Praca
-
DST
62.06km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Jesienny spacer
-
DST
101.22km
-
Czas
04:02
-
VAVG
25.10km/h
-
VMAX
37.41km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dawno temu usłyszałam, bądź gdzieś przeczytałam życiową mądrość, że bliskiej osoby nigdy w pełni nie poznamy. To prawda, ale ja również nie znam samej siebie!!! Wiedziałam, że lubię jesień, jej kolory, barwy, odcienie. Jednak nie wiedziałam, że AŻ TAK!!!
Zwykły rowerowy spacer, a ileż sprawił mi radości. Nacieszyłam oczy paletą jesiennych barw. Ot, takie nic, a daje tyle pozytywnej energii :)
Kategoria Trening
Praca
-
DST
45.58km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
30.15km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
65.03km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Niespiesznie niedzielnie w parze z babim latem
-
DST
102.50km
-
Czas
04:14
-
VAVG
24.21km/h
-
VMAX
31.73km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tydzień temu wróciłam z wakacji. Było lepiej niż bardzo dobrze! Wprawdzie pogoda nie pozwoliła na realizację planu w pełni, ale to bez znaczenia. Dotarło do mnie z jeszcze większą mocą, że widoki, piękne drogi, trasy, są istotne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to z kim podróżujemy i dzielimy wyprawowe trudy oraz radości :)
A wracając do rzeczywistości :) Dopadł mnie leń. Dopiero dziś wybrałam się na rower. Jakoś mi się nie chciało, ani jechać rowerem do pracy, ani wczoraj ciut po pedałować. Jednym słowem cykloza przegrywała sromotnie z leniem aż do dziś. Dziś pojechałam niespiesznie, bez ładu i składu, na zakładkę, aby rozprostować nogi i nacieszyć się pogodnym dniem. Nie byłam sama - w parze ze mną goniło babie lato :)
Kategoria Trening
Armenia - Erywań
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj idziemy w miasto! Zaplanowałam wycieczkę po atrakcjach Erywania.
Erywań powstał jako Erebuni w 782 r.p.n.e. Leży w dolinie rzeki Hrazdan. Ormianie zaliczają swoją stolicę do najstarszych miast świata.
Zwiedzanie zaczynamy od alei fontann. W ciągu dnia fontanny "odpoczywają" i są poddawane zabiegom pielęgnacyjnym :)
Zaciekawiły mnie wodne rzeźby. 


Przywodzą na myśl wystawę "Krople radości" na zamkowych tarasach Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie - polskiej rzeźbiarki Małgorzaty Chodakowskiej - absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu (obecnie mieszka i tworzy w Dreźnie)



Dochodzimy do Placu Republiki - symbolicznego serca stolicy Armenii. Tutaj też są fontanny. 

Maszerujemy dalej :)
Kolejny punkt na planie wycieczki to Katedra św. Grzegorza Oświeciciela położona na niewielkim wzgórzu Chandidżana.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela jest jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Armenii. Została dedykowana patronowi Armenii, św. Grzegorzowi Oświecicielowi i tu znajdują się szczątki świętego.
Konsekracja świątyni odbyła się w 2001 r. - w 1700. rocznicę przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa jako państwowej religii. Jest największą świątynią Armenii i jedną z największych świątyń na Zakaukaziu (obok soboru Trójcy Świętej w Tbilisi). Została wybudowana w latach 1997-2001. Stylem nawiązuje do tradycyjnego budownictwa ormiańskiego.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela i pomnik generała Andranika


Z katedry kierujemy się do hali targowej GUM - krytego targowiska w centrum Erywania z radziecką nazwą. Skrót GUM oznaczał w Związku Radzieckim Gosudarstwiennyj uniwersalnyj magazin, czyli państwowy dom towarowy. Rozwinięcie skrótu jako Gławnyj, czyli główny, przyjęło się w latach pięćdziesiątych.
W Erywaniu, według dostępnych źródeł, państwowy dom towarowy GUM stał dokładnie tam, gdzie dziś jest targowisko. Po rozpadzie Związku Radzieckiego zamknięto go, do budynku wprowadzili się sprzedawcy żywności.
A ja myślałam, że nazwa GUM pochodzi od sprzedawanych na bazarze różnokolorowych słodkości :)
Przednia część hali należy do suszonych i kandyzowanych owoców, orzechów oraz przypraw. 
Nad ladami wisi sujukh, dawniej nazywany sharots: połówki orzechów włoskich nanizane na nitkę i wielokrotnie zanurzane w zagęszczonym soku winogronowym z mąką, cynamonem, goździkami i kardamonem, a potem suszone przez dziesięć do dwunastu dni na słońcu. Pycha :)





Od patrzenia i kosztowania smaków Armenii nabraliśmy apetytu na obiad.
Wycieczkę kontynuujemy po południu. Idziemy na Kaskadę
Kaskada to najbardziej rozpoznawalny obiekt Erywania. Kompleks tworzy niemal 600 schodów na pięciu kondygnacjach, które łączą centrum ze wzgórzem na północ od miasta. Tarasy zdobią fontanny, kwietniki, rzeźby, płaskorzeźby i ormiańskie chaczkary.
Z górnych tarasów widać centrum, Park Zwycięstwa i Ararat o wysokości 5137 m n.p.m. 

