Wiatr, nostalgia i żurawie :)
-
DST
52.15km
-
Czas
02:13
-
VAVG
23.53km/h
-
VMAX
37.22km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prognozy na niedzielę nie napawały optymizmem. Zgodnie z zapowiedziami przy silnych porywach wiatru miał przelotnie padać deszcz ze śniegiem. Poranek był pogodny, ale zimnica - okrutna. Wiało - w porywach do 70 km/h. Sprawdziłam w aplikacji - około godz. 18.00 wiatr miał się ciut uspokoić. Niestety prognozy sprawdziły się. Nie pozostało mi nic innego, jak czekać do godz. 18.00.
Zbliżała się rowerowa pora. Do domu wrócił Starszy. Z tym swoim uśmieszkiem zakomunikował, że widział "dwóch czubków na rowerach". Ja na to - zaraz zobaczysz trzeciego czubka :) Konsternacja...
Chyba nie wybierasz się na rower w TAKĄ pogodę?! - niedowierzał.
A właśnie się wybieram - zakomunikowałam z tym swoim uśmieszkiem :)
W drodze ogarnęła mnie nostalgia. Zatrzymałam się przed budynkiem mego liceum. Wspomnienia ożyły. Liceum mieściło się w dworze Czetwertyńskich w Milanowie. Dwór został prawdopodobnie sprzedany Caritas Diecezji Siedleckiej. Lokalne media informowały w 2023 r. o planach remontu i zaadaptowania rezydencji na cele kulturalno-oświatowe. Jednak nic nie wskazuje, aby były prowadzone jakiekolwiek prace remontowe. 

Ruszyłam dalej. Dojechałam do ścieżki. 
Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam "krzyk" kormoranów. Byłam pewna, że coś mi się przesłyszało. W moich rodzinnych stronach nigdy nie widziałam kormoranów. 
Kormorany spacerowały po polu, po czym wzbiły się i odleciały. 
Pojechałam dalej. Wiało okrutnie. Na ścieżce nie mijałam żadnego rowerzysty. Zrobiłam zawrotko/nawrotkę. Pozostało tylko wrócić do domu.
Ps.
Ornitologiem to ja nie będę. Żurawie rozpoznałam jako kormorany :)To pewnie przez tą wietrzną nostalgię :)
Kategoria Trening
Jak zwał, tak zwał
-
DST
54.99km
-
Czas
02:15
-
VAVG
24.44km/h
-
VMAX
37.80km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niektórzy takie kółeczka nazywają "Dookoła komina". Jak zwał, tak zwał. Przyszła sobota i po ogarnięciu domowych obowiązków wypadałoby ciut popedałować. W ten sposób przed godz. 18.00 pogoniłam na rower - dookoła komina. Chciałam również sprawdzić, jak wieje :) Pierwsze 7 km - ok, wiatr w plecy - rower sam jedzie. Kolejne z bocznym wiatrem - jak zawiało, to nie ok - rower spycha do środka jezdni. Zatem - najbezpieczniej na ścieżce przy wojewódzkiej, najwyżej mnie zwieje do rowu, a nie pod samochód :) I tak po iluś km z wiatrem prosto w twarz, zrobiłam nawrotko/zawrotkę i było bardzo OK :)
Kategoria Trening
Piątek :)
-
DST
32.51km
-
Czas
01:42
-
VAVG
19.12km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak ja lubię piątki :) A dziś nawet wiatr się ciut uspokoił
Mój Giant o poranku na tle Narodowego :)
Kategoria Praca w stolicy
A po pracy nad Wisłę :)
-
DST
66.38km
-
Czas
03:35
-
VAVG
18.52km/h
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze

Bulwary nad Wisłą o poranku
Ukwiecony Park Agrykola
A po pracy pogoniłam nad Wisłę
Jabłonna
-
DST
86.51km
-
Czas
04:54
-
VAVG
17.66km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wszystko się kończy, nawet urlop...
W poniedziałek wróciłam do Warszawy. Praca i jeszcze raz praca. Dzisiaj jednak byłam na urlopie. Do południa ogarnęłam "załatwienia" i pogoniłam na rower. Pojechałam do Jabłonnej. 
To właśnie w Jabłonnej znajduje się jedna z najefektowniejszych rezydencji na Mazowszu. Pałac został wzniesiony w latach 1774-1784 dla biskupa Michała Poniatowskiego, brata króla Stanisława Augusta, wg projektu Dominika Merliniego. Słynął jako letnia rezydencja i miejsce spotkań elity, otoczona rozległym parkiem krajobrazowym. Obecnie pałac jest własnością Polskiej Akademii Nauk, funkcjonując jako dom zjazdów i konferencji.

