Miesięczniaczek :)
-
DST
32.37km
-
Czas
01:42
-
VAVG
19.04km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojechałam miesięczniaczka - tysięczny kilometr w tym miesiącu :)
Kwiatki dla mnie :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
66.16km
-
Czas
03:11
-
VAVG
20.78km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy, z pracy, nad Wisłę :) Ot, taki zwykły kolejny dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
70.71km
-
Czas
03:33
-
VAVG
19.92km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam do Warszawy. Do pracy pogoniłam rowerem, a po pracy nad Wisłę. Ot, taki zwykły dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
O brzasku dookoła Szczecina
-
DST
56.18km
-
Czas
02:33
-
VAVG
22.03km/h
-
VMAX
37.06km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mój pobyt w Szczecinie powoli dobiega końca. Wkrótce tu wrócę :) A dziś o brzasku pojechałam na krótki pożegnalny spacer.

Wykręciłam kółeczko przez Przylep, Stobno, Ramin, Bismark, Blankensee, Dobrą, Wołczkowo, Bezrzecze :)
Kategoria Wycieczki
Barlinek i Myślibórz
-
DST
145.44km
-
Czas
06:48
-
VAVG
21.39km/h
-
VMAX
43.00km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj jadę do Barlinka i Myśliborza. Zaczynam w Choszcznie, dokąd dojeżdżam pociągiem. Trasa liczy +- 140 km, z czego około połowa prowadzi ścieżkami rowerowymi.
Do Myśliborza jadę Trasą Pojezierzy Zachodnich. Jechałam już tym szlakiem do i z Myśliborza. Trasa jest urokliwa, wiedzie śladem kolejki wąskotorowej.
Z Myśliborza do Szczecina wracam przez Banie i Gryfino.
Jezioro Barlineckie
Ratusz w Myśliborzu


Zabytkowa stacja kolejowa w Lubianie
Park im. Św. Jana Pawła II w Pełczycach
Wejście do Barlineckiego Parku Krajobrazowego

Rynek w Barlinku
Deptak nad Jeziorem Barlineckim 
Dawny Dom Kolejarzy w Dzikowie
Ścieżka rowerowa przed Myśliborzem 

Mury obronne w Myśliborzu
Baszta Prochowa
Brama Nowogródzka w Myśliborzu
Kościół pw. Św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu
Kategoria Wycieczki
Prenzlau
-
DST
139.45km
-
Czas
06:39
-
VAVG
20.97km/h
-
VMAX
40.62km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jadę do Prenzlau. Byłam tu już dwukrotnie "przejazdem" kręcąc pięćsetki. Dziś jednak Prenzlau w Brandenburgii jest celem mojej wycieczki. Z trasą pomógł oczywiście kolega.
W średniowieczu Prenzlau otoczone było murami obronnymi. Zachowała się znaczna część obdarowań, częściowo odbudowana po zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej.
Zamierzałam wyjechać o świcie, a w rezultacie wyjechałam o godz. 7.00. Granicę przekroczyłam w Lubieszynie. Pewnie nie pierwszy raz, jednak dziś myślałam, że Garmin zażartował ze mnie synchronizując trasę z Komootem i przerobił ją "po swojemu". Przy samej granicy droga przypomina trasę ekspresową, a dojeżdżając nie dostrzegłam ścieżki rowerowej po stronie niemieckiej. Samochody straży granicznej - myślałam, że coś pomyliłam. Na szczęście zaraz za granicą pojawiła się ścieżka :) I właśnie ta dbałość o rowerzystów podoba mi się u naszych zachodnich sąsiadów. Przy ruchliwych drogach są najczęściej ścieżki rowerowe. U nas również ta zasada jest powoli wprowadzana, np. moja ścieżka rowerowa przy wojewódzkiej w moich rodzinnych stronach :)
Jadę przez Bismark, Löcknitz, Brüssow. Drogi fajne, pogoda w porządku, dlatego nie rozumiem skąd u mnie ten dziwny niepokój. Może to przez napotkanego kota w Löcknitz?
Sielskie widoki w Grimme
oraz urokliwe malowidła w Carmzow nie zagłuszają we mnie tego dziwnego przeczucia.
U naszych sąsiadów podoba mi się nie tylko dbałość o rowerzystów, ale także zamiłowanie do ozdabiania posesji i domów oraz jak się dziś przekonałam - wiat przystankowych. Nie wiem, czy oni od nas, czy my od nich zapożyczyliśmy zwyczaj pokrywania malowidłami przystanków. Niemniej jednak wygląda to świetnie!
Dzisiaj pogoda jest taka sobie. Gdy dojechałam do Prenzlau, nad miastem zawisły ciemne chmury. Ograniczyłam przez to swoje zapędy "zwiedzacza". Będzie powód, aby wrócić do Prenzlau i zapomnieć się spacerując jego ulicami.
Prenzlau jest stolicą powiatu Uckermark, leży na zachodnim brzegu jeziora Unteruckersee. Pierwsze wzmianki o Prenzlau pochodzą z 1187 r., zaś prawa miejskie zostały nadane w 1234 r. Nazwa miasta prawdopodobnie nawiązuje do słowiańskiego imienia Przemysław. Od połowy XIII wieku zostało częścią Marchii Brandenburskiej, a od początku XVIII wieku zostało włączone do Królestwa Prus. Pod koniec drugiej wojny światowej około 85 % centrum miasta zostało zniszczone. Odbudowa nastąpiła w latach pięćdziesiątych.



