Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

2017-10-20

  • DST 101.73km
  • Czas 03:48
  • VAVG 26.77km/h
  • VMAX 41.72km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 października 2017 | dodano: 20.10.2017

Nie wiem co mogłabym dzisiaj napisać. Wykręciłam setkowe kółeczko przez leśną ścieżkę. Czasem życie mnie zaskakuje. Myślę, że już nic z tego, że o rowerze będę mogła jedynie pomarzyć, a jednak przychodzą takie dni jak dzisiejszy - zrobię to, to i jeszcze to, wygospodaruję wolną chwilę i gonię na rower.


Kategoria Po pracy

2017-10-18

  • DST 70.37km
  • Czas 02:30
  • VAVG 28.15km/h
  • VMAX 40.55km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 października 2017 | dodano: 18.10.2017

:)


Kategoria Po pracy

2017-10-16

  • DST 64.71km
  • Czas 02:24
  • VAVG 26.96km/h
  • VMAX 36.43km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 października 2017 | dodano: 16.10.2017

Myślałam, że to niemożliwe, a jednak dzisiaj niemożliwe stało się możliwe. Cykloza zwyciężyła z pracoholizmem! Wróciłam wcześniej z pracy. Niemożliwe?! A jednak :)
Dzień był pogodny, słoneczny, ciepły, bezwietrzny - CUDOWNY! Dawno nie widziałam takiego słońca. Prawdziwa złota jesień. Dzień jak sen na jawie, jak rowerowe marzenie. Pojechałam prosto, przed siebie szukając złotych jesiennych dróg...



Kategoria Po pracy

2017-10-15

  • DST 85.20km
  • Czas 03:23
  • VAVG 25.18km/h
  • VMAX 36.63km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 października 2017 | dodano: 15.10.2017

Kiedy to ja byłam na rowerze...? Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że każdy następny wpis, aż do odwołania, będzie się właśnie tak zaczynał. Cóż, myślałam, że to niemożliwe, a jednak cykloza przegrywa sromotnie z pracoholizmem. Jestem wdzięczna matce naturze za tegoroczną szaro-burą i deszczową jesień. Mniej boli rowerowa pustka, kiedy siedzę do późna za biurkiem i słyszę, jak krople deszczu uderzają o szybę. Dosyć narzekania! Dzisiaj było inaczej, choć gdyby nie deszcz to już wczoraj mogło być inaczej.
Dzisiejszy poranek był pochmurny, a po wczorajszym deszczu mokry asfalt odstraszał wizją mycia roweru po powrocie z przejażdżki. Po obiedzie nadal było pochmurno, ale wiatr osuszył drogę. Jadę! Nareszcie!
Tak bardzo chciałam zatrzymać w kadrze obiektywu kolory jesieni. Tak bardzo chciałam spotkać rowerzystkę, którą szukam wzrokiem każdego dnia w drodze do pracy. Gdy jadę autem do pracy, jedną ze swoich rowerowych dróg, wracają wspomnienia - tu byłam, a może cały czas tu jestem i szukam wzrokiem rowerzystki w pomarańczowej czapeczce pomykającej na szosówce. Czy szukam siebie?  
A tak dzisiaj wyglądała jesień...






Kategoria Po pracy

Dziesiątka z przodu licznika :)

  • DST 50.80km
  • Czas 02:05
  • VAVG 24.38km/h
  • VMAX 30.95km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 października 2017 | dodano: 08.10.2017

