Jesienna setka
-
DST
102.82km
-
Czas
04:23
-
VAVG
23.46km/h
-
VMAX
35.00km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejsza setka była pierwszą jesienną setką w tym sezonie. Wprawdzie mamy jeszcze kalendarzowe lato, ale dzisiejszy dzień był bardzo jesienny - pochmurno, mgliście - szaro buro, a do tego rano padał przelotnie drobny deszcz. Aby móc wyrwać się na rower wstałam o godz. 4.30. Obowiązki rodzinno-domowe przede wszystkim. Do godz. 14.00 uporałam się ze wszystkim, łącznie z upieczeniem trzech ciast :) i pognałam na rower :)))))
Zrobiłam trasę treningowego kółeczka z przed Rudawskiej Wyrypy. Dawno nie jechałam tą "pierwotną trasą", bo ostatnio eksperymentuję z kółeczkami. A dzisiaj było standardowo - stawy, rundka nad jeziorem Białym, Ostrów Lubelski i dom :)
Kategoria Po pracy
Czasówka :)
-
DST
41.29km
-
Czas
01:37
-
VAVG
25.54km/h
-
VMAX
31.50km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyskoczyłam na rower, aby ot tak popedałować po pracowitym dniu, aby się nacieszyć:) Po powrocie okazało się, że połączyłam przyjemne z pożytecznym - wykręciłam średnią powyżej 25 km/h, jak za dobrych wakacyjnych czasów :)
Kategoria Po pracy
Ósemeczka z przodu
-
DST
60.69km
-
Czas
02:37
-
VAVG
23.19km/h
-
VMAX
33.60km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny tysiączek w tym sezonie! Ależ fajnie!!! :)))
Kategoria Po pracy
Wieczorny spacer
-
DST
34.31km
-
Czas
01:31
-
VAVG
22.62km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Choć na chwilę, choć na moment, choć na wieczorny spacer....
Kategoria Po pracy
Zwiastuny jesieni
-
DST
60.07km
-
Czas
02:29
-
VAVG
24.19km/h
-
VMAX
34.70km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po powrocie z pracy uciekłam na rower :) Popołudnie było jakby letnie - słońce, błękitne niebo, a jednak... Porywisty wiatr i szybko zapadający zmrok zwiastują jesień.....
Kategoria Po pracy
:)
-
DST
41.27km
-
Czas
01:43
-
VAVG
24.04km/h
-
VMAX
31.60km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Po pracy
Ósma rocznica
-
DST
102.07km
-
Czas
04:20
-
VAVG
23.55km/h
-
VMAX
36.40km/h
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj mija ósma rocznica mojej pierwszej setki. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj... Ależ to było wyzwanie! Sto kilometrów!
Jakaż byłam z siebie dumna. Setkę pokonałam na początku tygodnia, we wtorek lub środę, a w niedzielę zmierzyłam się z dystansem 120 km. W tym czasie jechał nasz rodzimy tour i najkrótszy etap liczył właśnie 120 km. Chciałam być, jak ci wspaniali kolarze :) Dałam radę, zrobiłam 120 km! Jakaż byłam z siebie dumna!
Mój wyczyn pilotował kolega, ten od magicznej średniej 30 km/h. Rzucił hasło, że jedzie na 150 km, skoro ja przejechałam 120 km. Oczywiście pojechaliśmy razem :) Było to w sobotę, siedem dni po moich 120 km. Kolega dał radę, mój rower również, ja psychicznie również, ale niestety wysiadły mi kolana jeszcze grubo przed setką. Ból był okropny, jakby ktoś wbijał w kolana cienkie i długie gwoździe. Jak jechałam, to myślałam, że nie będę w stanie zejść z roweru, a jak się już zatrzymałam, to myślałam, że nie będę w stanie wsiąść na rower... Jechałam za kolegą, raz odjeżdżał dalej, raz się zbliżałam do niego. O swojej niedyspozycji nic nie powiedziałam, nie dałam po sobie poznać, że bolą mnie kolana. Zapewne moja niedyspozycja była spowodowana zbytnim wysiłkiem w tak krótkim czasie, gdyż jeździłam "czynnie" dopiero od wiosny i nie na takie dystanse, a po drugie miałam z pewnością źle ustawione siodełko. Ból kolan ustąpił po kilku dniach. Dopiero po pewnym czasie przyznałam się koledze, że część trasy przejechałam z "gwoźdźmi w kolanach". Był zaskoczony tym, że nie narzekałam na trasie i nic nie dałam po sobie poznać :)
Dzisiaj setka to dla mnie dystans treningowy. Od pierwszej setki przejechałam mnóstwo setek, ale ta pierwsza była najważniejsza i zawsze będę o niej pamiętać :)
Kategoria Po pracy
Wspominając Pragę
-
DST
101.53km
-
Czas
04:25
-
VAVG
22.99km/h
-
VMAX
34.00km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ostatnie dni urlopu spędziłam z Młodszą w Pradze :) Wracając z Włoch dostałam od niej sms-a z zapytaniem, czy jedziemy do Pragi na babski wypad :) Pomysł był świetny i od razu się zgodziłam. Moja Młodsza zajęła się logistyką, kupiła bilety i zarezerwowała hostel.
Wróciłyśmy dzisiaj rano. Z pomocą moich szybko uporałam się z sobotnimi obowiązkami i mimo nieprzespanej nocy pognałam na rower. Jadąc wspominałam pobyt w Pradze.... Piękne miasto.
Hostel, w którym się zatrzymałyśmy znajduje się w centrum starówki. Na jego dziedzińcu jest włoska pizzeria :) 
Spacerom po urokliwych uliczkach nie było końca....

Poszłyśmy oczywiście na Most Karola. Tam tłumy turystów, zapewne, jak zwykle...
A tak wygląda Most Karola z dalszej perspektywy.... I oczywiście wszędzie kafejki, nawet na Wełtawie....
Być w Pradze i nie pójść na Hradczany, byłoby wielkim nietaktem :) 


.... a jeszcze większym nietaktem byłoby nie skosztować piwa, knedli i przepysznych trdelników :)
To był bardzo udany babski wypad :)
Tak wspominałam Pragę jadąc na rowerze, że zrobiłam całkiem fajny dystans, choć średnia nie jest zadowalająca, może to "zasługa" praskiego rozleniwienia ;)))
Kategoria Po pracy
Aby się nacieszyć :)
-
DST
71.94km
-
Czas
03:09
-
VAVG
22.84km/h
-
VMAX
31.40km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po wczorajszych dziewięciu godzinach za kierownicą chciałam choć na chwilę wyjść na rower, ot tak, aby się nacieszyć :)
Pognałam na ścieżkę rowerową do lasu. Nie spieszyłam się. Żałuję, że nie zabrałam ze sobą aparatu - na stawach przylegających do ścieżki spotkałam parę łabędzi. Ależ to był uroczy widok :)
Kategoria Po pracy
Kaczawska Wyrypa - Świerzawa 5-6.09.2014r.
-
DST
159.82km
-
Teren
100.00km
-
Czas
11:15
-
VAVG
14.21km/h
-
VMAX
55.80km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tym razem jadę do Świerzawy na Kaczawską Wyrypę.....

Kategoria Maratony






