Czwórka z przodu licznika
-
DST
86.40km
-
Czas
03:20
-
VAVG
25.92km/h
-
VMAX
35.45km/h
-
Temperatura
29.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ostatnimi czasy w weekendy jestem skoszarowaną rowerzystką. Czasem bywa i tak, że domowe obowiązki wygrywają z cyklozą. Dziś jednak udało mi się wyjść na rower - między jednym i drugim - MUSZĘ zrobić TO, TO i jeszcze TAMTO. Nie miałam pomysłu na trasę kółeczka, choć dzisiaj miało dojść do zmiany cyferek na moim rowerowym liczniku.
I tak rowerowym skrótem dojechałam do rogatet Radzynia, a stąd przez Rudno do domu.
Rudno to wioska o bogatej historii. Położona jest w powiecie parczewskim.
Zgodnie z informacjami zawartymi w Wikipedii - najstarsze ślady obecności człowieka na terenie dzisiejszego Rudna pochodzą z okresu kultur amfor kulistych. W 1550 roku król Zygmunt August zezwolił na wybudowanie cerkwi pw. Przemienienia Pańskiego. Rudno należało do dóbr królewskich w starostwie wohyńskim. Znajdowało się na obszarze sporów terytorialnych pomiędzy Koroną a Litwą. W latach 1814–1816 w Rudnie wybudowano cerkiew unicką, którą w latach 1874–1915 zamieniono na cerkiew prawosławną. Od 1919 r. służy ona jako kościół przywróconej parafii rzymskokatolickie Przemienienia Pańskiego i św. Andrzeja Boboli. W 1966 r. wpisano świątynię do rejestru zabytków.

Rudno objęła fala prześladowań władz carskich w związku z kasacją Unii brzeskiej. W okresie prześladowań unitów znajdował się tu jeden z ważniejszych ruchów oporu na Podlasiu.
Podczas II wojny światowej wiele osób w Rudnie angażowało się w działalność organizacji podziemnych. Niemcy podejrzewali, że w Rudnie ukrywana jest znaczna ilość broni. Było to powodem pogróżek, jakie pod adresem mieszkańców kierował Adolf Dykow - kat ludności tej części Podlasia. 28 lub 29 maja 1940 r. w lesie Górki, na torach linii kolejowej Łuków-Lublin (pomiędzy Parczewem a Milanowem) został zabity niemiecki kolonista. W odwecie niemiecki okupant chciał wymordować mieszkańców Milanowa, w myśl stosowanej zasady ,,50-ciu Polaków za jednego Niemca”. Jednak wójt o nazwisku Schultz najprawdopodobniej zasugerował, że „bandyci” pochodzą z Rudna. Rankiem 30 maja 1940 r. do Rudna przyjechały dwa niemieckie samochody ciężarowe. Jeden zatrzymał się na początku wsi od strony Parczewa, a drugi pojechał na koniec miejscowości. Wysiadło po kilku Niemców, którzy prowadzili łapankę. W większości byli to volksdeutsche, niemieccy osadnicy z pobliskich wsi Cichostów i Okalew. Mieszkańcy zostali zaskoczeni urządzoną obławą. Nieliczni chcieli ukryć się w pobliskim lesie, przez co narażali się na ostrzał. W ten sposób jako pierwszy zginął Józef Robak. Schwytanych około 170 mężczyzn zaprowadzono pod kościół. Ze szkoły wyciągnęli kierownika Antoniego Zagańczyka oraz nauczyciela Tomasza Kowaluka. Przyprowadzono również ks. Romana Ryczkowskiego. Wszyscy byli przekonani, że zostaną wywiezieni na roboty do Niemiec. Jednak mężczyzn przeprowadzono przez wieś, a następnie gościńcem w stronę odległego o 2 kilometry lasu. Po upadku starszego mężczyzny, Niemcy zatrzymali kolumnę i dokonali selekcji wybierając 50 osób do rozstrzelania. W przeważającej części byli to mieszkańcy Rudna (ok. 40 osób), dwóch Żydów z Wohynia, kilku mieszkańców Warszawy oraz sąsiednich wsi, którzy przypadkowo znaleźli się w Rudnie w czasie łapanki. Zwolnionym kazano szybko wracać na wieś nie oglądając się za siebie.
