A jednak :)
-
DST
50.43km
-
Czas
01:54
-
VAVG
26.54km/h
-
VMAX
40.35km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zatęskniłam za "swoją" ścieżką przy wojewódzkiej!!! Niemożliwe!!! A jednak ;)
Dzisiaj nareszcie rozpogodziło się. Poranek był rześki, ale im bliżej południa, tym więcej stopni na plusie. Ugotowałam obiad i pogoniłam na rower. I gdzie pogoniłam?! Na ścieżkę przy wojewódzkiej. Niemożliwe!? A jednak!
Mój świąteczny urlop powoli zbliża się do końca. Wracam na chwilę do Warszawy i kolejny urlop :) Zanim jednak wrócę do pracy poganiam tu i tam :) Piękna chwilo trwaj :))))
Kategoria Trening
Bocianowo
-
DST
52.56km
-
Czas
02:05
-
VAVG
25.23km/h
-
VMAX
32.71km/h
-
Temperatura
4.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pochmurny poranek nie zwiastował pogodnego dnia. Przestało wiać, ale zimnica wciąż się utrzymuje. Do tego przelotnie sypało białą kaszą. Cóż... Pogoniłam na rower w poszukiwaniu wiosennych klimatów :) Byłam ciekawa, czy do Tyśmienicy wróciły bociany. 
Kilka lat temu (a może kilkanaście lat temu) przy okazji remontu trakcji elektrycznej, na słupach zamocowano szkielety bocianich gniazd. Od tego czasu bociany zagościły we wsi. Praktycznie wszystkie gniazda zostały zasiedlone. Dawniej przejeżdżałam przez Tyśmienicę goniąc na moją leśną ścieżkę. Z przyjemnością obserwowałam bocianie rodziny. Dawno tamtędy nie jechałam.
Niestety zaszły zmiany na gorsze. Po wjeździe do miejscowości zauważyłam puste gniazda, jedno, drugie, trzecie...
aż w końcu... Jest bociania rodzina :)
Kolejne gniazdo było puste, ale następne już zasiedlone :) Bociany wróciły, nie wszystkie rodziny, ale są i to jest najważniejsze!
Kategoria Trening
Radzyń Podlaski
-
DST
102.67km
-
Czas
04:12
-
VAVG
24.45km/h
-
VMAX
34.87km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda nie prowokowała do rowerowych wyjazdów. Jedynym plusem był ciut łagodniejszy wiatr. Wiało nadal, ale nie aż tak porywiście, jak w ciągu ostatnich dni. Zatem jadę :)
Celem mojej dzisiejszej wycieczki jest Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim. 
Na blogu niejednokrotnie zamieszczałam zdjęcia pałacu. To jedna z większych atrakcji w moich rodzinnych stronach, a przy tym wdzięczny obiekt fotografii.
Wybrałam trasę przez Branicę Radzyńską. Powód jest oczywisty - Branica również posiada swoją pałacową atrakcję. 

Branica Radzyńska pojawiła się po raz pierwszy pod nazwą Branica w dokumentach z 1470 roku jako własność szlachecka, w posiadaniu Branickich. W 1742 roku wieś Branicę włączono do dóbr radzyńskich. Nowymi właścicielami zostali Szlubowscy. W 1884 r. Stanisław Szlubowski wybudował obecny pałac, przekomponował park i rozbudował część gospodarczą. Po śmierci Szlubowskiego w 1908 roku majątek po nim odziedziczyła jego siostra Stefania Rulikowska która po I wojnie światowej przekazała go synowi Władysławowi.
Rulikowski prowadził gospodarkę do początku lat 30-tych XX wieku, po czym wyprowadził się z Branicy, a majątkiem zarządzali administratorzy. Po II wojnie światowej budynek pałacowy i park został przeznaczony na potrzeby szkoły, która funkcjonowała w nim do 2018 r.
