Praca
-
DST
65.03km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Niespiesznie niedzielnie w parze z babim latem
-
DST
102.50km
-
Czas
04:14
-
VAVG
24.21km/h
-
VMAX
31.73km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tydzień temu wróciłam z wakacji. Było lepiej niż bardzo dobrze! Wprawdzie pogoda nie pozwoliła na realizację planu w pełni, ale to bez znaczenia. Dotarło do mnie z jeszcze większą mocą, że widoki, piękne drogi, trasy, są istotne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to z kim podróżujemy i dzielimy wyprawowe trudy oraz radości :)
A wracając do rzeczywistości :) Dopadł mnie leń. Dopiero dziś wybrałam się na rower. Jakoś mi się nie chciało, ani jechać rowerem do pracy, ani wczoraj ciut po pedałować. Jednym słowem cykloza przegrywała sromotnie z leniem aż do dziś. Dziś pojechałam niespiesznie, bez ładu i składu, na zakładkę, aby rozprostować nogi i nacieszyć się pogodnym dniem. Nie byłam sama - w parze ze mną goniło babie lato :)
Kategoria Trening
Przed wakacyjnym urlopem :)
-
DST
17.20km
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
I przyszedł ten dzień - ostatni przed urlopem i wakacyjnym wyjazdem. Od jutra - WITAJ PRZYGODO!!!
Kategoria Praca w stolicy
Test Scottusia
-
DST
11.28km
-
Czas
30:00
-
VAVG
0.38km/h
-
VMAX
29.69km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wielkimi krokami zbliża się wakacyjny wyjazd. Starszy zrobił Scottusiowi przegląd i to jaki! Rozebrał mój wyprawowy rower na części pierwsze. Gdy już się uporał z przeglądem pojechałam do paczkomatu odebrać paczkę i sprawdzić, czy Scottuś przetrwał to trudne doświadczenie :)
Mój Scott jest niezniszczalny, albo Starszy taki zdolny - wszystko działa, a rower wręcz płynie po drodze :)
Kategoria Trening
Miesięczniaczek :)
-
DST
32.37km
-
Czas
01:42
-
VAVG
19.04km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dojechałam miesięczniaczka - tysięczny kilometr w tym miesiącu :)
Kwiatki dla mnie :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
66.16km
-
Czas
03:11
-
VAVG
20.78km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do pracy, z pracy, nad Wisłę :) Ot, taki zwykły kolejny dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
70.71km
-
Czas
03:33
-
VAVG
19.92km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłam do Warszawy. Do pracy pogoniłam rowerem, a po pracy nad Wisłę. Ot, taki zwykły dzień :)
Kategoria Praca w stolicy
O brzasku dookoła Szczecina
-
DST
56.18km
-
Czas
02:33
-
VAVG
22.03km/h
-
VMAX
37.06km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mój pobyt w Szczecinie powoli dobiega końca. Wkrótce tu wrócę :) A dziś o brzasku pojechałam na krótki pożegnalny spacer.

Wykręciłam kółeczko przez Przylep, Stobno, Ramin, Bismark, Blankensee, Dobrą, Wołczkowo, Bezrzecze :)
Kategoria Wycieczki
Barlinek i Myślibórz
-
DST
145.44km
-
Czas
06:48
-
VAVG
21.39km/h
-
VMAX
43.00km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj jadę do Barlinka i Myśliborza. Zaczynam w Choszcznie, dokąd dojeżdżam pociągiem. Trasa liczy +- 140 km, z czego około połowa prowadzi ścieżkami rowerowymi.
Do Myśliborza jadę Trasą Pojezierzy Zachodnich. Jechałam już tym szlakiem do i z Myśliborza. Trasa jest urokliwa, wiedzie śladem kolejki wąskotorowej.
Z Myśliborza do Szczecina wracam przez Banie i Gryfino.
Jezioro Barlineckie
Ratusz w Myśliborzu


Zabytkowa stacja kolejowa w Lubianie
Park im. Św. Jana Pawła II w Pełczycach
Wejście do Barlineckiego Parku Krajobrazowego

Rynek w Barlinku
Deptak nad Jeziorem Barlineckim 
Dawny Dom Kolejarzy w Dzikowie
Ścieżka rowerowa przed Myśliborzem 