W tytule powinnam raczej napisać "Pancerna dziesiątka" vel "Wymęczona dziesiątka" :)
Rano, gdy jechaliśmy do kościoła zaczął kropić deszcz. Nie będę ukrywać, że bardzo chciałam dzisiaj dojechać do dziesiątki, ba - co tam dojechać - ja miałam parcie na zmianę cyferek na liczniku! Kropiący deszcz to jeszcze nic takiego, myślałam patrząc na wodne bąble na szybie auta. Jednak po godzinie, gdy wracaliśmy nie kropiło, a rzęsiście padało. Dziesiątka sobie jeszcze poczeka? Nie, to ja sobie jeszcze poczekam na zmianę cyferek na liczniku.
Jak to mówią - los zamyka drzwi, a otwiera lufcik. Nie poleciałam przed południem na rower, ale za to wypiłam kawę z Loginami :) Fajnie jest mieć takich przyjaciół. Zrobili mi dzisiaj wielką niespodziankę.
Wracając do dziesiątki... Wytrzymałam do godz. 15.00 z minutami. Ogaciłam się pancernie - czytaj "przeciwdeszczowo" i pojechałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio się tak ogaciłam. Nie chodziło nawet o deszcz, tylko o to coś czarne tryskające spod kół na kurtkę. Więc się ogaciłam i kurteczka się nie pobrudziła :) Pomyślałam także o zabezpieczeniu spodni i butów :) Reasumując mogę powiedzieć, że nie było mi na pewno zimno. Mżyło, czarne coś bryzgało z przodu i z tyłu, a ja w pancernym kombinezonie, w pancernym tempie, z uśmiechem na ustach śmigałam po wojewódzkiej :) Dziesiątkę wymęczyłam. Hura, hura, hura!!! :)

Ps
Jest godzina 19.00 i nie pada, a leje deszcz. Jednak miałam dzisiaj farta :)


Kategoria Po pracy

2017-10-07

  • DST 60.69km
  • Czas 02:25
  • VAVG 25.11km/h
  • VMAX 32.71km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 października 2017 | dodano: 07.10.2017

A dzisiaj pogoniłam na wojewódzką. Uprzedzając pytanie Garmina :) odpowiadam:  Nie, wojewódzka jeszcze mi się nie znudziła :)
Tylko, czy ja pogoniłam?  Powiedzmy - prawie pogoniłam. Ostatnimi czasy ganiam w tempie leniwca vel żółwia. Zachodzę w głowę jaka może być tego przyczyna - niesprzyjający wiatr, brudny napęd, a może dopadł mnie PESEL. Moja koleżanka z pracy, aktualnie szczęśliwa emerytka, często mi powtarzała: Baśka spójrz na swój PESEL i zakończ z rowerowym szaleństwem, zwolnij tempo. Krakała, krakała i wykrakała - tempo jakoś samo się zwolniło bez patrzenia na PESEL. Zresztą, oj tam, przyjdzie nowy sezon, popracuję nad kondycją i tempo samo  się przyspieszy :)


Kategoria Po pracy

2017-10-06

  • DST 84.30km
  • Czas 03:26
  • VAVG 24.55km/h
  • VMAX 34.08km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 października 2017 | dodano: 06.10.2017

Przez ostatnie trzy dni deszcz nie pozwalał o sobie zapomnieć. Cóż - jesień rozgościła się na dobre. Dzisiejszy poranek był szaro-bury, ale nie padało. Bezdeszczowa aura utrzymała się do popołudnia. Orkan Ksawery uspokoił się. Wygospodarowałam wolną chwilę. Ostatniej nocy miałam rowerowy sen. Hmm... Delikatny wietrzyk, wolne popołudnie, rowerowy sen - jak nic to znak, że powinnam pójść na rower! I poszłam. Pojechałam w tempie leniwca do lasu na leśną ścieżkę.
Jak dobrze było znowu pedałować przez swoje rowerowe rewiry. Nawet na moment pokazało się słońce. Cudownie!
Las z każdym dniem się zmienia. Jeszcze dominuje zieleń, ale paleta barw liści jest coraz bardziej kolorowa. Na ścieżce spotkałam jedynie dwóch rowerzystów-grzybiarzy. Cisza i spokój. Gdyby tak można było zatrzymać czas :)


Kategoria Po pracy

2017-10-01

  • DST 101.80km
  • Czas 03:48
  • VAVG 26.79km/h
  • VMAX 37.02km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 października 2017 | dodano: 01.10.2017

Październik. Do końca roku pozostały jedynie trzy miesiące. Jak ten czas szybko leci.


