2018-03-09
-
DST
50.72km
-
Czas
01:48
-
VAVG
28.18km/h
-
VMAX
42.51km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
:)
2018-03-08
-
DST
54.04km
-
Czas
01:55
-
VAVG
28.19km/h
-
VMAX
41.92km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Idzie wiosna!
Podwójne widzenie
-
DST
60.63km
-
Czas
02:09
-
VAVG
28.20km/h
-
VMAX
39.37km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj spełniły się moje rowerowe koszmary. Od jakiegoś czasu zapuszczam się na wyremontowaną W-814. Myślałam nawet o alternatywnym kółeczku z odcinkiem na tej drodze. Wszystko byłoby ok, gdyby nie psy w jednej z wiosek. Na cztery przyjazdy zazwyczaj trzy mam ganiane. Kolejne "gdyby" to dwa łuki. Zakręty są dosyć niebezpieczne do jazdy rowerem, bo las utrudnia widoczność. Mimo ograniczenia do 70 km/h auta pomykają z dużo większą prędkością. Spotkanie z dwoma autami jadącymi po łuku w przeciwnych kierunkach mogłoby się zakończyć dla rowerzysty niekoniecznie bezpiecznie. I właśnie dzisiaj miałam podwójne widzenie śmierci w oczach.
Na początku wioski jest posesja, z której bardzo często wybiega kilka psów. Bestie są małe, ale bardzo zadziorne. Nieraz w takich sytuacjach myślałam, co by było gdyby wybiegły, a ja odbiłabym rowerem w lewo, a gdyby wtedy jechał za mną samochód... Psy wybiegły niespodziewanie, odruchowo odbiłam w lewo i... dobrze, że kierowca zachował bezpieczną odległość w czasie wyprzedzania. Zrobiło mi się gorąco. Śmierć w oczach.
Dojechałam do zakrętów. Był spory ruch. Wyjeżdżając z drugiego łuku zauważyłam auto osobowe jadące z przeciwnego kierunku i w tym czasie zaczął wyprzedzać mnie ciągnik siodłowy z naczepą. Patrzyłam jak auto zjeżdża do prawej krawędzi i zastanawiałam się, czy nie zaczepi mnie naczepą. Dziwne uczucie, paraliżujące. Przestałam pedałować, trzymałam kierownice starając się nie wykonać żadnego ruchu, skretu w lewo. Zakończyło się dobrze, ale nogi miałam jak z waty i drugie widzenie śmierci w oczach.
Matka natura zapłakała nad losem rowerzystki - jakby było mało atrakcji, na koniec zmoczył mnie deszcz :)
Przyjemna odmiana
-
DST
40.63km
-
Czas
01:33
-
VAVG
26.21km/h
-
VMAX
40.94km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam z pracy o normalnej porze! Jaka to przyjemna odmiana po ostatnich szaleństwach pracoholizmu. Zakręciłam się po domu i przed godz.17.00 byłam na rowerze :) Gdy wracałam z pracy termometr w aucie pokazywał dwa stopnie na plusie. Jaka to przyjemna odmiana założyć rowerową kurtkę zamiast narciarskiej, w której ostatnio jeździłam. Trochę wiało. Pokrążyłam po W-814. Jaka to przyjemna odmiana.... :)
2018-03-04
-
DST
60.91km
-
Czas
02:26
-
VAVG
25.03km/h
-
VMAX
35.06km/h
-
Temperatura
-2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
:)
2018-02-25
-
DST
60.00km
-
Temperatura
-9.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie tak miał wyglądać mijający weekend - miał być rower, rower i jeszcze raz rower, a była służbowa proza do n-tej potęgi. Miało być pięknie rowerowo, a wyszło jak zwykle. Niedziela nie zapowiadała się lepiej. Służbowa proza od wczesnego ranka, w międzyczasie kościół, przygotowanie obiadu i.... Przecież jest niedziela - siódmy dzień tygodnia, który należy święcić! Dokończę pracę po powrocie - gonię na rower!
Scottuś wrócił do łask, nawet nie wiedziałam, że mi go tak bardzo brakowało. Zima, Scottuś, ośnieżona leśna droga - było pięknie. Leśna ścieżka w zimowej scenerii wyglądała bajkowo :)

2018-02-21
-
DST
70.50km
-
Czas
02:33
-
VAVG
27.65km/h
-
VMAX
37.61km/h
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejsze rowerowanie było niczym wznoszenie toastów - i jeszcze jeden i jeszcze raz. Wszystkiemu winne było moje zapominalstwo...
