Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Miesięczniaczek :)

  • DST 32.37km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.04km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 sierpnia 2026 | dodano: 26.08.2026

Dojechałam miesięczniaczka - tysięczny kilometr w tym miesiącu :)
Kwiatki dla mnie :)


Kategoria Praca w stolicy

Praca

  • DST 66.16km
  • Czas 03:11
  • VAVG 20.78km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 sierpnia 2026 | dodano: 25.08.2026

Do pracy, z pracy, nad Wisłę :) Ot, taki zwykły kolejny dzień :)


Kategoria Praca w stolicy

Praca

  • DST 70.71km
  • Czas 03:33
  • VAVG 19.92km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 sierpnia 2026 | dodano: 24.08.2026

Wróciłam do Warszawy. Do pracy pogoniłam rowerem, a po pracy nad Wisłę. Ot, taki zwykły dzień :)


Kategoria Praca w stolicy

O brzasku dookoła Szczecina

  • DST 56.18km
  • Czas 02:33
  • VAVG 22.03km/h
  • VMAX 37.06km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 sierpnia 2026 | dodano: 21.08.2026

Mój pobyt w Szczecinie powoli dobiega końca. Wkrótce tu wrócę :) A dziś o brzasku pojechałam na krótki pożegnalny spacer.




Wykręciłam kółeczko przez Przylep, Stobno, Ramin, Bismark, Blankensee, Dobrą, Wołczkowo, Bezrzecze :)


Kategoria Wycieczki

Barlinek i Myślibórz

  • DST 145.44km
  • Czas 06:48
  • VAVG 21.39km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 sierpnia 2026 | dodano: 21.08.2026

Dzisiaj jadę do Barlinka i Myśliborza. Zaczynam w Choszcznie, dokąd dojeżdżam pociągiem. Trasa liczy +- 140 km, z czego około połowa prowadzi ścieżkami rowerowymi. 
Do Myśliborza jadę Trasą Pojezierzy Zachodnich. Jechałam już tym szlakiem do i z Myśliborza. Trasa jest urokliwa, wiedzie śladem kolejki wąskotorowej. 
Z Myśliborza do Szczecina wracam przez Banie i Gryfino.


Jezioro Barlineckie


Ratusz w Myśliborzu






Zabytkowa stacja kolejowa w Lubianie


Park im. Św. Jana Pawła II w Pełczycach


Wejście do Barlineckiego Parku Krajobrazowego
 

Rynek w Barlinku


Deptak nad Jeziorem Barlineckim 


Dawny Dom Kolejarzy  w Dzikowie


Ścieżka rowerowa przed Myśliborzem 



Mury obronne w Myśliborzu


Baszta Prochowa


Brama Nowogródzka w Myśliborzu


Kościół pw. Św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu


Kategoria Wycieczki

Prenzlau

  • DST 139.45km
  • Czas 06:39
  • VAVG 20.97km/h
  • VMAX 40.62km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 19 sierpnia 2026 | dodano: 21.08.2026

Jadę do Prenzlau. Byłam tu już dwukrotnie "przejazdem" kręcąc pięćsetki. Dziś jednak Prenzlau w Brandenburgii jest celem mojej wycieczki. Z trasą pomógł oczywiście kolega.

W średniowieczu Prenzlau otoczone było murami obronnymi. Zachowała się znaczna część obdarowań, częściowo odbudowana po zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej. 

Zamierzałam wyjechać o świcie, a w rezultacie wyjechałam o godz. 7.00. Granicę przekroczyłam w Lubieszynie. Pewnie nie pierwszy raz, jednak dziś myślałam, że Garmin zażartował ze mnie synchronizując trasę z Komootem i przerobił ją "po swojemu". Przy samej granicy droga przypomina trasę ekspresową, a dojeżdżając nie dostrzegłam ścieżki rowerowej po stronie niemieckiej. Samochody straży granicznej - myślałam, że coś pomyliłam. Na szczęście zaraz za granicą pojawiła się ścieżka :) I właśnie ta dbałość o rowerzystów podoba mi się u naszych zachodnich sąsiadów. Przy ruchliwych drogach są najczęściej ścieżki rowerowe. U nas również ta zasada jest powoli wprowadzana, np. moja ścieżka rowerowa przy wojewódzkiej w moich rodzinnych stronach :)

Jadę przez Bismark, Löcknitz, Brüssow. Drogi fajne, pogoda w porządku, dlatego nie rozumiem skąd u mnie ten dziwny niepokój. Może to przez napotkanego kota w Löcknitz?


Sielskie widoki w Grimme


oraz urokliwe malowidła w Carmzow nie zagłuszają we mnie tego dziwnego przeczucia.