Zgodnie z informacjami podanymi w lokalnej prasie, w pałacu ma zostać przeprowadzony remont. Budowla w przyszłości ma się stać ośrodkiem kultury.
Dojeżdżam do Radzynia Podlaskiego. Wizytówką miasta jest Pałac Potockich.
Pałac jest jedną największych i najwybitniejszych pod względem artystycznym późnobarokowych rezydencji magnackich w Polsce. Obecną formę otrzymał w poł. XVIII w. w wyniku przebudowy wcześniejszego obiektu wg projektu znanego architekta Jakuba Fontany, przy udziale rzeźbiarza Jana Chryzostoma Redlera i kamieniarza Michaela Dollingera.
Pierwotnie pałac był rezydencją Stanisława Antoniego Szczuki, zaś w ręce Potockich przeszedł w połowie XVIII w. W XIX stuleciu przechodził kilka razy z rąk do rąk, aż w końcu w 1920 r. ówczesny właściciel, Bronisław Szlubowski, przekazał go państwu, bo nie radził sobie z kosztami utrzymania obiektu. Drugą wojnę światową budynek przetrwał, lecz spłonęły oryginalne meble. Następnie przez lata pałac służył różnym instytucjom publicznym. Mieścił się tu m. in. sąd rejonowy, biblioteka, biuro poselskie.




W latach 2021–2023 przeprowadzono renowację. Budynek wyremontowano zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Remont objął także dziedziniec pałacu. Latem 2023 r. remont dobiegł końca. W maju 2024 r. renowacja nagrodzona została w wojewódzkim konkursie Laurem Konserwatorskim. Efekt jest niesamowity. Pałac odzyskał blask i splendor. Jest pięknie!
A na koniec wiosenny akcent :)

Kategoria Ciekawa Lubelszczyzna, Wycieczki
:)
-
DST
51.40km
-
Czas
02:13
-
VAVG
23.19km/h
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po godz. 16.00 pogoniłam na rower. Tak tylko, aby posiłować się z wiatrem, bo kto upartemu zabroni :) Wykręciłam kółeczko przez ścieżkę przy wojewódzkiej.
W lesie totalny wysyp zawilców :)
A to już nasze lokalne wiatraki :)
Wkrótce Wielkanoc :) Radosnego Alleluja :)
Kategoria Trening
Jedynka z przodu licznika!
-
DST
90.67km
-
Czas
03:40
-
VAVG
24.73km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś byłam w domu na zdalnej. Słońce prowokowało do wyjścia na rower. Do pierwszego tysiączka w tym sezonie pozostało tylko i aż 90 km. Podjęłam wyzwanie i po pracy pogoniłam na rower :)
Spec na zawilcowej polanie :)

Kościół św. Anny w Wohyniu. Budowla w stylu eklektycznym z cechami baroku i neoklasycyzmu. Pierwotny drewniany kościół uległ pożarowi w 1794 r. Obecny kościół parafialny został wybudowany w latach 1837-1854. 
Zapada zmierzch. Do domu pozostało jedynie +- 8 km :)
Dojechałam :) Czas brutto - 03:40 - to chyba całkiem dobry wynik, zważywszy, że zrobiłam przystanki na sesję zdjęciową :)
Pierwszy tysiączek przejechany!!!
Kategoria Trening
Włodawa - Miasto 3 Kultur
-
DST
152.65km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wstaję skoro świt - wg czasu letniego o godz. 5.30, ale wg czasu zimowego - o godz. 4.30! Zaczynam gotować obiad, lecę do kościoła, wracam, kończę gotowanie, zostało tylko doprawienie surówki - to już zrobi mama, a ja gonię na rower!!! W planach mam wycieczkę do Włodawy - Miasta 3 Kultur.
Pogoda dopisuje. Tylko dlaczego znowu wieje!!! Jakoś dam radę, a jak coś - to pojadę w przeciwną stronę :)
Na wycieczkę zabieram garmina. We Włodawie okaże się, że to był dobry pomysł. Dokładnie o godz. 16.20 czasu zimowego padł licznik - chyba wyczerpały się baterie.
