Niedzielne kardio
-
DST
116.25km
-
Czas
04:43
-
VAVG
24.65km/h
-
VMAX
32.71km/h
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranek pochmurny i deszczowy. Sprawdziłam prognozę. Przed południem deszcz miał ustać, kolejna deszczowa runda - około godz. 16.00, a w tzw. międzyczasie miało pokazać się słońce. O godz. 13.00 obiad był gotowy. Od jakiegoś czasu nie padało, nawet ciut się ociepliło - zatem gonię na rower :) Wykręciłam ubiegłoniedzielne kółeczko przez Wisznice. Nie miałam pomysłu na trasę. I tak niespiesznie w tempie kardio - przyjaznym dla serca wykręciłam setkę. Prognoza prawie się sprawdziła. Pokazało się słońce, temperatura podskoczyła aż do 19 stopni na plusie, ale im bliżej końca kółeczka, tym więcej chmur płynęło po niebie. Wiatr się wzmógł i ostatnie 11 km jechałam z podmuchami w twarz. Zabrakło tylko deszczu :)
Kategoria Trening
Takie tam :)
-
DST
50.53km
-
Czas
01:55
-
VAVG
26.36km/h
-
VMAX
37.02km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po zdalnej ogarnęłam dom i pogoniłam na rower. Ot takie tam kółeczko dla budowania kondycji :) Pierwszy raz na letniaka, koszulka z krótkim rękawem i spodenki :)
Kategoria Trening
:)
-
DST
32.49km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoniłam do pracy rowerem :)
A teraz gonię na swój Piękny Wschód :)
Kategoria Praca w stolicy
Ciemne chmury i cykloza
-
DST
35.78km
-
Czas
01:56
-
VAVG
18.51km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prognozowane załamanie pogody rozgościło się na dobre. Ciemne chmury o poranku, 6 stopni na plusie i nieprzyjemny wiatr skutecznie zniechęciły mnie do jazdy rowerem do pracy. Jednak po powrocie, cykloza wzięła górę. Pojechałam na Bulwary i dalej wzdłuż Wisły, do Mostu Marii Skłodowskiej-Curie, przez most i ścieżką przez kładkę żerańską do Mostu Grota-Roweckiego, a za mostem tą samą ścieżką do domu.
Kategoria Praca w stolicy
Niedzielny spacer
-
DST
115.95km
-
Czas
04:19
-
VAVG
26.86km/h
-
VMAX
35.85km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Błękitne niebo o poranku zwiastowało pogodny dzień. Na godz. 16.00 zaplanowana była rodzinna uroczystość, a że dzisiaj nie gotowałam obiadu - po późnym śniadaniu pogoniłam na rower :)
Z domu wyjechałam przed godz. 10.00. Zaplanowałam kółeczko przez "rogatki" Wisznic. Rowerowymi skrótami - przez dwie Branice, Wohyń, Zbulitów dojechałam do drogi nr 63. Warunki do jazdy były idealne - ciepło, ale nie gorąco, ruch na drodze niewielki. Nic tylko pomykać. Przed Wisznicami odbiłam w swoją wojewódzką nr 815. Pozostało tylko wrócić do domu :)
Kategoria Trening
Uciekająca rowerzystka
-
DST
66.68km
-
Czas
02:37
-
VAVG
25.48km/h
-
VMAX
31.93km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyszła sobota. Zakupy, obiad, sprzątanie, pranie... Wiadomo, wypada nadrobić zaległości w domowych obowiązkach. I tak do późnego popołudnia :) Do godz. 17.30 ogarnęłam wszystko i pogoniłam na rower. Matka natura ulitowała się nad zapracowaną rowerzystką - po południu zdecydowanie się ociepliło, termometr na moim liczniku wskazywał aż 13 stopni na plusie! Wykręciłam kółeczko "dookoła komina" z akcentem na komin, czyli nie za daleko od domu.
Jadę, a dookoła sielskie widoki - pola tu, pola tam, tam las, a tam dwa psy!!! Było za sielsko!!! Kto mnie zna, to wie, że panicznie boję się psów.