U naszych sąsiadów podoba mi się nie tylko dbałość o rowerzystów, ale także zamiłowanie do ozdabiania posesji i domów oraz jak się dziś przekonałam - wiat przystankowych. Nie wiem, czy oni od nas, czy my od nich zapożyczyliśmy zwyczaj pokrywania malowidłami przystanków. Niemniej jednak wygląda to świetnie! 

Dzisiaj pogoda jest taka sobie. Gdy dojechałam do Prenzlau, nad miastem zawisły ciemne chmury. Ograniczyłam przez to swoje zapędy "zwiedzacza". Będzie powód, aby wrócić do  Prenzlau i zapomnieć się spacerując jego ulicami.

Prenzlau jest stolicą powiatu Uckermark, leży na zachodnim brzegu jeziora Unteruckersee. Pierwsze wzmianki o Prenzlau pochodzą z 1187 r., zaś prawa miejskie zostały nadane w 1234 r. Nazwa miasta prawdopodobnie nawiązuje do słowiańskiego imienia Przemysław. Od połowy XIII wieku zostało częścią Marchii Brandenburskiej, a od początku XVIII wieku zostało włączone do Królestwa Prus. Pod koniec drugiej wojny światowej około 85 % centrum miasta zostało zniszczone. Odbudowa nastąpiła w latach pięćdziesiątych.








Jadę nad jezioro Unteruckersee. Moja trasa prowadzi ścieżką wzdłuż jego brzegów.




Jadę w kierunku Penkun. Na podjeździe w Penkun zerwał mi się łańcuch... Pewnie przy zmianie biegów coś poszło nie tak i... spełniło się moje przeczucie. Zamierzam dojść pieszo do Szczecina, ale mój spacer kończy się w Krackow.


Z opresji ratuje mnie kolega, przyjeżdża autem zaopatrzony w skuwacz. Usuwa uszkodzone oczka łańcucha, skuwa i mogę jechać dalej :)
Dodam, że przed Krackow zatrzymał się przy mnie starszy pan - jechał rowerem. Zapytał co się stało, na migi pokazałam na łańcuch, sprawdził- znalazł uszkodzone oczko. Stwierdził "kaput", mówiąc, pokazując i kreśląc na piaszczystej ścieżce trasę - wskazał mi gdzie mieszka, abym przyszła, to pomoże w naprawie :) Życzliwych ludzi, jak widać można spotkać wszędzie, to jest bardzo budujące. Nie skorzystałam z pomocy, bo dojechał kolega. 

Do Szczecina wracam przez Nadrensee, Ladenthin, Warnik. W Warniku wjeżdżam na moją ulubioną ścieżkę z widokiem na panoramę Szczecina.


Karwowo, Przecław, Warzymice i jestem w domu. Dojechałam. To był udany dzień :)


Kategoria Wycieczki

Drezdenko

  • DST 175.72km
  • Czas 08:15
  • VAVG 21.30km/h
  • VMAX 42.21km/h
  • Temperatura 36.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 sierpnia 2026 | dodano: 19.08.2026

Przez Drezdenko przejeżdżałam 2, lub 3 lata temu kręcąc z kolegą pięćsetkę. Urzekło mnie to miasteczko, choć widziałam je jedynie w nocnej scenerii. Już wtedy postanowiłam, że wrócę tu na dłuższą chwilę.


Z trasą, jak zwykle pomógł kolega. Pierwotnie planowałam jechać ze Szczecina do Drezdenka, a stąd do Krzyża i powrót do Szczecina pociągiem. Jednak uznałam, że taka kolejność nie pozwoli mi w pełni nacieszyć się tą dłuższą chwilą. Więc o godz. 6.28 wsiadłam do pociągu w Szczecinie i wysiadłam w Krzyżu o godz. 7.38. 
W Krzyżu jestem po raz kolejny. Dotychczas miasteczko kojarzyłam tylko z zaniedbanym budynkiem dwora. Pamiętam, jak bardzo byłam zaskoczona, gdy pierwszy raz tu przyjechałam. Okazało się, że Krzyż to urokliwe miasteczko.

Na stacji w Krzyżu znajduje się nietypowy zabytek - parowóz Ol49-82. Lokomotywę wyprodukowano w 1953 r. w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Pociąg został wycofany z użytku w 1989 r., a od 1993 r. stoi na stacji jako stały pomnik.


Budynek poczty polskiej z początku XX wieku.


ulica Poznańska
Żegnam Krzyż. Jadę do Drezdenka. Droga jest urokliwa. Wiem, że to będzie dobry dzień i piękna wycieczka.