Dzisiaj jadę ciut zmodyfikowaną trasą. Nie dojeżdżam do Sławatycz. Przed Kolonią Sławatycze odbijam w kierunku Hanny. Nigdy wcześniej tędy nie jechałam. Droga jest rewelacyjna - nowy asfalt idealny pod szosowe opony. Dojeżdżam do Janówki.
Wstyd się przyznać, ale nie znam za dobrze historii terenów przez które jadę... W czasie Powstania Styczniowego w dniu 11 lipca 1863 r. pod Janówką rozegrała się zwycięska bitwa. Liczące ponad tysiąc powstańców oddziały polskie, pokonały liczniejsze siły armii rosyjskiej, zadając im ciężkie straty. Bitwę upamiętnia tablica informacyjna. Dowiaduję się również, że w pobliżu znajduje się mogiła powstańców. Droga prowadząca do mogiły jest bardzo piaszczysta, nie na szosowe opony. Wybiorę się tam następnym razem.
W Janówce, przy głównej drodze położona jest cerkiew św. Dymitra. Świątynia została wzniesiona w latach 1997–2000, a obok niej znajduje się prawosławna kapliczka z 1936. Według przekazu - jej wnętrze zdobi przywieziona z Rosji w 1918 r. kopia ikony Matki Boskiej Kazańskiej. Kapliczka i cerkiew są zamknięte. Oglądam je jedynie z zewnątrz.
Dojeżdżam do Hanny. To bardzo atrakcyjna miejscowość. Już niedługo stanie się celem mojej wycieczki. A dziś oglądam zabytkowy kościół z innej perspektywy - od zaplecza :)
Nieopodal odkryłam interesujący mural. Rzeka Bug musiała dawniej stanowić ważny szlak komunikacyjny i być istotnym źródłem zarobku mieszkańców. 
Z Hanny do Włodawy jadę szlakiem Green Velo. Wiatr mi pomaga. Nie jadę, a pędzę!
Dojeżdżam do Włodawy - Miasta 3 Kultur.
Początki Włodawy sięgają średniowiecza. Prawdopodobnie istniała już wówczas osada obronna. Pierwsze pisemne wzmianki o Włodawie można odnaleźć w Kronice Halicko-Wołyńskiej. W połowie XV wieku Włodawa została włączona do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a rzeka Włodawka oddzielała ziemie Korony od Litwy. W 1475 r. Włodawa dostaje się we władanie litewskiego rodu Sanguszków, a 60 lat później gród otrzymuje prawa miejskie. Do miasteczka zaczynają napływać Żydzi. Pod koniec XVI w. nowym panem ziem włodawskich zostaje Andrzej Leszczyński, wojewoda brzesko-kujawski. Jesienią 1648 r. dzicz kozacka Chmielnickiego pali miasto i morduje większość mieszkańców, a dziewięć lat później podobnego barbarzyństwa dopuszczają się wojska szwedzkie. W XVII wieku nowy właściciel Rafał Leszczyński sprzedaje miasto Ludwikowi Konstantemu Pociejowi, późniejszemu hetmanowi polnemu litewskiemu. Nowy właściciel sprowadza do Włodawy ojców Paulinów, którym funduje klasztor jako votum dziękczynne za uratowanie życia. Miasto zmienia właścicieli jeszcze kilkakrotnie, by w XIX wieku stać się własnością rządu carskiego.
W okresie międzywojennym Włodawa była miasteczkiem wielonarodowym, w którym współistniały ze sobą trzy religie: katolicyzm, prawosławie i judaizm. Obok siebie żyli: Białorusini, Ukraińcy, Polacy i Żydzi. Oprócz kościoła i cerkwi funkcjonowały dwie synagogi, dom modlitwy, szkoła talmudyczna, rytualna łaźnia i dwa cmentarze żydowskie. Podczas II wojny światowej z ulic miasta zniknęli Żydzi, wywiezieni przez Niemców do obozu zagłady w Sobiborze. Po wojnie, na skutek regulacji granic wysiedlono Białorusinów i Ukraińców, a miasteczko straciło swój wielokulturowy charakter.