W podziemiach pałacu mieści się Pałacowa Restauracja. Stoliki wystawione są również na zewnątrz.
Pałac otacza park
Pozostało już tylko wrócić do domu
oczywiście rowerowym skrótem - zgodnie z zasadą, im dalej, tym lepiej :)
Warszawa, Jabłonna, a jeszcze kilka dni temu byłam w Barcelonie. Piękne miasto. Urzekło mnie. Z pewnością jeszcze tam wrócę...
Panorama Barcelony 
Plac Hiszpański 
Casa Batlló
Park Ciutadella
Fontanna w Parku Ciutadella
Park Güell
Pomnik Krzysztofa Kolumba
Zachwycona turystka przed Casa Mila
Uliczka w Tossa de Mar. Było niesamowicie :)
Kategoria Praca w stolicy
Łęczna
-
DST
130.33km
-
Czas
05:36
-
VAVG
23.27km/h
-
VMAX
36.63km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj kolejna wycieczka z cyklu "Ciekawa Lubelszczyzna". Wybrałam się do Łęcznej. 
Miasto Łęczna jest jednym z najstarszych miast na Lubelszczyźnie. Położone jest na skraju doliny rzeki Wieprz. W herbie miasta znajduje się dzik, który według legendy uratował mieszkańców przed groźnym pożarem. Pierwsze wzmianki historyczne o Łęcznej pochodzą z 1350 roku. W roku 1467, w wyniku starań kasztelana krakowskiego Jana Tęczyńskiego, król Kazimierz Jagiellończyk nadał Łęcznej prawo miejskie. Łęczna otrzymała też przywilej królewski organizowania dwóch jarmarków. Dzięki temu nastąpił jej szybki rozwój. Najprawdopodobniej na początku XVI wieku na skraju urwiska, przy ujściu Świnki do Wieprza stanął zamek. Na przełomie XVI i XVII wieku nowi właściciele – Noskowscy, uzyskali od króla Stefana Batorego przywileje na kolejne jarmarki, co spowodowało dalszy rozkwit miasta. Przybywało na nie tysiące sprzedawców, kupców i pośredników z całej Europy. Śladem dawnej świetności miasta jest nietypowy układ architektoniczny starego miasta z trzema rynkami. Sytuacja polityczna kraju (wojny nękające Rzeczpospolitą Polską od połowy XVII wieku, a następnie utrata niepodległości), wytyczenie nowych szlaków handlowych, a także częste pożary przyczyniły się do utraty znaczenia miasta. Dopiero, gdy w 1766 r. ówczesny właściciel miasta, biskup płocki Hieronim Szeptycki uzyskał od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przywilej na nowy, dwutygodniowy jarmark na św. Idziego i potwierdzenie wcześniej przyznanych, jarmarki łęczyńskie urosły do rangi międzynarodowych. Ściągali na nie kupcy z najdalszych stron: Ukrainy, Mołdawii, Turcji, Niemiec i Austrii. Do niewielkiej Łęcznej liczącej w 1797 roku 348 domów i 1510 mieszkańców w czasie jarmarków przybywało kilkanaście tysięcy ludzi, a na oba jarmarki bożocielny i jesienny przypędzano prawie 30 tys. wołów i 10 tys. koni. O jarmarkach łęczyńskich w 1782 r. pisał Ignacy Krasicki, a Jan Piotr Norblin w 1803 utrwalił je na swoim obrazie zatytułowanym „Foire de Lenczna”. W XIX wieku na skutek upadku Rzeczypospolitej, walk niepodległościowych, zakładania linii kolejowych, które ominęły Łęczną oraz groźnych pożarów w 1846 i 1881, jarmarki łęczyńskie straciły swój międzynarodowy charakter, a miasto już nigdy nie powróciło do dawnej świetności. Nową erę w dziejach Łęcznej przyniosło odkrycie pokładów węgla kamiennego i rozpoczęcie w 1975 roku budowy kopalni węgla kamiennego w Bogdance.
Do Łęcznej jadę przez Sosnowicę, Stary Orzechów, Nowy Orzechów, Rogóźno, Ludwin.
Zwiedzanie rozpoczynam od Zespołu dworsko-parkowego na Podzamczu.
W parku znajduje się XIX-wieczny, znacznie przebudowany dwór i stojąca obok oficyna oraz pozostałości po zabudowaniach gospodarczych. W jednym z budynków, pełniącym dawniej funkcję suszarni chmielu, utworzona została wieża widokowa z tarasem umieszczonym na wysokości 10m. 
Ruiny pałacu
Pozostałości po zabudowaniach gospodarczych


