Wakacje w rytmie kubańskiej salsy
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dlaczego Kuba? Tym razem kierunek był zupełnie przypadkowy. 
Latem musiałam zrezygnować z wyprawy do Gruzji i Armenii i Kuba była na pocieszenie. A może chciałam nadrobić wyprawowe zaległości... Nigdy nie planowałam wyprawy na Kubę, nawet o tym nie myślałam, bo niby po co. Przecież tam oprócz starych aut nie ma nic ciekawego. Zresztą, to nie moje klimaty - ja lubię wolną przestrzeń, nieokiełznaną przyrodę, kocham góry.
Na forum podróże rowerowe trafiłam na posta z zaproszeniem na wspólny wyjazd na Kubę. Z przekory pomyślałam, że może jednak Kuba. Dwukrotnie rezerwowałam bilet lotniczy, a za trzecim razem kupiłam.
Stało się - 10 stycznia 2018 r. lecę do Hawany! Ekipa wyprawowa liczy sześć osób. Wyjazd ma być inny od dotychczasowych - Scott zostaje w domu. Rower wypożyczę na miejscu.
Do Hawany z Warszawy lecimy liniami Air Canada z dwoma przesiadkami - w Londynie i Toronto. Na wyspie lądujemy po północy z godzinnym opóźnieniem. Tyle się naczytałam o opóźnieniach i kolejce przy odprawie celnej, że rozglądam się dookoła z niepokojem i ... nic. Odprawa przebiega sprawnie. Celniczka ogląda bagaże i po chwili jesteśmy na Kubie!
Taksówką typu bus jedziemy do casy. Mimo późnej pory na ulicach Hawany jest gwarno, rozbrzmiewa muzyka.
Zarezerwowaliśmy pokoje przy ul. Zanja 418. Mieszkanie otaczają ruiny kamienicy. Zaskoczenie, ale tylko na początku :)
Kolejne zaskoczenie - rowery. Na takich leciwych krążownikach z łatwością wtopimy się w tłum kubańskich rowerzystów :)
Kategoria Kuba 2018
Nowe plany, nadzieje, marzenia, wyzwania....
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak właśnie miało być - nowe plany, nadzieje, marzenia, wyzwania... Z utęsknieniem czekałam na kolejny sezon rowerowy. Miałam zacząć wszystko od nowa. Tradycyjnie miała być pierwsza setka w Nowy Rok na dobry początek. Ubiegły 2017 rok przypomniał mi o pokorze, a nowy 2018 rok odświeżył te wspomnienia. Nie było setki 1 stycznia i jeszcze trochę na nią poczekam. Przede mną niewiadoma, ale nie poddam się i zrobię wszystko aby jak najszybciej wrócić do pełni zdrowia i pełni sił. A teraz - aż się boję o tym myśleć, aby nie zapeszyć- czekają mnie w środku zimy wakacje w rytmie salsy :)
Świątecznie :)
-
DST
53.18km
-
Czas
02:15
-
VAVG
23.64km/h
-
VMAX
32.12km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tempo, tempo, tempo - tak wyglądały moje ostatnie tygodnie. W tej nieustającej codziennej gonitwie brakowało mi pedałowania po wojewódzkiej, zmagania się z wiatrem, ucieczek przed deszczem. Brakowało mi rowerowej zwyczajności. Aż przyszły święta i skradłam świąteczną chwilę tylko dla siebie. Pogoniłam na rower, choć wcale nie goniłam :)
Ps
Dostałam od Mikołaja kalejdoskop :)
2017-12-10
-
DST
66.24km
-
Czas
02:40
-
VAVG
24.84km/h
-
VMAX
37.61km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piękny dzień - pogodny, słoneczny i prawie bezwietrzny. Mimo skradającego się w moim kierunku choróbska wybrałam się na rower, bo jak nie jechać w taki dzień :)
List do Świętego M.
-
DST
85.08km
-
Czas
03:15
-
VAVG
26.18km/h
-
VMAX
37.22km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kto w dzieciństwie nie pisał listów do Świętego Mikołaja. Z pewnością każdy z nas ma marzenia o spełnienie, których chciałby poprosić dobrodusznego brodacza z dalekiej Laponii. Może sprawiła to magia zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, a może mimo upływu lat nadal jestem małą Basią, oczkiem w głowie Babci Marysi :) Pamiętam, jak mając kilka lat rozchorowałam się i nie mogłam pójść z Mamą na choinkę dla maluchów. Cały wieczór czekałam na Świętego Mikołaja, a następnego dnia z samego rana wypytywałam, czy Mikołaj nie zostawił dla mnie paczki. Cudowne lata beztroskiego dzieciństwa :)
Dzisiaj po obiedzie wybrałam się na rowerowy spacer. Pojechałam na leśną ścieżkę. Pedałując układałam w myślach list do Świętego M.