Jadę nad jezioro Unteruckersee. Moja trasa prowadzi ścieżką wzdłuż jego brzegów.

Jadę w kierunku Penkun. Na podjeździe w Penkun zerwał mi się łańcuch... Pewnie przy zmianie biegów coś poszło nie tak i... spełniło się moje przeczucie. Zamierzam dojść pieszo do Szczecina, ale mój spacer kończy się w Krackow. 
Z opresji ratuje mnie kolega, przyjeżdża autem zaopatrzony w skuwacz. Usuwa uszkodzone oczka łańcucha, skuwa i mogę jechać dalej :)
Dodam, że przed Krackow zatrzymał się przy mnie starszy pan - jechał rowerem. Zapytał co się stało, na migi pokazałam na łańcuch, sprawdził- znalazł uszkodzone oczko. Stwierdził "kaput", mówiąc, pokazując i kreśląc na piaszczystej ścieżce trasę - wskazał mi gdzie mieszka, abym przyszła, to pomoże w naprawie :) Życzliwych ludzi, jak widać można spotkać wszędzie, to jest bardzo budujące. Nie skorzystałam z pomocy, bo dojechał kolega.
Do Szczecina wracam przez Nadrensee, Ladenthin, Warnik. W Warniku wjeżdżam na moją ulubioną ścieżkę z widokiem na panoramę Szczecina.
Karwowo, Przecław, Warzymice i jestem w domu. Dojechałam. To był udany dzień :)
Kategoria Wycieczki
Drezdenko
-
DST
175.72km
-
Czas
08:15
-
VAVG
21.30km/h
-
VMAX
42.21km/h
-
Temperatura
36.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przez Drezdenko przejeżdżałam 2, lub 3 lata temu kręcąc z kolegą pięćsetkę. Urzekło mnie to miasteczko, choć widziałam je jedynie w nocnej scenerii. Już wtedy postanowiłam, że wrócę tu na dłuższą chwilę.
Z trasą, jak zwykle pomógł kolega. Pierwotnie planowałam jechać ze Szczecina do Drezdenka, a stąd do Krzyża i powrót do Szczecina pociągiem. Jednak uznałam, że taka kolejność nie pozwoli mi w pełni nacieszyć się tą dłuższą chwilą. Więc o godz. 6.28 wsiadłam do pociągu w Szczecinie i wysiadłam w Krzyżu o godz. 7.38.
W Krzyżu jestem po raz kolejny. Dotychczas miasteczko kojarzyłam tylko z zaniedbanym budynkiem dwora. Pamiętam, jak bardzo byłam zaskoczona, gdy pierwszy raz tu przyjechałam. Okazało się, że Krzyż to urokliwe miasteczko.
Na stacji w Krzyżu znajduje się nietypowy zabytek - parowóz Ol49-82. Lokomotywę wyprodukowano w 1953 r. w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Pociąg został wycofany z użytku w 1989 r., a od 1993 r. stoi na stacji jako stały pomnik.
Budynek poczty polskiej z początku XX wieku.
ulica Poznańska
Żegnam Krzyż. Jadę do Drezdenka. Droga jest urokliwa. Wiem, że to będzie dobry dzień i piękna wycieczka.
Droga za Krzyżem
Drawa
Noteć/most na Noteci
Dojechałam. Jestem w Drezdenku. Spędzam tu +- dwie godziny. Kręcę się po urokliwych uliczkach, odpoczywam na ławeczce na rynku, zajadam się miejscowymi lodami. Jest ciekawie, błogo i pysznie :) 
Centrum Promocji Kultury
Wieża Ciśnień
Ukwiecony dom
Skwer im. Ludwika Lipnickiego

