Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Zadbać o kondycję

  • DST 59.39km
  • Czas 02:29
  • VAVG 23.92km/h
  • VMAX 36.43km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 marca 2026 | dodano: 16.03.2026

Ogarnęłam domowe obowiązki i pogoniłam na rower. Pogoniłam... za dużo powiedziane - wiatr i brak kondycji to mega spowalniacze :)
Objeżdżam dawne przydomowe kółeczka :) 


Kategoria Trening

Po pracy

  • DST 41.63km
  • Czas 01:39
  • VAVG 25.23km/h
  • VMAX 34.67km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 marca 2026 | dodano: 16.03.2026

Jestem w domu na zdalnej. Pogoda dopisuje, więc po pracy pogoniłam na rower. Najwyższa pora, aby zadbać o kondycję :)


Kategoria Trening

Gramzow

  • DST 120.31km
  • Czas 05:58
  • VAVG 20.16km/h
  • VMAX 46.77km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 marca 2026 | dodano: 11.03.2026

To moja pierwsza wycieczka w tym roku. Pojechałam z kolegą do Gramzow - niewielkiej wsi położonej w Brandenburgii, w powiecie Uckermark.
Przed Gramzow zatrzymujemy się na punkcie widokowym na Dolinę Randow (Randowtal). 





Gramzow został po raz pierwszy wymieniony w dokumencie jako villa Gramsowe (wieś) w 1168 roku, a w 1288 roku, został po raz pierwszy wymieniony jako miasto. Rozwój miasta nastąpił dzięki osiedleniu się w Gramzow zakonu Premonstratów (Norbertanie) działającego w oparciu o regułę augustiańską, ale też i zasady cysterskie. Był to pierwszy klasztor na terenie powiatu Uckermark. Klasztor w Gramzow założył prawdopodobnie około 1176/1177 roku Bogusław I, książę pomorski i szczeciński z dynastii Gryfitów. Kościół przyklasztorny wybudowano w 1235 roku z kamienia polnego, a w XIV wieku przebudowano wykorzystując cegłę wypalaną. Po reformacji i przeprowadzeniu sekularyzacji dóbr kościelnych Gramzow wymieniany był już tylko jako miejsce lub wieś. Budynki poklasztorne przetrwały do 23. 07.1714 roku, kiedy to wielki pożar zniszczył wszystko z wyjątkiem fragmentu zachodniej ściany kościoła przyklasztornego. 


Ruiny przyklasztornego kościoła są miejscową atrakcją.


 Niedaleko ruin znajduje się odrestaurowany kościół Najświętszej Marii Panny z kamienia polnego z drugiej połowy XIII wieku.



Kategoria Wycieczki

Kółeczko dookoła domu

  • DST 57.70km
  • Czas 02:19
  • VAVG 24.91km/h
  • VMAX 33.50km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 1 marca 2026 | dodano: 02.03.2026


Kategoria Trening

Nareszcie!!!

  • DST 47.12km
  • Czas 01:54
  • VAVG 24.80km/h
  • VMAX 31.14km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano: 02.03.2026


Kategoria Trening

Niedzielny spacer

  • DST 50.93km
  • Czas 02:04
  • VAVG 24.64km/h
  • VMAX 34.28km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 listopada 2025 | dodano: 30.11.2025

Nakarmiłam rodzinę i pogoniłam na rower... 
Pogoda nie zachęcała do jazdy, było pochmurnie, mgliście, mżyło. Dziś tempo było wolniejsze. Jednak jazda we dwoje jest bardziej dynamiczna. 


Kategoria Trening

Sobotni spacer

  • DST 50.88km
  • Czas 02:01
  • VAVG 25.23km/h
  • VMAX 35.85km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 listopada 2025 | dodano: 30.11.2025

Nakarmiłam rodzinę i pogoniłam na rower. Pogoniłam ;) Kiedyś może i tak, a teraz ganiam max 2 godziny po ścieżce przy wojewódzkiej. Może kiedyś to się zmieni i będę ganiać, jak dawniej, a tymczasem...
Zbliżałam się do miejsca, w którym zazwyczaj robiłam zawrotko/nawrotkę. Z przeciwka jechał rowerzysta na gravelu. Zrobiłam nawrotkę, do domu pozostało +- 18 km. Dojechał do mnie nieznajomy, powiedział cześć, wyprzedził mnie, a ja... "usiadłam mu na kole". Zawsze lubiłam wyzwania, a to też było wyzwanie, czy nie mając kondycji dam radę jechać w tempie młodszego ode mnie rowerzysty. Dałam radę, a nawet zrobiłam zmianę, potem on zrobił zmianę, potem ja zagaiłam rozmowę :) Okazało się, że spotkałam sakwiarza. W tym roku, we wrześniu, był w Andaluzji, był też w Afryce, w Himalajach... Miło gawędząc dojechaliśmy do mojej uliczki. 