Zbrodnię dokonano na leśnej polanie w pobliżu miejscowości Planta. Schwytani, podzieleni na dwie grupy, zostali ułożeni rzędem w wykopanym dole a następnie rozstrzelani z karabinu maszynowego. Osoby, które nie padły trupem od razu, były dobijane strzałem w tył głowy (potwierdziła to późniejsza ekshumacja zwłok). Zamordowanych przysypano ziemią po czym dokonano mordu na drugiej grupie. Według przekazów, ks. Roman Ryczkowski chciał oddać życie za wszystkich. Trzykrotnie odprowadzany na drogę do Rudna za każdym razem powracał, klękał nad pomordowanymi i modlił się. Zginał jako ostatni. Mogiłę przysypano ziemią i jeżdżono po niej samochodami w celu zatarcia śladów zbrodni.
19 grudnia 2019 r. ks. Roman Ryczkowski został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Podczas pacyfikacji mieszkańców wsi Rudno zginęło w sumie 51 osób. Do chwili obecnej ustalono nazwiska 44 z nich. Pomordowanych ekshumowano 22 kwietnia 1945 r. Dzień później przewieziono ich szczątki na cmentarz parafialny w Rudnie, gdzie po uroczystej mszy św. złożono we wspólnej mogile. W miejscu rozstrzelania postawiono drewniany krzyż.
Ofiarą tego bestialskiego mordu był również mój kuzyn Michał Bobruk - student prawa. Straszne, przerażające, co człowiek może uczynić innemu człowiekowi...
Kategoria Trening
A ja gonię :)
-
DST
65.60km
-
Czas
03:06
-
VAVG
21.16km/h
-
VMAX
41.00km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Gonię miesięczniaczka, ale czy dogonię - nie wiem. Tymczasem gonię do pracy rowerem, a po pracy gonię nad Wisłę :)
Aleja Stanów Zjednoczonych - wciąż w remoncie :)
Kategoria Praca w stolicy
Kolejny dzień
-
DST
65.88km
-
Czas
03:16
-
VAVG
20.17km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny dzień. Do pracy pojechałam rowerem, a po pracy do domu wróciłam rowerowym skrótem nad Wisłą. 
ulica Kinowa o poranku
Kategoria Praca w stolicy
Pod chmurami Warszawy
-
DST
65.70km
-
Czas
03:13
-
VAVG
20.42km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj wróciłam do Warszawy. Niestety miniony weekend nie był rowerowy. Nadrabiałam domowe obowiązki, a i pogoda nie sprzyjała. Na dzisiaj prognozy również nie były zachęcające. Jednak pochmurny poranek i przelotne opady w ciągu dnia nie były w stanie odwieść mnie od jazdy do pracy rowerem :)
Warszawa pod ciemnymi chmurami o poranku
\
A po pracy wróciłam do domu dłuższym skrótem nad Wisłą. Nie obeszło się także od krótkiego postoju dla przeczekania deszczu w wiacie na przystanku autobusowym :)
Kategoria Praca w stolicy
Deszczowa Warszawa
-
DST
31.36km
-
Czas
01:31
-
VAVG
20.68km/h
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zaczęło padać około godz. 16.00. Do domu wróciłam w towarzystwie mżawki :)
Praca
-
DST
51.04km
-
Czas
02:33
-
VAVG
20.02km/h
-
Temperatura
27.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam do domu i zaczęło padać :)
Kategoria Praca w stolicy
Dookoła szczecińskiego komina
-
DST
123.40km
-
Czas
05:34
-
VAVG
22.17km/h
-
VMAX
51.72km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szczecińscy znajomi zaprosili mnie do wspólnego rowerowania do Pasewalk. Nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Wprawdzie miało padać (i padało), ale kto upartemu zabroni :)