Stary Rynek
Plac Wileński - Drezdenkowska betonoza
Budynek Urzędu Miasta i Gminy
Kościół Przemienienia Pańskiego
Zabytkowy budynek Szkoły Podstawowej nr 1 im. Janusza Korczaka

Deptak
Lodziarnia
Drezdenko to urokliwe miasteczko. Będąc tutaj miałam wrażenie, że czas płynie wolniej. Ktoś powie - " tu nic się nie dzieje". I właśnie ten spokój stwarza niepowtarzalny klimat.
Przed godz. 11.00 ruszam w drogę. Wracam do Szczecina. Termometr na moim liczniku pokazuje 30 stopni na plusie. Z nieba leje się żar. To będzie długa droga :)
Ścieżka rowerowa za Drezdenkiem
Ścieżka rowerowa za Drezdenkiem
Przynotecko
Chwila odpoczynku nad Jeziorem Panieńskim za Pełczycami
Droga za Laskówkiem
Równo
Droga przed Płońskiem
Ruiny gotyckiego kościoła w Płońsku
Mechowo
Kościół w Mechowie
Ścieżka rowerowa przed Pyrzycami
Borzym - ścieżka rowerowa do Gryfina
Ścieżka rowerowa przed Gryfinem
Ścieżka rowerowa przy granicy polsko-niemieckiej
W Rosówku wjechałam do Polski. Kołbaskowo, Przecław i Szczecin. Dojechałam. Przyznam, że się ujechałam. Za Pełczycami było wciąż i wciąż pod górkę. Garmin nawet zasygnalizował podjazd przed wioską Równe. Skwar mnie zmasakrował, ale nie odebrał apetytu na kolejne wycieczki :)
Podsumowując - było hardkorowo i piękne, więc c.d.n. :)
Kategoria Wycieczki
Zawieprzyce
-
DST
141.09km
-
Czas
05:40
-
VAVG
24.90km/h
-
VMAX
41.92km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj kolejna wycieczka z cyklu "Ciekawa Lubelszczyzna". Wybrałam się do Zawieprzyc.
Zawieprzyce to mała wieś z bogatą historią położona nad Wieprzem, kilkanaście kilometrów od Lublina. Atrakcją, oprócz malowniczego położenia są ruiny zamku i otaczające je budynki podworskie oraz park. Prawdopodobniej na początku XV wieku istniał tu zamek obronny, ochraniający trakt królewski wiodący na Litwę. W latach 1674-1679 właściciel Atanazy Miączyński na miejscu starego zamku wybudował pałac barokowy, oficynę, kaplicę pw. św. Antoniego Padewskiego oraz lamus. W XIX wieku zespół pałacowy otoczono wysokim murem z arkadami i bramą wjazdową. Ostatnim właścicielem był Krystyn Ostrowski. Po II wojnie światowej teren stał się własnością Skarbu Państwa.
Zawieprzyce mają również swoją legendę o nieszczęśliwej miłości i duchach. Jest przerażająca.
Działo się to w Zawieprzycach, w drugiej połowie XVII wieku. Jan Nepomucen Granowski, kasztelan lubelski walczył pod Wiedniem u boku Jana III Sobieskiego, za co otrzymał od króla dwa tysiące jeńców tureckich. Ich wykup miał mu zapewnić znaczny dochód. Jeńcy zostali wysłani do majątku kasztelana w Zawieprzycach. Pomiędzy nimi znajdowała się piękna Greczynka Teofania i jej narzeczony Laskaris, którzy w obozie tureckim byli zakładnikami danymi przez Macedonię. Uroda Teofanii została dostrzeżona przez możnowładcę. Granowski zapragnął jej jako swojej nałożnicy. Gdy mu się opierała, z zemsty skazał na karę chłosty jej ukochanego. Gdy i to nie złamało oporu dziewczyny rozkazał, swoim pachołkom zamurować kochanków żywcem w jednej z podziemnych ponurych cel, dając im tylko wiadro wody i bochenek chleba.
Brat dziewczyny - Heraklius w poszukiwaniu jej dotarł po wielu latach do Zawieprzyc, przedstawiając się jako włoski malarz, Adrea di Pella. O losie swojej siostry dowiedział się od samego kasztelana, który opowiedział mu o mordzie.
Następnie rozkazał, by ten ozdobił malowidłami dopiero co wykończoną kaplicę pałacową. Malowidła miałyby być umieszczone pod kopułą kaplicy i przedstawiać życie Granowskiego pełne chwały i glorii. Malarz zgodził się pod warunkiem, że nikt mu nie będzie przeszkadzał podczas pracy. Malował przez prawie rok. Malowidło przedstawiało co będzie się działo z kasztelanem po jego śmierci. Kiedy ten ochłonął z pierwszego szokującego wrażenia i dowiedział się kim jest malarz, rozkazał swemu marszałkowi Marcinowi Śliwce, by podobnie jak kochanków zamurował go żywcem. Odtąd zaczęły pojawiać się duchy w zawieprzyckim zamku. Nocami ożywały postacie kochanków, jak i malarza i krążyły po zamkowych komnatach. Na ród Granowskich spadać poczęły różne nieszczęścia. 
Do Zawieprzyc jadę znanymi mi drogami przez Osrtów Lubelski, Kolechowice, Rozkopaczew. Przystanek robię w Kijanach. Nazwa miejscowości pochodzi od jeńców wojennych przyprowadzonych z Kijowa i tu osadzonych w roku 1018 przez Bolesława Chrobrego. W XVI wieku Kijany były gniazdem rodowym Kijańskich herbu Serokomla. W XVII wieku stał tu duży zamek obronny należący do Firlejów, a przy nim istniała mała wieś z kościołem. W końcu XVII wieku dobra były własnością książąt Sanguszków. W 1880 r., gdy właścicielem był Stanisław Sonnenberg, pałac przebudowano.