Dzień był piękny. Od wczoraj było pięknie - pogodnie, słonecznie, a ja skoszarowany biurowiec przeżywałam katusze patrząc w okno i nie mogąc pogonić na rower. Ale przyszło dziś i tak się starałam wygospodarować wolną chwilę, że gdy wreszcie przyszła zapomniałam założyć ochraniaczy na buty. Dwie pary skarpet przy moich ślicznych siateczkowych przodach butów to za mało, nawet gdy jest jeden stopień na plusie. Uszczęśliwiona wyjechałam z domu nie zauważając niekompletnej rowerowej garderoby. Przecież nie jestem takim zmarzluchem - dam radę. Zamierzałam zatoczyć prawdziwe kółeczko, bez jakiś tam zawrotek, nawrotek. Było trochę zimno, więc zatoczyłam mini kółeczko - 19 km z metą w domu. Co tam, nie liczy się trasa, liczy się to, że jadę na rowerze! Wyjazd z domu i kierunek jak wcześniej. Zaczynam od początku. Co tam, jeszcze raz! Wyjechałam z hardkorowego odcinka i odbiłam w prawo, zamiast w lewo. A co tam, przejadę ciut i zawrócę. Ok. Pojechałam, zawróciłam, a zanim dojechałam do skrzyżowania z hardkorowym odcinkiem odbiłam w boczną drogę. A co tam przejadę ciut i zawrócę. Pojechałam, zawróciłam i... odbiłam w kierunku, z którego przyjechałam. Pojadę ciut i zawrócę :) Który to już raz tędy jadę. Zaczynam się gubić. Pojechałam, zawróciłam i po raz drugi tą samą drogą dojechałam do wojewódzkiej. Jest moja drożyna. A może pojadę ciut dalej wojewódzką, zawrócę i wrócę do drożyny. Tak! Nie! TAK!!! Nie, NIE, NIE!!!! A jednak.... I jeszcze jeden i jeszcze raz :)
2018-02-18
-
DST
63.54km
-
Czas
02:22
-
VAVG
26.85km/h
-
VMAX
38.39km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Podobno od środy czekają nas siarczyste mrozy. Zima ma się rozgościć na dobre do 10 marca. Korzystając z przychylności aury pogoniłam po obiedzie na rower. Być może prognozy sprawdzą się, bo wiało "lodem".
2018-02-17
-
DST
102.17km
-
Czas
03:45
-
VAVG
27.25km/h
-
VMAX
38.20km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak nie praca, to mżawka. Ledwo zdążyłam wyjść z domu, a zaczęło padać. Może "wczoraj/jutro" odpuściłabym, ale nie dziś. Dzisiaj chciałam przejechać pierwszą setkę w tym sezonie w swoich stronach. Cóż, kto upartemu zabroni. Pojechałam trasą alternatywnego kółeczka z małą modyfikację na wojewódzkiej. Pogoda nie była setkowa - przeszkadzał wiatr, wprawdzie po kilku kilometrach mżawka ustała, ale bryzgało spod kół. Może "wczoraj/jutro" zawróciłabym do domu, ale nie dziś :) Przejechałam alternatywną trasą 51 km i zaczęłam rozmyślać... Jeśli dojadę do miejsca, w którym zatoczę łuk, to ostatnie około 40 km będę miała niesprzyjający wiatr, bardzo niesprzyjający, a jeśli zrobię zakładkę, to przez 24 km będę boksować się z wiatrem, ale ostatnie 27 km wiatr będzie na moich usługach :) Zawracam! Gdybym potrafiła podejmować takie błyskawiczne decyzje na zakupach w przymierzalni, mój starszy byłby wniebowzięty :)
Więc - zawróciłam i zaczęło padać. Zmęczył mnie ten deszcz zacinający w twarz, ale jeszcze wtedy nie wiedziałam, że za ileś kilometrów zmęczy mnie śnieg z deszczem zacinający w bok z przewagą w plecy. Reasumując było bardzo fajnie, no i setka zaliczona :)
Niedzielna zakładka
-
DST
50.25km
-
Czas
01:43
-
VAVG
29.27km/h
-
VMAX
38.39km/h
-
Temperatura
0.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyszła niedziela. Nic tak nie cieszy, jak chwila na rowerze po całotygodniowej rowerowej wstrzemięźliwości. Wyjechałam po godz. 12.00 i miałam dosłownie tylko chwilę, bo musiałam wrócić do domu najpóźniej o godz. 14.00. Wojewódzka wróciła do łask. Pojechałam na zakładkę - żadnych kółeczek, tylko 25 km w jedną stronę i powrót.






