

... i nad Jeziorem Krasne.
Kategoria Po pracy
Dwadzieścia centymetrów
-
DST
31.73km
-
Czas
01:09
-
VAVG
27.59km/h
-
VMAX
44.79km/h
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam ciut wcześniej z pracy. Podobnie, jak wczoraj pognałam na rower i podobnie jak wczoraj mogłam sobie pozwolić jedynie na godzinę ze Specem. Tym razem zabrałam aparat. Było pogodnie i rześko. W połowie kółeczka zrobiłam fotkę ze Specem i wojewódzką w roli głównej.
Zatrzymałam się także w miejscu, gdzie wczoraj tak urokliwie ścieliła się mgła. Mgły nie było, ale okolicę uwieczniłam na zdjęciu.
Przejechałam około jednego kilometra i brakowało dwudziestu centymetrów, aby fotka urokliwych okolic była moją ostatnią. Bus wyprzedzał tira i jadąca bezpośrednio za nim osobówka nie zważając na jakąś tam rowerzystkę zrobiła to samo. Dobrze, że pędząc nie wyłączyłam wyobraźni. Pewnie tak miało być. Wcześniej podniosłam głowę i zauważyłam tira i pędzące za nim auta, coś mnie tknęło i zwolniłam. Dzięki temu udało mi się dosłownie w ostatniej chwili zjechać przed osobówką na pobocze. Auto przemknęło może dwadzieścia centymetrów od mego lewego ramienia. Gdzie ci ludzie tak się spieszą....
Kategoria Po pracy
Choć przez chwilę...
-
DST
31.65km
-
Czas
01:07
-
VAVG
28.34km/h
-
VMAX
39.55km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Coraz trudniej przychodzi mi godzenie pracoholizmu z cyklozą. Dzisiaj się udało! Pracowity dzień i popołudnie na rowerze. Nie miałam za dużo czasu, ale czy to ważne? Najważniejsze, że choć przez chwilę mogłam gonić, pędzić, pomykać...
Żałowałam, że nie zabrałam aparatu. Mgły ścielące się nad polami były urokliwe.
Kategoria Po pracy
Miesięczniaczek
-
DST
108.56km
-
Czas
04:06
-
VAVG
26.48km/h
-
VMAX
42.46km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nareszcie pokazało się słońce! Dzień zapowiadał się pogodny i słoneczny. Wprawdzie rano było tylko 4 stopnie na plusie, ale słońce prowokowało, oj prowokowało do zapomnienia się na rowerze.
Wytrzymałam do południa. Ogarnęłam najpilniejsze domowe sprawy i pognałam na rower. Jak zwykle na leśną ścieżkę. 
Las kusił kolorami jesieni.

Zajrzałam na szutrowe dróżki.

Niespodzianka! Dzisiaj na ścieżce oprócz rowerzystów, spacerowiczów i grzybiarzy spotkałam motocyklistów! Jak ja lubię takie serdeczne gesty. Ja również pozdrowiłam motocyklistów :)
Jak widać leśna ścieżka przyciąga nie tylko mnie.
Zajrzałam jeszcze nad staw. Pięknie, spokojnie...
Gdy wyjechałam ze ścieżki nadal było pogodnie...
... ale za chwilę słoneczny czar prysł. Zachmurzyło się. Zrobiło się szaro, ponuro i zaczęło wiać. Miałam wrażenie, że wkrótce zacznie padać. Pokręciłam się jeszcze tu i tm i wróciłam do domu. Wiatr wzmagał na sile. Ostatnie 20 km wiał centralnie w twarz. Patrząc na wskazania licznika - 20 km/h, a w porywach 23 km/h przypomniały mi się zimowe kółeczka kręcone ze Scottem, gdy jechałam pod wiatr wykręcając ledwo 6 km/h, w porywach 10 km/h. Może jednak dzisiaj nie wiało aż tak porywiście :)
W ten oto sposób wykręciłam dzisiaj "miesięczniaczka" - tysięczny październikowy kilometr :) Było ciężko, ale się udało. Ciesze się, tym bardziej, że wszystko wskazuje, iż to mój ostatni miesięczniaczek w tym sezonie.
Kategoria Po pracy
Jesieni cd.
-
DST
76.53km
-
Czas
03:14
-
VAVG
23.67km/h
-
VMAX
41.20km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ta sama trasa, ten sam dystans, tylko tempo ciut słabsze. Oj, dał mi w kość odchodzący tydzień. Praca i jeszcze raz praca. Fajnie, że choć na chwilę pognałam na rower. Leśna ścieżka przyciąga mnie jak magnes.
Kategoria Po pracy
Jesienny kamikadze
-
DST
76.47km
-
Czas
03:11
-
VAVG
24.02km/h
-
VMAX
35.50km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kiedy to ja byłam na rowerze... Dni tak szybko umykają. Ostatnio nie miałam czasu na rower, a i pogoda nie rozpieszczała - od niedzieli padało, było szaro i ponuro. Dzisiaj tylko przelotnie mżyło i na chwilę pojawiło się słońce.
Zostawiłam obowiązki za sobą i pognałam na rower. Deszcz odpuścił, ale wiatr i zimnica rozgościły się w moich stronach na dobre. Założyłam kominiarkę. Pomykając na rowerze czułam się, jak jesienny kamikadze. Pognałam oczywiście na leśną ścieżkę.Co tam, że mokro, że oczy zasypują brudne krople wody spod kół. Do lasu zawitała prawdziwa różnobarwna jesień! Jadę urzeczona paletą jesiennych kolorów. Jest pięknie...
Kategoria Po pracy
ERnO Harpagan 50. Sierakowice 16-18.10.2015
-
DST
176.50km
-
Czas
10:04
-
VAVG
17.53km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
ERO Harpagan 50 przeszedł do historii...
Było niesamowicie - piękne tereny, wymagająca trasa - lasy, szutry, piachy, wymagająca aura - mżawka i deszcz i niesamowity sprint w deszczu do mety. Były również ciemne strony - rozłączył mi się licznik i nie zarejestrował max oraz średniej prędkości i ogólnego dystansu. Podane przez ze mnie dane pochodzą z licznika Jurka, a że byliśmy swoimi cieniami, więc dane z jego licznika, są moimi danymi.
A tak zdobywaliśmy PK:
- PK 14 - godz. 07:21:42 - 4 pkt.
- PK 16 - godz. 08:13:58 - 4 pkt.
- PK 20 - godz. 08:51:44 - 5 pkt.
- PK 4 - godz. 09:27:41 - 1 pkt.
- PK 12 - godz. 10:28:47 - 3 pkt.
- PK 18 - godz. 11:05:27 - 5 pkt.
- PK 10 - godz. 11:53:39 - 3 pkt.
- PK 13 - godz. 13:06:56 - 4 pkt.
- PK 9 - godz. 13:51:39 - 3 pkt.
- PK 15 - godz. 14:40:20 - 4 pkt.
- PK 17 - godz. 15:46:13 - 5 pkt.
- PK 11 - godz. 16:42:05 - 3 pkt.
- PK 19 - godz. 17:37:23 - 5 pkt.
czas zawodnika - 11:51:10
liczna PK - 13
waga punktów - 49
Baza nad jeziorem i dzielni wolontariusze :) a obok mój Scottuś :)))

Urokliwe to jezioro....

Kategoria Maratony