Obecnie Włodawa, powraca do swych wielonarodowych i wielowyznaniowych tradycji. W celu upamiętnienia dawnej wielokulturowości Ziemi Włodawskiej organizowany jest coroczny Festiwal Trzech Kultur.
Zaczynam zwiedzanie od kościoła p.w. Św. Ludwika i Klasztoru Paulinów.
Kościół pw. św. Ludwika został wzniesiony w latach 1739-1752. Wraz z kościołami w Chełmie i Lubartowie należy do grupy późnobarokowych świątyń ziemi lubelskiej, zaprojektowanych przez Pawła Antoniego Fontanę. Budowniczym świątyni był Tomasz Rezler. 
Paulini z Jasnej Góry przybyli do Włodawy w 1698 r. Było to możliwe dzięki fundacji właściciela dóbr włodawskich Ludwika Konstantego Pocieja. Pierwotnie zakonnicy mieszkali w pomieszczeniach przy pokalwińskim zborze. Dopiero w latach 1711 – 1718 wybudowano klasztor, którego architektem był Józef Piola.
Kolejnym zabytkiem jest Cerkiew prawosławna p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Byłam tu kilka lat temu - prowadzony był wówczas remont. Obecnie cerkiew jest odrestaurowana.
Pierwszą świątynię unici wybudowali na tym miejscu w 1790 r. Drewniana budowla spaliła się 12 lutego 1813 r. Unici zbudowali nową, również drewnianą. W 1821 r. zaprzestano odprawiania w niej nabożeństw. Dopiero dwadzieścia lat później rozpoczęto prace nad kolejną świątynią. Na wzniesieniu stanęła murowana cerkiew w stylu cerkwi ruskiej, bizantyjsko–klasycystycznej. Cerkiew ponownie zaczęła popadać w ruinę i została rozebrana.
Obecną świątynię postawiono według projektu architekta Wiktora Syczowa w latach 1893-1895. Po wysiedleniu Ukraińców w 1946 r. została zamknięta na 10 lat. Nabożeństwa ponownie zaczęto odprawiać dopiero w 1956 roku.
W sąsiedztwie cerkwi znajduje się budynek klasycystycznej plebanii. Plebanię wybudowano w latach 1846-1850. 
Kolejny zabytek to „Czworobok”. Położony jest w centrum miasta. Budynek powstał w XVIII wieku i mieścił kramy oraz jatki. „Czworobok” jest obiektem późnobarokowym, zbudowanym na planie kwadratu, ma spory dziedziniec, na który prowadzą dwie bramy wjazdowe ulokowane na osi wschód – zachód.
Jest to unikalny przykład architektury użytkowej, która doskonale wpisywała się w zabudowania rynku. Główny plac miasta otoczony był kamieniczkami – piętrowymi oraz parterowymi. 

Według lokalnej tradycji, to właśnie na dziedzińcu „Czworoboku” Michał Wołodyjowski miał pojedynkować się z Bohunem.
Włodawa naprawdę zaistniała na kartach Trylogii. W XXI rozdziale drugiego tomu „Ogniem i mieczem” to właśnie w tym mieście Rzędzian spotyka leczącego rany Bohuna i wkrada się w jego łaski.
Jadę pod Pomnik Tadeusza Kościuszki. Ma on formę wysokiego, strzelistego obelisku – na jego szczycie umieszczono orła z rozpostartymi skrzydłami. Oprócz tego na cokole przymocowano mosiężną plakietkę z popiersiem Kościuszki i napisem „Naczelnikowi Rodacy".
Ostatnim przystankiem na trasie mojej wycieczki jest zespół synagogalny. W skład kompleksu wchodzą: Wielka Synagoga, Mała Synagoga i dom pokahalny.