Kategoria Trening

Podgrodzie

  • DST 114.95km
  • Czas 05:39
  • VAVG 20.35km/h
  • VMAX 37.77km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 listopada 2025 | dodano: 10.11.2025

Pogoda nie prowokowała do rowerowej wycieczki, ale trasa i cel - bardzo. Ze znajomymi pojechałam przez Puszczę Wkrzańską do Podgrodzia. Trasa i uśpiona osada na Półwyspie Grodzkim - urokliwe.
Podgrodzie posiada bardzo ciekawą historię. Prawdopodobnie w średniowieczu istniał tutaj słowiański gród. Natomiast jako regularna osada powstała dopiero na początku XX wieku. Walory klimatyczne oraz malownicze położenie osady otoczonej lasami i wodami Zalewu Szczecińskiego i Jeziora Nowowarpieńskiego doceniły władze niemieckie otwierając, po zakończeniu I wojny światowej, ośrodek rehabilitacyjno-wypoczynkowy dla kombatantów, w latach późniejszych przekształcony w ośrodek sanatoryjno–wypoczynkowy.
Podgrodzie w latach 1952–1962 funkcjonowało jako ośrodek kolonijny Miasteczko Dziecięce Podgrodzie, nazywane także Republiką Dziecięcą i Rzeczpospolitą Najmłodszych. Było przeznaczone dla dzieci i młodzieży z całej Polski. Starano się tu kształtować nową socjalistyczną mentalność, poprzez naukę kolektywnej samorządności. Miasteczko dzieliło się na cztery dzielnice, w których znajdowały się domki mieszczące po dwie grupy w każdym. Toalety i wspólne łaźnie usytuowane były na zewnątrz budynków. Komunikację stanowiły drogi, początkowo wysypane białym żwirem, w latach późniejszych asfaltowe. Uczono tu samorządności. Porządku na ulicach pilnowali ubrani w mundurki koloniści. Inni, jako listonosze, roznosili pocztę. Funkcjonowały służby zadaniowe: morska, zdrowia oraz kolejowa. Na terenie ośrodka znajdowały się liczne obiekty rekreacyjno - sportowe, biurowe i kulturalne.










Kategoria Wycieczki

Niedziela

  • DST 34.69km
  • Czas 01:24
  • VAVG 24.78km/h
  • VMAX 36.63km/h
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 listopada 2025 | dodano: 02.11.2025

:)


Kategoria Trening

Dzień 20 - Cetinje

  • DST 82.60km
  • Czas 05:05
  • VAVG 16.25km/h
  • VMAX 40.19km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 października 2025 | dodano: 28.12.2025

Słoneczny poranek zwiastował pogodny dzień. Nareszcie! Na ostatni dzień wyprawy zaplanowałam wycieczkę do Cetinje. Zamierzałam wyjechać z samego rana, ale wyszło, jak zwykle :) Wyjeżdżam około godz. 9.00. Jadę wczorajszą trasą - ulicą usianą drogimi butikami. Droga wyjazdowa z Podgoricy ma 4 pasy ruchu. A ja TĄ drogą jadę na rowerze. Nie zauważyłam zakazu, więc chyba można, ale czy na pewno?! Odetchnęłam, gdy wyprzedzili mnie rowerzyści na szosówkach.
Do Cetinje jest zaledwie 35 km, jednak kręta droga z licznymi podjazdami sprawia, że cyferki na rowerowym liczniku zmieniają się w zwolnionym tempie. Ruch na drodze jest niesamowity. Pędzą auta osobowe, tiry, autokary! 
O godz. 11.30 jestem na miejscu. Dojechałam! Pierwsze wrażenie - jestem oczarowana! Pierwsze skojarzenie - uśpione miasteczko! Jest pięknie! I nie ma tłumu turystów! Jakbym przeniosła się do innego wymiaru. 
Cetinje do 1918 r. była oficjalną stolicą Czarnogóry. Znajduje się tu rezydencja prezydenta Czarnogóry. Liczne zabytki - pałace, budynki starych ambasad i inne budowle są dowodem wielkości dawnej Czarnogóry. 


Zwiedzanie Cetinje zamierzam rozpocząć od Cerkwi na Ćipurze. Przejeżdżam obok Narodowego Muzeum Czarnogóry. 

Muzeum jest jednym z najbardziej popularnych wśród muzeów i galerii byłych państw Jugosławii. Niestety nie mam czasu na prawdziwe zwiedzanie. Muszę zadowolić oczy jedynie widokiem pięknego budynku. Przyjadę tu jeszcze kiedyś i wtedy zatrzymam się na dłuższą chwilę :)




Cerkiew na Ćipurze (inaczej Dvorska Crkva) to jedna z najważniejszych świątyń w całym kraju. Historia tego miejsca sięga jeszcze XV wieku. To właśnie tu wznosił się klasztor zbudowany przez Iwana I Crnojevića. Także w tym miejscu działała pierwsza bałkańska drukarnia, przygotowująca książki w cyrylicy.