Droga za Krzyżem


Drawa


Noteć/most na Noteci
Dojechałam. Jestem w Drezdenku. Spędzam tu +- dwie godziny. Kręcę się po urokliwych uliczkach, odpoczywam na ławeczce na rynku, zajadam się miejscowymi lodami. Jest ciekawie, błogo i pysznie :) 

 Centrum Promocji Kultury


Wieża Ciśnień


Ukwiecony dom

Skwer im. Ludwika Lipnickiego



Stary Rynek

Plac Wileński - Drezdenkowska betonoza


Budynek Urzędu Miasta i Gminy


Kościół Przemienienia Pańskiego


Zabytkowy budynek Szkoły Podstawowej nr 1 im. Janusza Korczaka



Deptak


Lodziarnia
Drezdenko to urokliwe miasteczko. Będąc tutaj miałam wrażenie, że czas płynie wolniej. Ktoś powie - " tu nic się nie dzieje". I właśnie ten spokój stwarza niepowtarzalny klimat.
Przed godz. 11.00 ruszam w drogę. Wracam do Szczecina. Termometr na moim liczniku pokazuje 30 stopni na plusie. Z nieba leje się żar. To będzie długa droga :)


Ścieżka rowerowa za Drezdenkiem


Ścieżka rowerowa za Drezdenkiem


Przynotecko


Chwila odpoczynku nad Jeziorem Panieńskim za Pełczycami


Droga za Laskówkiem


Równo

Droga przed Płońskiem

Ruiny gotyckiego kościoła w Płońsku


Mechowo

Kościół w Mechowie


Ścieżka rowerowa przed Pyrzycami


Borzym - ścieżka rowerowa do Gryfina


Ścieżka rowerowa przed Gryfinem


Ścieżka rowerowa przy granicy polsko-niemieckiej


W Rosówku wjechałam do Polski. Kołbaskowo, Przecław i Szczecin. Dojechałam. Przyznam, że się ujechałam. Za Pełczycami było wciąż i wciąż pod górkę. Garmin nawet zasygnalizował podjazd przed wioską Równe.  Skwar mnie zmasakrował, ale nie odebrał apetytu na kolejne wycieczki :)
Podsumowując - było hardkorowo i piękne, więc c.d.n. :)


Kategoria Wycieczki

Zawieprzyce

  • DST 141.09km
  • Czas 05:40
  • VAVG 24.90km/h
  • VMAX 41.92km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 sierpnia 2026 | dodano: 17.08.2026

Dzisiaj kolejna wycieczka z cyklu "Ciekawa Lubelszczyzna". Wybrałam się do Zawieprzyc.
Zawieprzyce to mała wieś z bogatą historią położona nad Wieprzem, kilkanaście kilometrów od Lublina. Atrakcją, oprócz malowniczego położenia są ruiny zamku i otaczające je budynki podworskie oraz park. Prawdopodobniej na początku XV wieku istniał tu zamek obronny, ochraniający trakt królewski wiodący na Litwę. W latach 1674-1679 właściciel Atanazy Miączyński na miejscu starego zamku wybudował pałac barokowy, oficynę, kaplicę pw. św. Antoniego Padewskiego oraz lamus. W XIX wieku zespół pałacowy otoczono wysokim murem z arkadami i bramą wjazdową. Ostatnim właścicielem był Krystyn Ostrowski. Po II wojnie światowej teren stał się własnością Skarbu Państwa.
Zawieprzyce mają również swoją legendę o nieszczęśliwej miłości i duchach. Jest przerażająca.
Działo się to w Zawieprzycach, w drugiej połowie XVII wieku. Jan Nepomucen Granowski, kasztelan lubelski walczył pod Wiedniem u boku Jana III Sobieskiego, za co otrzymał od króla dwa tysiące jeńców tureckich. Ich wykup miał mu zapewnić znaczny dochód. Jeńcy zostali wysłani do majątku kasztelana w Zawieprzycach. Pomiędzy nimi znajdowała się piękna  Greczynka Teofania i jej narzeczony Laskaris, którzy w obozie tureckim byli zakładnikami danymi przez Macedonię. Uroda Teofanii została dostrzeżona przez możnowładcę. Granowski zapragnął jej jako swojej nałożnicy. Gdy mu się opierała, z zemsty skazał na karę chłosty jej ukochanego. Gdy i to nie złamało oporu dziewczyny rozkazał, swoim pachołkom zamurować kochanków żywcem w jednej z podziemnych ponurych cel, dając im tylko wiadro wody i bochenek chleba.
Brat dziewczyny - Heraklius w poszukiwaniu jej dotarł po wielu latach do Zawieprzyc, przedstawiając się jako włoski malarz, Adrea di Pella. O losie swojej siostry dowiedział się od samego kasztelana, który opowiedział mu o mordzie. 
Następnie rozkazał, by ten ozdobił malowidłami dopiero co wykończoną kaplicę pałacową. Malowidła miałyby być umieszczone pod kopułą kaplicy i przedstawiać życie Granowskiego pełne chwały i glorii. Malarz zgodził się pod warunkiem, że nikt mu nie będzie przeszkadzał podczas pracy. Malował przez prawie rok. Malowidło przedstawiało co będzie się działo z kasztelanem po jego śmierci. Kiedy ten ochłonął z pierwszego szokującego wrażenia i dowiedział się kim jest malarz, rozkazał swemu marszałkowi Marcinowi Śliwce, by podobnie jak kochanków zamurował go żywcem. Odtąd zaczęły pojawiać się duchy w zawieprzyckim zamku. Nocami ożywały postacie kochanków, jak i malarza i krążyły po zamkowych komnatach. Na ród Granowskich spadać poczęły różne nieszczęścia. 