Mam dwa marzenia/życzenia :) Bardzo chciałabym dostać kalejdoskop. W dzieciństwie lubiłam patrzeć na kolorowe szkiełka układające się w przeróżne figury. Wystarczył niewielki ruch, a barwne drobinki zaczynały swój bajeczny taniec. Godzinami mogłam patrzeć w magiczne okienko. Znowu gapić się w magiczne okienko, ścigać wzrokiem roztańczone kolorowe szkiełka. Tak, bardzo chciałabym dostać kalejdoskop.
Drugie marzenie/życzenie jest bardziej dziewczyńskie :) Bardzo chciałabym dostać bilet na sierpniowy koncert Eda Sheerana w Warszawie...!!!??? ;)))
Zabawne? Ale czy mikołajowe marzenia muszą być poważne :)
Leć mój liście w przestrzeń, nieś go elektroniczny wietrze do dalekiej Laponii do Świętego Mikołaja :)
I jeszcze przed mikołajkowy muzyczny upominek dla wszystkich dziewczyn, abyśmy nigdy nie zapominały, że jesteśmy wyjątkowe, idealne, perfekcyjne :)))
https://www.youtube.com/watch?v=2Vv-BfVoq4g&list=R...
2017-12-02
-
DST
74.05km
-
Czas
02:51
-
VAVG
25.98km/h
-
VMAX
35.06km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na dworze plucha - mokro i szaro-buro. Nic tylko zaszyć się w ciepłym domu z kubkiem gorącej czekolady i czekać wiosny, albo pogonić na rower dając się nieść myślom o nowym. Wczoraj zapisałam się na nasz rodzimy/lokalny ultramaraton Piękny Wschód. Koniec z oglądaniem się wstecz. Pora zacząć od nowa! W ten oto sposób w pierwszą sobotę grudnia wyjechałam nowemu na przeciw :) Pogoniłam na wojewódzką. Ostatnio tylko krążyłam po nowiuteńkiej W-814 zaniedbując legendarną drożynę. Stęskniłam się za staruszką :)
Pani RR
-
DST
32.24km
-
Czas
01:18
-
VAVG
24.80km/h
-
VMAX
34.48km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po obiedzie wybrałam się na rowerowy spacer. Jakże chciałabym pojechać na rowerową wycieczkę... ale, jak to mówią - lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Jeszcze i ja kiedyś pojadę na rowerowa wycieczkę, mam nadzieję, że w końcu tak się stanie :)
A tymczasem dzisiaj, pogoda po dwudniowej wiośnie pod koniec jesieni wróciła do normalności. Było pochmurno, szaro i wietrznie. Nie byłam krążownikiem na W-814. Pedałowałam ledwo, ledwo, noga za nogą. Zaczęło mżyć. Odpuściłam i wróciłam do domu. Czyżbym stała się Panią RR - rozważną i rozsądną?!
2017-11-25
-
DST
62.02km
-
Czas
02:27
-
VAVG
25.31km/h
-
VMAX
42.31km/h
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wzmógł się wiatr. Podobno od jutra będzie chłodniej.
2017-11-24
-
DST
62.40km
-
Czas
02:21
-
VAVG
26.55km/h
-
VMAX
41.72km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pięknie :) Przez moment przypomniały mi się stare dobre czasy, kiedy na płaskim pomykałam 40 km/h :) Może jeszcze wrócą stare dobre czasy, może to co najlepsze/najfajniejsze/najprzyjemniejsze wciąż przede mną :)
Krążownik na W-814 :)
-
DST
51.60km
-
Czas
01:59
-
VAVG
26.02km/h
-
VMAX
35.45km/h
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ileż można ślęczeć nad służbową prozą?! To oczywiście jest pytanie retoryczne ;) Aby choć przez moment nie pisać, nie czytać, nie myśleć - pognałam na rower. Jak ja lubię te chwile - nie piszę, nie czytam, nie myślę, ba... ja nawet nie mówię - tylko jadę, jadę, jadę :) Jestem krążownikiem na W-814 :) Wow!!!!
Od rana było szaro - buro i nie padało do czasu aż wybrałam się na rower. Przypomniało o sobie moje zezowate szczęście. Jednak dzisiaj nawet ulewa nie zatrzymałaby mnie w domu. Licząc na więcej dojechałam tempem krążownika do W-814 i.... czar prysł. Zaczęło padać, bryzgać spod kół i tak z krążownika zmieniłam się w zmokłą kurę :) Ale mimo wszystko trochę sobie pokrążyłam :)
A dzisiaj, ot tak z przymrużeniem oka, aby było co czytać w zimowe wieczory. Monisiu, Pawciu - dla Was :)