Wchodzę na najwyższy punk widokowy. Zapada zmierzch. 
Widok jest niesamowity.

Wracamy do hostelu. Erywań po zachodzie słońca tętni życiem. 

Dzień kończymy przepysznym akcentem. Rozsiadamy się w jednej z restauracji. Zamawiamy półmisek arbuza. Wyglądał smakowicie, a smakował nieziemsko :)
Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.
Dwa plus jeden, czyli rowerem po Zakaukaziu. Armenia - Erywań
-
DST
15.00km
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wreszcie nadejszła wiekopomna chwila!!!
01 września 2026 r. godz. 22.50. Warszawa. Lotnisko Chopina. Siedzę w samolocie startującym do Erywania. Obok moi wyprawowi kompani - Krzysiek i Paweł. Podobno do trzech razy sztuka, ale w przypadku Krzyśka i moim - do czterech. Tak, dotychczas mieliśmy pecha. 2017 r. - wyjazd do Gruzji i Armenii - jestem chora, 2018 r. - wyjazd do Iranu - leżę w szpitalu, 2020 r. - wyjazd do Maroka - pandemia. Pech, totalny pech - aż do dziś. Dziś startujemy. Zamierzamy przez najbliższe tygodnie przemierzać rowerami Zakaukazie. Start w Erywaniu, a meta w Kutaisi. 
Warszawa z lotu ptaka :)
Lot przebiegł spokojnie. W Erywaniu lądujemy o godz. 4.10 czasu lokalnego (w Warszawie jest godz. 2.10). Składamy rowery, ogarniamy niezbędne sprawunki - karta SIM, wypłata gotówki w bankomacie. Jeszcze tylko poranna kawa i ruszamy. W Erywaniu planujemy spędzić trzy dni. 
Droga do hostelu jest prawdziwym wyzwaniem. Przyznam, że czegoś takiego się nie spodziewałam! Czytałam o dużym natężeniu ruchu w Armenii i Gruzji, o "umiejętnościach" miejscowych kierowców, ale to co zobaczyłam było zaskoczeniem przez wielkie "Z". Tutaj zmiana pasa ruchu, lub skręt w lewo bez sygnalizacji świetlnej grozi śmiercią! Uprzedzając fakty - po tym wyjeździe nie wypowiem się krytycznie o polskich kierowcach :) 

Zatrzymujemy się na dworcu autobusowym i przy okazji kosztujemy lokalnej kuchni. 
Po krótkim odpoczynku ruszamy w miasto. Idziemy do centrum, na Plac Republiki. To główny plac Erywania, dawniej nazywany Placem Lenina. Budowany był w latach 1926 - 1929 i przebudowany w latach 50-tych XX wieku. Otaczają go charakterystyczne budynki z różowego i żółtego tufu. W budynku z wieżą zegarową mieści się siedziba rządu.
Budynki są monumentalne. Robią wrażenie. Minusem jest jednak olbrzymie rondo. Centralny plac stolicy z wielkim rondem na środku! 
Budynek Rządowy i Ministerstwo Finansów


Narodowa Galeria Armenii i Muzeum Historii Armenii
A po zmierzchu czekały nas nie lada atrakcje. Fontannowe szaleństwo!


Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.
Przed wakacyjnym urlopem :)
-
DST
17.20km
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
I przyszedł ten dzień - ostatni przed urlopem i wakacyjnym wyjazdem. Od jutra - WITAJ PRZYGODO!!!
Kategoria Praca w stolicy
Test Scottusia
-
DST
11.28km
-
Czas
30:00
-
VAVG
0.38km/h
-
VMAX
29.69km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wielkimi krokami zbliża się wakacyjny wyjazd. Starszy zrobił Scottusiowi przegląd i to jaki! Rozebrał mój wyprawowy rower na części pierwsze. Gdy już się uporał z przeglądem pojechałam do paczkomatu odebrać paczkę i sprawdzić, czy Scottuś przetrwał to trudne doświadczenie :)
Mój Scott jest niezniszczalny, albo Starszy taki zdolny - wszystko działa, a rower wręcz płynie po drodze :)
Kategoria Trening