Przed Dębową Kłodą zauważyłam dwa psy, maści żółtej, średniej wielkości. Nie wyglądały na przyjaciół rowerzystów. Moje przypuszczenia niestety sprawdziły się. Psy biegły w moją stronę z głośnym szczekaniem. Rozpędziłam się, licząc, że nie pogonią za mną. Mój plan nie powiódł się. Psy dobiegły do mnie. Jeden atakował z lewej, drugi z prawej strony. Wypięłam buty z pedałów i tak się toczyłam z podniesionymi nogami, krzycząc przy tym w niebogłosy :) Widok pewnie był przedni, a do tego te efekty dźwiękowe :) W pewnym momencie psy uznały, że wystarczająco mnie przestraszyły i przestały doskakiwać do moich nóg. Wpięłam buty i pogoniłam niczym filmowa uciekająca panna młoda :) Po tej przygodzie będę miała stresa jadąc tą drogą.
Kategoria Trening
Miało padać
-
DST
32.48km
-
Czas
01:36
-
VAVG
20.30km/h
-
VMAX
41.00km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranek pogodny, ale zgodnie z prognozami po południu spodziewany był deszcz. Trudno najwyżej ciut zmoknę. I tak do pracy pojechałam rowerem :)
Jednak (niestety) nie padało, może jeszcze się namyśli :) Wróciłam o suchym kole. A teraz - jadę na swój Piękny Wschód. Jutro jestem na zdalnej :)
P.s.
Wszystko się kończy, nawet miejsce na fotki na bs. Zatem oszczędzam miejsce na choć jedną fotkę z wycieczki :)
Kategoria Praca w stolicy
Kolejny dzień
-
DST
66.82km
-
Czas
03:21
-
VAVG
19.95km/h
-
VMAX
40.50km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny pogodny dzień. Do pracy pojechałam rowerem. Pięknie kwitną kasztany. 
Aleja Tomasza Hopfera
Po pracy wróciłam do domu rowerowymi skrótami. Zajrzałam nad Wisłę. 
Rezerwat Ławice Kiełpińskie
Mural na kamienicy Braci Jabłkowskich
-
DST
71.07km
-
Temperatura
26.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Warszawa dostała mowy mural na dziedzińcu zabytkowej Kamienicy Braci Jabłkowskich przy ul. Chmielnej 21. 
Inspiracją były warszawskie pocztówki z ubiegłego stulecia pokazujące "Warszawę przyszłości". Inwestorem był Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, pomysłodawcą i autorem projektu - architekt Piotr Glegoła. Pocztówki, na wzór których powstała koncepcja, użyczył Łukasz Żak. Za realizację odpowiadało Good Looking Studio. Oficjalna inauguracja muralu odbędzie się 9 maja 2026 r. o godz. 18.00. Internet oszalał na jego punkcie.
Muszę to zobaczyć!
Do pracy pojechałam rowerem z mocnym postanowieniem, że w drodze powrotnej zatrzymam się na Chmielnej 21 :)





Mural prezentuje się niesamowicie! Tramwaj wręcz wyjeżdża ze ściany! Warszawa ma nową atrakcję.
A do domu wróciłam rowerowymi skrótami :)
Kategoria Praca w stolicy
Majówka nad jeziorem
-
DST
80.71km
-
Czas
03:24
-
VAVG
23.74km/h
-
VMAX
37.81km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po południu, niespiesznie pojechałam nad Jezioro Białe do Białki. Dzikich tłumów nie było, ale ruch w gastronomii spory :) Byli również amatorzy plażowania, a niektórzy nawet zamoczyli nogi w wodzie.
Nareszcie położyli nowy asfalt przed Białką. Droga była koszmarna, dziura, łata, kolejna łata. Teraz jest nawet ścieżka - prawdziwa rowerowa autostrada - aż na +- 6 km :)
Nie tylko ja wybrałam się nad jezioro rowerem :)
Moda na parawany zawitała nad nasze miejscowe jezioro :)
I tak jadąc rowerowymi skrótami wyszło całkiem fajne kółeczko.
Kategoria Trening