Obecnie pałac Sonnenbergów w Kijanach przedstawia smutny widok. Popada w ruinę. Znalazłam informację, że pałac odkupiło Starostwo Powiatowe w Łęcznej, więc jest szansa, że kiedyś odzyska dawny blask.

Kościół p.w. św. Anny w Kijanach. Wybudowany na przełomie XVII i XVIII wieku w stylu barokowym.

Dojechałam. Przejeżdżam przez most na Wieprzu i jestem w Zawieprzycach, a dokładnie na terenie zespołu parkowo-pałacowego. Tworzą go kopiec, oficyna barokowa z XVIII wieku, barokowa brama wjazdowa, ruiny zamku z XVII wieku, barokowa kaplica zamkowa z końca XVII wieku, lamus z pierwszej połowy XVII wieku.

Kopiec z figurą zwieńczoną żelaznym krzyżem (mógł być formą dziękczynną Atanazego Miączyńskiego za jego szczęśliwy powrót z odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku lub wg legendy, upamiętniający parę tragicznych kochanków zamurowanych w zamku).

Pozostałości muru z początku XIX wieku

Park

Stajnia, brama wjazdowa i oficyna. Obecnie prowadzona jest renowacja bramy wjazdowej i oficyny.
Barokowa brama wjazdowa została wzniesiona z końcem XVII lub na początku XVII wieku. Stajnia została wybudowana na początku XIX wieku.

Lamus z pierwszej połowy w XVII wieku. Początkowo mieściła się tam zbrojownia, później skarbiec. Obok lamusa znajdował się niegdyś tzw. „dworek Skłodowskich”. Dworek wybudowano dla dzierżawcy majątku, po pożarze pałacu w 1838 r. W latach 1862–1911 funkcję tą pełnili członkowie rodziny Skłodowskich, najpierw Ksawery, stryjeczny brat dziadka Marii Skłodowskiej-Curie, a później jego syn – Bolesław. W 1883 r. spędziła tu wakacje przyszła noblistka.

Barokowa kaplica zamkowa p.w. św. Antoniego Padewskiego z końca XVII wieku

Ruiny barokowego pałacu wzniesionego w XVII w. przez Atanazego Miączyńskiego.
Z Zawieprzyc do domu wracam rowerowym skrótem :) Jadę ponownie do Ostrowa Lubelskiego :) Trasa prowadzi przez Serniki. Zaintrygowała mnie kościelna wieża, więc zrobiłam kolejny przystanek.

Kościół św. Marii Magdaleny. Świątynia została wybudowana w latach 1758–1766 i ufundowana przez Eustachego Potockiego, wg projektu Jakuba Fontana. Budowla została konsekrowana w 1779 roku.
I jeszcze coś, czego się nie spodziewałam :)


Przystań kajakowa nad Wieprzem.
Pozostało już tylko dojechać do domu. To był bardzo udany dzień :)
Kategoria Ciekawa Lubelszczyzna, Wycieczki
Kręcenie dookoła domu
-
DST
66.20km
-
Czas
02:28
-
VAVG
26.84km/h
-
VMAX
38.75km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj takie mini kółeczko przez Czemierniki. Tak tylko, aby ciut pokręcić.
Kategoria Trening
Praca :)
-
DST
30.43km
-
Czas
01:33
-
VAVG
19.63km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze


Kategoria Praca w stolicy