Kategoria Po pracy

2017-09-30

  • DST 81.12km
  • Czas 03:11
  • VAVG 25.48km/h
  • VMAX 39.76km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 września 2017 | dodano: 30.09.2017

Dzisiaj, gdy się obudziłam poczułam coś dziwnego - ogarnęła mnie taka lekkość i spokój. Pomyślałam - jest pięknie! Spojrzałam w okno. Świeciło słońce, gałęzie drzew tkwiły w bezruchu. W myślach układałam plan dnia. Zrobię tylko to, to i to i polecę na rower!
Ciut przed godz. 15.00 pojechałam na rowerowy spacer na leśną ścieżkę. Mijając zakład opiekuńczo - leczniczy w otwartych drzwiach zauważyłam znajomego/nieznajomego. Siedział na swoim wózku inwalidzkim. Dziś mnie nie zauważył, nie odpowiedział gestem dłoni na moje pozdrowienie. Wydawał się taki przygnębiony, nieobecny, samotny. Jak często wielu z nas - zdrowych miewa chandry, doły, jak często czujemy się samotni, nieszczęśliwi, a jak może czuć się on - znajomy/nieznajomy. Jechałam rozmyślając o życiu, o jego kolorach i smakach. Nie zauważyłam kiedy wjechałam do lasu. Jak pięknie wyglądały w promieniach słońca drzewa i leśna ścieżka. Szkoda, że nie mógł tego zobaczyć znajomy/nieznajomy, może uśmiechnąłby się.


A dzisiaj z okazji Dnia Chłopaka dla wszystkich znajomych/nieznajomych rowerzystów - niespodzianka. Panowie, jesienna fotka dla Was


Kategoria Po pracy

2017-09-29

  • DST 76.22km
  • Czas 03:04
  • VAVG 24.85km/h
  • VMAX 40.74km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 września 2017 | dodano: 29.09.2017

Po wczorajszym kulinarnym szaleństwie, dzisiaj miałam urlop w gotowaniu obiadu. Krzątałam się po domu - a to poszłam po bułki, a to nakarmiłam kocury, a to pozmywałam, a to napiłam się kawy, a to zaparzyłam aromatyczną herbatę... Błogie domowe lenistwo.
A rower? Strasznie wiało, więc dzisiaj Specowi zaopiniowałam pozytywnie wniosek o urlop na żądanie. Niech tam sobie rowerzysko odpocznie.
Wytrzymałam do godz. 14.30. Może jednak nie wieje aż tak porywiście - myślałam patrząc przez okno. W ciągu kilku minut byłam gotowa do jazdy. Założyłam leginsy, koszulkę termiczną z długim rękawem, cienką kurteczkę, którą dostałam na jednym z Harpaganów i oczywiście pomarańczową czapeczkę weterankę. Po prostu wystroiłam się jak na przejażdżkę w bezwietrzne popołudnie.
Pojechałam na leśną ścieżkę. W słońcu było mi całkiem ciepło, ale w cieniu i pod wiatr - bbbrrryyy. Zmarzłam. Wiatr przeszywał na wskroś. Z zimna zaczęły mi drętwieć dłonie. Aby odgonić zimne myśli, jadąc przez las zadzwoniłam do Logina. On ma niesamowite pomysły. Wczoraj rzucił hasło zimowego ultramaratonu w Izraelu - 1000 km w 72 godziny, taki izraelski BBT :) Od razu zaznaczę, że ja na coś takiego się nie piszę - dla mnie zagraniczny wyjazd to tylko z sakwami, a nie takie szosowe łojenie :) Pogadaliśmy z Loginem o tym, o tamtym i zapomniałam o przeszywającym chłodzie. Rozłączyliśmy się gdy wyjechałam z lasu. Do domu pozostało tylko 24 km...


Kategoria Po pracy