Kolejny przystanek - Monaster Narodzenia Matki Bożej (Cetinjski manastir). Jest to miejsce bardzo ważne dla czarnogórskiej religijności (pierwszy klasztor wzniósł Iwan I Crnojević tam gdzie dziś stoi cerkiew na Ćipurze). Monaster został zniszczony w czasie wojny Ligi Świętej z Turkami. Kiedy na skutek rokowań z nieprzyjacielem Wenecjanie zmuszeni zostali do wycofania się pod budowlę podłożono ładunek wybuchowy. Od tego czasu całość była jeszcze kilka razy niszczona i odbudowywana. Ostatnie prace rekonstrukcyjne przeprowadzono w 1927 r. Obecnie żyje tu kilkunastu mnichów. Wewnątrz przechowuje się wiele cennych relikwii jak np. szczątki Piotra I Petrowić-Niegosza.


Z monasteru jadę na punkt widokowy. Prowadzi do niego kamienista ścieżka. Pokonuję ją prowadząc rower ;)
Na szczycie punktu widokowego znajduje się Mauzoleum biskupa Daniły Petrovica - władyki, który przyczynił się do powstania nowoczesnego narodu czarnogórskiego. Swoimi śmiałymi reformami ograniczył prawo zemsty i zorganizował nowoczesną armię. Toczył też krwawe wojny z Turcją (spalono Cetynię) i tzw. poturczeńcami czyli czarnogórskimi muzułmanami. Rzeź poturczeńców została opisana w poemacie "Górski wieniec" przez biskupa Piotra II. Ostatecznie udało mu się uwolnić państwo od konieczności płacenia Turcji haraczu. Pochowano go w klasztorze Stanjevići, ale w 1896 r. szczątki przeniesiono na górę Orlov Krš.


Z punktu widokowego roztacza się widok na całą Cetinję. 
Wracam do miasteczka. 


Spaceruję urokliwymi uliczkami.




W centrum niedaleko głównego placu, w otoczeniu kwietników i drzew iglastych znajduje się pomnik założyciela miasta Ivana Crnojevića. Został on ustanowiony w 1982 r. z okazji pięćsetnej rocznicy założenia miasta. 


Nieopodal znajduje się pałac zwany „Bilardówką” - siedziba władców Czarnogóry. Został on wzniesiony w czasie władania władyki Petra II Petrovicia-Njegoszaw 1838 r. Na czas rządów Petra II Petrovicia-Njegosza przypada największy rozkwit miasta. To za jego władania dochodzi do rozbudowy i urbanizacji miasta. 


Po przeciwnej stronie znajduje się Pałac króla Mikołaja. Ta czerwona willa przez długi czas stanowiła siedzibę Mikołaja I Petrowić-Niegosza. Mieści się tu muzeum poświęcone władcy.

W Cetinje można również obejrzeć  zabytkowe ambasady dawnych mocarstw - Austro-Węgier, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii czy Włoch, Serbii, Turcji. Niektóre są okazałe, inne nieco skromniejsze. 






Moja wycieczka powoli dobiega końca. Zbliża się godz. 14.00. Wyruszam w powrotną drogę. 


Na drodze jest nadal duży ruch. Trzymam się krawędzi jezdni, jadę ostrożnie, jednak teraz cyferki na rowerowym liczniku zmieniają się w szybszym tempie. Droga jest kręta z licznymi zjazdami :) A jakie mam widoki na Jezioro Szkoderskie! 


Nie spodziewałam się, że tak szybko dojadę do Podgoricy, więc wstąpiłam jeszcze do Dajbabe.  


Dajbabe to męski prawosławny klasztor położony na wzgórzu Lubovic. Świątynia założona została w 1897 r. przez pustelnika Symeona Popovića. Cerkiew klasztorna poświęcona Zaśnięciu Bogurodzicy znajduje się pod ziemią, w naturalnej pieczarze. Mnich sam poszerzył wnętrze groty tak żeby miała kształt cerkwi i żeby zmieściły się w niej dwie boczne kaplice. Ponadto ozdobił ściany pieczary freskami. Jakiś czas później w sąsiedztwie świątyni wybudowano dodatkowy budynek sakralny z dwiema wieżami-dzwonnicami. Po śmierci Symeona w 1941 r. jego szczątki zostały złożone w sarkofagu w monastyrze. Wkrótce potem został beatyfikowany. W 1999 r. w czasie bombardowania Serbii i Czarnogóry przez siły NATO klasztor został częściowo uszkodzony. W 2010 przebywał tu zaledwie jeden mnich.










Plan zrealizowałam. Zobaczyłam, co chciałam, a nawet więcej. To był bardzo udany dzień. 
Po powrocie do hostelu, po kolacji zapakowałam rower do kartonu i spakowałam sakwy. Jutro wracam do domu. Na lotnisko zawiezie mnie autem właściciel hostelu. Dzień i wyprawa dobiega końca...
                                                                                              Koniec.... liczę jednak, że ciąg dalszy nastąpi :) 

Ps.
Opisywałam wyprawę o wiele dłużej niż jechałam. Mimo to jestem dumna z siebie - dotrwałam, dojechałam, dokończyłam opowieść :)


Kategoria Albania 2025, wyprawy