Jasne Błonia
Droga przed Blankensse
Kościół w Mewegen
Pałac w Krugsdorf
Kula gruzu Pasewalk (Trümmerkugel Pasewalk)
Baszta Prochowa (Pasewalker Pulverturm)
Rynek w Pasewalk
Brama miejska (Prenzlauer Tor)
Mury miejskie
Wieża Kiek in die Mark
Szutrowa droga za Pasewalk
Wszechobecne wiatraki

Droga przed Nadrensee
Kategoria Wycieczki
Dookoła Zalewu Szczecińskiego z Irzim
-
DST
313.12km
-
Czas
14:31
-
VAVG
21.57km/h
-
VMAX
42.60km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny raz jadę dookoła Zalewu Szczecińskiego. Tym razem z Irzim. Wprawdzie po południu prognozowane są opady deszczu, a nawet burze, ale kto upartym zabroni. Wyjeżdżamy o godz. 6.20. Jedziemy nad Głębokie, a stąd ścieżką do Dobrej. Za Dobrą odbijamy w Rowerowy Szlak Pogranicza. Mijamy Stolec, Dobieszczyn i wjeżdżamy do Niemiec. Pierwszy przystanek robimy w Ueckermünde, kolejny w Anklam. Do Anklam jedziemy przez Anklamer Stadtbruch to chronione rezerwat przyrody z wrzosowiskami i terenami podmokłymi na północy Meklemburgii-Pomorza Przedniego. .
Z Anklam przez Relzow, Usedom, Garz około godz. 14.00 dojeżdżamy do Świnoujścia. Jemy obiad i przed godz. 16.00 ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy przez Woliński Park Narodowy. Mijamy Międzyzdroje. Gdy jedziemy przez Wisełkę zaczyna padać, deszcz przechodzi w ulewę. Przelotne opady będą nam towarzyszyć do samego Szczecina. W Dziwnówku odbijamy do Kamienia Pomorskiego. Tu znowu dopada nas zlewa. W Golczewie zaś pięknie się wypogadza. Zatrzymujemy się na krótki odpoczynek i kanapkę. Napływają chmury. Leje, dosłownie leje jak z cebra! Jednak tym razem mamy szczęście, chronimy się przed deszczem w wiacie przystankowej w Kłębach :) Dojeżdżamy do Przybiernowa i drogą wzdłuż S3 dojeżdżamy do Goleniowa, a stąd przez Rurzycę, Kliniska Wielkie, Pucice i Załom do Szczecina. Deszcz sponiewierał nas bardzo. Tablicę z napisem "SZCZECIN" powitałam z wielkim zadowoleniem i ulgą :)
Ścieżka do Dobrej
Rowerowy Szlak Pogranicza
Ueckermünde
Ławeczka w Ueckermünde
Anklamer Stadtbruch - Ścieżka przez torfowiska przed Anklam
Anklamer Stadtbruch
Anklamer Stadtbruch
Anklamer Stadtbruch
Anklamer Stadtbruch
Anklam
Anklam - most dla pieszych rzece Peene
Ścieżka za Anklam
Widok na Peenestrom
Przejście graniczne
Schab kowala - obiad na bogato (i bez zgagi)
Woliński Park Narodowy
Ulewa w Kłębach
Było świetnie, jak za starych dobrych czasów. Dziękuję Irzi :)
Kategoria Rekordy
Jaki początek, taki koniec
-
DST
50.41km
-
Czas
01:49
-
VAVG
27.75km/h
-
VMAX
37.61km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Maj był wyjątkowy. Skoro 1 maja byłam na rowerze, wypadało też być - 31 maja.
Przed powrotem do Warszawy pokręciłam się dookoła komina, a że ciut mi się spieszyło, średnia wyszła, jak za dawnych czasów :)
Więc kwiatki dla mnie :)))))

Kategoria Trening
Takie tam...
-
DST
54.01km
-
Czas
02:07
-
VAVG
25.52km/h
-
VMAX
39.96km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
rowerowanie późnym popołudniem. Pogoniłam ciut przed godz. 18.00, dosłownie tylko na chwilę. Ścieżka przy wojewódzkiej okazała się najlepszą opcją ;)
Kategoria Trening