Wybudowana w latach 1764-1774 w stylu późnego baroku Wielka Synagoga została sfinansowana przez gminę żydowską, oraz ówczesnych właścicieli Włodawy – Czartoryskich. Synagoga spłonęła podczas I wojny światowej. Odbudowana w okresie międzywojennym, podczas kolejnej została zdewastowana i do 1970 r. służyła jako magazyn. W latach 80 przeprowadzono remont obiektu i od 1983 r. w synagodze mieści się Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, ze stałą wystawą poświęconą historii i kulturze polskich Żydów. Dzisiaj muzeum było zamknięte.
Obok Synagogi Wielkiej znajduje się Synagoga Mała. Zbudowana w drugiej połowie XVIII w., pełniła funkcje dodatkowej bożnicy oraz szkoły talmudycznej. Uszkodzona podczas I wojny została wyremontowana w okresie międzywojennym. W czasie okupacji Niemcy urządzili w niej magazyn i sklep, a po zakończeniu II wojny budynek pełnił funkcję kina, następnie magazynu Gminnej Spółdzielni. W 1983 r. synagogę przejęło Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, które przeprowadziło prace remontowe.

Dom pokahalny został zbudowany w 1928 r. Pełnił funkcję administracyjną. Znajdowała się tutaj biblioteka, a swoją siedzibę miały Zarząd Gminy Żydowskiej i inne organizacje żydowskie, np. Stowarzyszenie Psalmowe. W czasie II wojny światowej Niemcy zdewastowali budynek. Po wojnie znajdowały się w nim kolejno: Komitet Powiatowy PPR, Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni i sklep wielobranżowy. W 1983 r., jak poprzednie obiekty, został przejęty przez Muzeum Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego i wykorzystywany jest jako pomieszczenia biurowe oraz magazynowe.
Moja wycieczka powoli dobiega końca. Zostało już tylko dojechać do domu. 
Zachód słońca nad ścieżką przy wojewódzkiej :)
Kategoria Wycieczki, Ciekawa Lubelszczyzna
Sobota w domu
-
DST
60.37km
-
Czas
02:25
-
VAVG
24.98km/h
-
VMAX
38.20km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyrwałam się z domu na chwilę. Tak zupełnie bez pomysłu. Pogoniłam na ścieżkę przy wojewódzkiej. Wiało. Jednak nie lubię wiatru w twarz. Jakaś masakra. 
Kategoria Trening
Piątek, piąteczek, piątunio!
-
DST
32.36km
-
Czas
01:37
-
VAVG
20.02km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z okazji piątku, piąteczku, piątunia pogoniłam do pracy ciut inną trasą - przez kładkę na Wiśle łączącą Powiśle ze Starą Pragą :) 

Bulwary Wiślane świeciły pustką :)
Kategoria Praca w stolicy
Rowerowa codzienność :)
-
DST
50.59km
-
Czas
02:35
-
VAVG
19.58km/h
-
VMAX
42.00km/h
-
Temperatura
11.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranek był pochmurny, ale już nie padało. Podobno najbardziej żałuje się straconych okazji, więc aby nie żałować pogoniłam do pracy rowerem :) 
Warszawa się budzi :)
A ja z nią, pędząc do pracy moim Giancikiem :)
Kategoria Praca w stolicy
Kładka Żerańska
-
DST
51.78km
-
Czas
02:39
-
VAVG
19.54km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zgodnie z prognozami jutro ma dojść do załamania pogody. Jutro, ale przecież mamy jeszcze dziś! Więc - do pracy pogoniłam na rowerze, a po pracy zamierzam wrócić do domu przez Kładkę Żerańską.
Do pracy :)
Stadion Miejski Legii Warszawa
Zamek Ujazdowski
Z pracy :)
Pomnik Syreny
Centrum Olimpijskie
Kładka Żerańska
Kategoria Praca w stolicy