Mury obronne w Myśliborzu
Baszta Prochowa
Brama Nowogródzka w Myśliborzu
Kościół pw. Św. Jana Chrzciciela w Myśliborzu
Kategoria Wycieczki
Prenzlau
-
DST
139.45km
-
Czas
06:39
-
VAVG
20.97km/h
-
VMAX
40.62km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Gravel
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jadę do Prenzlau. Byłam tu już dwukrotnie "przejazdem" kręcąc pięćsetki. Dziś jednak Prenzlau w Brandenburgii jest celem mojej wycieczki. Z trasą pomógł oczywiście kolega.
W średniowieczu Prenzlau otoczone było murami obronnymi. Zachowała się znaczna część obdarowań, częściowo odbudowana po zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej.
Zamierzałam wyjechać o świcie, a w rezultacie wyjechałam o godz. 7.00. Granicę przekroczyłam w Lubieszynie. Pewnie nie pierwszy raz, jednak dziś myślałam, że Garmin zażartował ze mnie synchronizując trasę z Komootem i przerobił ją "po swojemu". Przy samej granicy droga przypomina trasę ekspresową, a dojeżdżając nie dostrzegłam ścieżki rowerowej po stronie niemieckiej. Samochody straży granicznej - myślałam, że coś pomyliłam. Na szczęście zaraz za granicą pojawiła się ścieżka :) I właśnie ta dbałość o rowerzystów podoba mi się u naszych zachodnich sąsiadów. Przy ruchliwych drogach są najczęściej ścieżki rowerowe. U nas również ta zasada jest powoli wprowadzana, np. moja ścieżka rowerowa przy wojewódzkiej w moich rodzinnych stronach :)
Jadę przez Bismark, Löcknitz, Brüssow. Drogi fajne, pogoda w porządku, dlatego nie rozumiem skąd u mnie ten dziwny niepokój. Może to przez napotkanego kota w Löcknitz?
Sielskie widoki w Grimme
oraz urokliwe malowidła w Carmzow nie zagłuszają we mnie tego dziwnego przeczucia.
U naszych sąsiadów podoba mi się nie tylko dbałość o rowerzystów, ale także zamiłowanie do ozdabiania posesji i domów oraz jak się dziś przekonałam - wiat przystankowych. Nie wiem, czy oni od nas, czy my od nich zapożyczyliśmy zwyczaj pokrywania malowidłami przystanków. Niemniej jednak wygląda to świetnie!
Dzisiaj pogoda jest taka sobie. Gdy dojechałam do Prenzlau, nad miastem zawisły ciemne chmury. Ograniczyłam przez to swoje zapędy "zwiedzacza". Będzie powód, aby wrócić do Prenzlau i zapomnieć się spacerując jego ulicami.
Prenzlau jest stolicą powiatu Uckermark, leży na zachodnim brzegu jeziora Unteruckersee. Pierwsze wzmianki o Prenzlau pochodzą z 1187 r., zaś prawa miejskie zostały nadane w 1234 r. Nazwa miasta prawdopodobnie nawiązuje do słowiańskiego imienia Przemysław. Od połowy XIII wieku zostało częścią Marchii Brandenburskiej, a od początku XVIII wieku zostało włączone do Królestwa Prus. Pod koniec drugiej wojny światowej około 85 % centrum miasta zostało zniszczone. Odbudowa nastąpiła w latach pięćdziesiątych.



Jadę nad jezioro Unteruckersee. Moja trasa prowadzi ścieżką wzdłuż jego brzegów.

Jadę w kierunku Penkun. Na podjeździe w Penkun zerwał mi się łańcuch... Pewnie przy zmianie biegów coś poszło nie tak i... spełniło się moje przeczucie. Zamierzam dojść pieszo do Szczecina, ale mój spacer kończy się w Krackow. 
Z opresji ratuje mnie kolega, przyjeżdża autem zaopatrzony w skuwacz. Usuwa uszkodzone oczka łańcucha, skuwa i mogę jechać dalej :)
Dodam, że przed Krackow zatrzymał się przy mnie starszy pan - jechał rowerem. Zapytał co się stało, na migi pokazałam na łańcuch, sprawdził- znalazł uszkodzone oczko. Stwierdził "kaput", mówiąc, pokazując i kreśląc na piaszczystej ścieżce trasę - wskazał mi gdzie mieszka, abym przyszła, to pomoże w naprawie :) Życzliwych ludzi, jak widać można spotkać wszędzie, to jest bardzo budujące. Nie skorzystałam z pomocy, bo dojechał kolega.
Do Szczecina wracam przez Nadrensee, Ladenthin, Warnik. W Warniku wjeżdżam na moją ulubioną ścieżkę z widokiem na panoramę Szczecina.
Karwowo, Przecław, Warzymice i jestem w domu. Dojechałam. To był udany dzień :)
Kategoria Wycieczki