Obora

Stajnia
Widok na park z wieży widokowej
Schody na wieżę :)
Rzeka Wieprz
W parku spędzam dłuższą chwilę. Spaceruję alejkami. Urokliwe miejsce.
Kolejny przystanek to Synagoga Duża. Usytuowana jest na ul. Bożnicza 1. Wzniesiona w połowie XVII wieku. W środkowej części znajduje się – zbudowana na planie kwadratu – murowana bima, z czterema kolumnami toskańskimi, na których są półkoliste arkady i dwukondygnacjowa nastawa. W czasie wojny i w latach powojennych synagoga w znacznym stopniu została zniszczona, a następnie w latach 1953–1964 odbudowana. Od 1966 r. do 30.04.2014 r. mieściło się w niej Muzeum Regionalne w Łęcznej, w którym zgromadzono m.in. pamiątki po Żydach licznie zamieszkujących Łęczną do II wojny światowej. W XVI i XVII wieku tutejsza gmina żydowska była drugą pod względem wielkości gminą w woj. lubelskim.
Obecnie budynek jest bardzo zdewastowany. Trwają prace renowacyjne.
Synagoga Mała. Nazywana Domem Modlitwy lub szkołą żydowską – została wzniesiona z kamienia i cegły na początku XIX wieku. Od 1993 roku mieści się tutaj Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna.
W bliskim sąsiedztwie jest Rynek II.
Rynek II
ulica Rynek II
Rynku III nie znalazłam :) W miejscu, gdzie powinien być rynek jest blok mieszkalny. 
ulica Rynek III
Jadę na na ul. 3 Maja przez Plac Kanałowy. To tutaj znajdują się domy zajezdne.
Domy zajezdne usytuowane przy ul. 3 Maja 26 i 37 oraz przy pl. Kanałowym 18 i 26 to pozostałości po XIX-wiecznej architekturze z okresu jarmarcznej świetności miasta. Drewniane, o czterospadowych dachach, z ogromną sienią zajezdną – stanowiącą ponad trzecią część powierzchni domu – w okresie jarmarków pełniły rolę kwater mieszkalnych i stancji.
Dom zajezdny na Placu Kanałowym.
Dom zajezdny przy u. 3 Maja 37.
Jadę na Stare Miasto.
Ratusz – usytuowany na Pl. Kościuszki na Rynku I. Został wzniesiony w stylu klasycystycznym w roku 188 – pierwotnie przeznaczony był na odwach (wartownię). Od odzyskania niepodległości pełnił funkcję magistratu. Spalony w 1943 roku, a następnie odbudowany w latach 1961–1963. Obecnie jest siedzibą Urzędu Stanu Cywilnego.
Ostatnim przystankiem jest zabytkowy kościół pw. św. Marii Magdaleny i Mansjonaria.
Kościół pw. św. Marii Magdaleny wybudowano w latach 1618–1631 w stylu późnego renesansu. Jego fundatorem był ówczesny dziedzic Adam Noskowski, a budowniczym najprawdopodobniej Jan Wolff – czołowy murator ordynacji zamojskiej. 
Obok kościoła znajduje się dzwonnica. Wzniesiona po 1781 a przed 1805 r. 

Mansjonaria – późnobarokowy, murowany budynek zlokalizowany w pobliżu kościoła – pierwotnie przeznaczony dla księży mansjonarzy. Ufundowany przez Adama Noskowskiego około 1639 roku. W 1930 roku dach łamany polski zastąpiono mansardowym. Obecnie budynek pełni funkcję plebanii.
Moja wycieczka powoli dobiega końca. Kierunek - dom :)
Kategoria Ciekawa Lubelszczyzna, Wycieczki
A jednak :)
-
DST
50.43km
-
Czas
01:54
-
VAVG
26.54km/h
-
VMAX
40.35km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zatęskniłam za "swoją" ścieżką przy wojewódzkiej!!! Niemożliwe!!! A jednak ;)
Dzisiaj nareszcie rozpogodziło się. Poranek był rześki, ale im bliżej południa, tym więcej stopni na plusie. Ugotowałam obiad i pogoniłam na rower. I gdzie pogoniłam?! Na ścieżkę przy wojewódzkiej. Niemożliwe!? A jednak!
Mój świąteczny urlop powoli zbliża się do końca. Wracam na chwilę do Warszawy i kolejny urlop :) Zanim jednak wrócę do pracy poganiam tu i tam :) Piękna chwilo trwaj :))))
Kategoria Trening
Bocianowo
-
DST
52.56km
-
Czas
02:05
-
VAVG
25.23km/h
-
VMAX
32.71km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pochmurny poranek nie zwiastował pogodnego dnia. Przestało wiać, ale zimnica wciąż się utrzymuje. Do tego przelotnie sypało białą kaszą. Cóż... Pogoniłam na rower w poszukiwaniu wiosennych klimatów :) Byłam ciekawa, czy do Tyśmienicy wróciły bociany. 
Kilka lat temu (a może kilkanaście lat temu) przy okazji remontu trakcji elektrycznej, na słupach zamocowano szkielety bocianich gniazd. Od tego czasu bociany zagościły we wsi. Praktycznie wszystkie gniazda zostały zasiedlone. Dawniej przejeżdżałam przez Tyśmienicę goniąc na moją leśną ścieżkę. Z przyjemnością obserwowałam bocianie rodziny. Dawno tamtędy nie jechałam.
Niestety zaszły zmiany na gorsze. Po wjeździe do miejscowości zauważyłam puste gniazda, jedno, drugie, trzecie...
aż w końcu... Jest bociania rodzina :)
Kolejne gniazdo było puste, ale następne już zasiedlone :) Bociany wróciły, nie wszystkie rodziny, ale są i to jest najważniejsze!
Kategoria Trening
Radzyń Podlaski
-
DST
102.67km
-
Czas
04:12
-
VAVG
24.45km/h
-
VMAX
34.87km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda nie prowokowała do rowerowych wyjazdów. Jedynym plusem był ciut łagodniejszy wiatr. Wiało nadal, ale nie aż tak porywiście, jak w ciągu ostatnich dni. Zatem jadę :)
Celem mojej dzisiejszej wycieczki jest Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim. 
Na blogu niejednokrotnie zamieszczałam zdjęcia pałacu. To jedna z większych atrakcji w moich rodzinnych stronach, a przy tym wdzięczny obiekt fotografii.
Wybrałam trasę przez Branicę Radzyńską. Powód jest oczywisty - Branica również posiada swoją pałacową atrakcję. 