Do Zawieprzyc jadę znanymi mi drogami przez Osrtów Lubelski, Kolechowice, Rozkopaczew. Przystanek robię w Kijanach. Nazwa miejscowości pochodzi od jeńców wojennych przyprowadzonych z Kijowa i tu osadzonych w roku 1018 przez Bolesława Chrobrego. W XVI wieku Kijany były gniazdem rodowym Kijańskich herbu Serokomla. W XVII wieku stał tu duży zamek obronny należący do Firlejów, a przy nim istniała mała wieś z kościołem. W końcu XVII wieku dobra były własnością książąt Sanguszków. W 1880 r., gdy właścicielem był Stanisław Sonnenberg, pałac przebudowano.


Obecnie pałac Sonnenbergów w Kijanach przedstawia smutny widok. Popada w ruinę. Znalazłam informację, że pałac odkupiło Starostwo Powiatowe w Łęcznej, więc jest szansa, że kiedyś odzyska dawny blask.


Kościół p.w. św. Anny w Kijanach. Wybudowany na przełomie XVII i XVIII wieku w stylu barokowym.


Dojechałam. Przejeżdżam przez most na Wieprzu i jestem w Zawieprzycach, a dokładnie na terenie zespołu parkowo-pałacowego. Tworzą go kopiec, oficyna barokowa z XVIII wieku, barokowa brama wjazdowa, ruiny zamku z XVII wieku, barokowa kaplica zamkowa z końca XVII wieku, lamus z pierwszej połowy XVII wieku. 


Kopiec z figurą zwieńczoną żelaznym krzyżem (mógł być formą dziękczynną Atanazego Miączyńskiego za jego szczęśliwy powrót z odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku lub wg legendy, upamiętniający parę tragicznych kochanków zamurowanych w zamku).


Pozostałości muru z początku XIX wieku


Park


Stajnia, brama wjazdowa i oficyna. Obecnie prowadzona jest renowacja bramy wjazdowej i oficyny. 
Barokowa brama wjazdowa została wzniesiona z końcem XVII lub na początku XVII wieku. Stajnia została wybudowana na początku XIX wieku.


Lamus z pierwszej połowy w XVII wieku. Początkowo mieściła się tam zbrojownia, później skarbiec. Obok lamusa znajdował się niegdyś tzw. „dworek Skłodowskich”. Dworek wybudowano dla dzierżawcy majątku, po pożarze pałacu w 1838 r. W latach 1862–1911 funkcję tą pełnili członkowie rodziny Skłodowskich, najpierw Ksawery, stryjeczny brat dziadka Marii Skłodowskiej-Curie, a później jego syn – Bolesław. W 1883 r. spędziła tu wakacje przyszła noblistka.


Barokowa kaplica zamkowa p.w. św. Antoniego Padewskiego z końca XVII wieku




Ruiny barokowego pałacu wzniesionego w XVII w. przez Atanazego Miączyńskiego.

Z Zawieprzyc do domu wracam rowerowym skrótem :) Jadę ponownie do Ostrowa Lubelskiego :) Trasa prowadzi przez Serniki. Zaintrygowała mnie kościelna wieża, więc zrobiłam kolejny przystanek.

Kościół św. Marii Magdaleny. Świątynia została wybudowana w latach 1758–1766 i ufundowana przez Eustachego Potockiego, wg projektu Jakuba Fontana. Budowla została konsekrowana w 1779 roku. 
I jeszcze coś, czego się nie spodziewałam :)



Przystań kajakowa nad Wieprzem. 
Pozostało już tylko dojechać do domu. To był bardzo udany dzień :)


Kategoria Ciekawa Lubelszczyzna, Wycieczki

Kręcenie dookoła domu

  • DST 66.20km
  • Czas 02:28
  • VAVG 26.84km/h
  • VMAX 38.75km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 sierpnia 2026 | dodano: 17.08.2026

Dzisiaj takie mini kółeczko przez Czemierniki. Tak tylko, aby ciut pokręcić.


Kategoria Trening

Praca :)

  • DST 30.43km
  • Czas 01:33
  • VAVG 19.63km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 sierpnia 2026 | dodano: 07.08.2026




Kategoria Praca w stolicy