Branica Radzyńska pojawiła się po raz pierwszy pod nazwą Branica w dokumentach z 1470 roku jako własność szlachecka, w posiadaniu Branickich. W 1742 roku wieś Branicę włączono do dóbr radzyńskich. Nowymi właścicielami zostali Szlubowscy. W 1884 r. Stanisław Szlubowski wybudował obecny pałac, przekomponował park i rozbudował część gospodarczą. Po śmierci Szlubowskiego w 1908 roku majątek po nim odziedziczyła jego siostra Stefania Rulikowska która po I wojnie światowej przekazała go synowi Władysławowi.
Rulikowski prowadził gospodarkę do początku lat 30-tych XX wieku, po czym wyprowadził się z Branicy, a majątkiem zarządzali administratorzy. Po II wojnie światowej budynek pałacowy i park został przeznaczony na potrzeby szkoły, która funkcjonowała w nim do 2018 r.
Zgodnie z informacjami podanymi w lokalnej prasie, w pałacu ma zostać przeprowadzony remont. Budowla w przyszłości ma się stać ośrodkiem kultury.
Dojeżdżam do Radzynia Podlaskiego. Wizytówką miasta jest Pałac Potockich.
Pałac jest jedną największych i najwybitniejszych pod względem artystycznym późnobarokowych rezydencji magnackich w Polsce. Obecną formę otrzymał w poł. XVIII w. w wyniku przebudowy wcześniejszego obiektu wg projektu znanego architekta Jakuba Fontany, przy udziale rzeźbiarza Jana Chryzostoma Redlera i kamieniarza Michaela Dollingera.
Pierwotnie pałac był rezydencją Stanisława Antoniego Szczuki, zaś w ręce Potockich przeszedł w połowie XVIII w. W XIX stuleciu przechodził kilka razy z rąk do rąk, aż w końcu w 1920 r. ówczesny właściciel, Bronisław Szlubowski, przekazał go państwu, bo nie radził sobie z kosztami utrzymania obiektu. Drugą wojnę światową budynek przetrwał, lecz spłonęły oryginalne meble. Następnie przez lata pałac służył różnym instytucjom publicznym. Mieścił się tu m. in. sąd rejonowy, biblioteka, biuro poselskie.




W latach 2021–2023 przeprowadzono renowację. Budynek wyremontowano zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Remont objął także dziedziniec pałacu. Latem 2023 r. remont dobiegł końca. W maju 2024 r. renowacja nagrodzona została w wojewódzkim konkursie Laurem Konserwatorskim. Efekt jest niesamowity. Pałac odzyskał blask i splendor. Jest pięknie!
A na koniec wiosenny akcent :)

Kategoria Ciekawa Lubelszczyzna, Wycieczki
:)
-
DST
51.40km
-
Czas
02:13
-
VAVG
23.19km/h
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po godz. 16.00 pogoniłam na rower. Tak tylko, aby posiłować się z wiatrem, bo kto upartemu zabroni :) Wykręciłam kółeczko przez ścieżkę przy wojewódzkiej.
W lesie totalny wysyp zawilców :)
A to już nasze lokalne wiatraki :)
Wkrótce Wielkanoc :) Radosnego Alleluja :)
Kategoria Trening







