Gonitwa
-
DST
81.30km
-
Czas
03:21
-
VAVG
24.27km/h
-
VMAX
38.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie zwalniam tempa. Wprawdzie jest niedziela, ale u mnie ciąg dalszy domowej gonitwy. Dzisiaj wracam do Warszawy, a przed powrotem chcę choć ciut popedałować - więc gonię skoro świt do kościoła, a potem gonię w kuchni. Domowa gonitwa ogarnięta, rodzina nakarmiona. Zbliża się godz. 12.00. Czas na gonitwę rowerową :) Niestety zostało mi mało czasu. Dzisiaj setki nie pogonię. Na dokładkę zaczęło wiać. Cóż, wszelkie niedogodności zrekompensuję sobie urokliwą jesienną scenerią :)



Kategoria Trening
Bez zatrzymanki
-
DST
61.49km
-
Czas
02:20
-
VAVG
26.35km/h
-
VMAX
36.63km/h
-
Temperatura
11.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niektórzy jeżdżą bez trzymanki, a ja dzisiaj postanowiłam pogonić na rower bez zatrzymanki. W przerwie między domowymi zajęciami wsiąść na rower, przejechać na zakładkę ścieżką przy wojewódzkiej i wrócić do domowych zajęć. SZALEŃSTWO!!!
Zakupy, fryzjer, porządki na cmentarzu, obiad i tu miał być rower bez zatrzymanki... Jednak nie jestem konsekwentna w swoich postanowieniach! Była nie tylko zatrzymanka, ale też i zawracanka!!! Jadąc ścieżką zauważyłam rodzinkę muchomorów. Przejechałam, przecież jadę bez zatrzymanki! Ale czerwone kapelusze takie urokliwe! Totalny brak konsekwencji... Zatrzymałam się i zawróciłam! 
A potem było już bez zatrzymanki :) A po powrocie ciąg dalszy domowych zajęć - upiekłam makowce :) Ufff
Kategoria Trening
Ciemną nocą
-
DST
51.41km
-
Czas
01:58
-
VAVG
26.14km/h
-
VMAX
38.79km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jestem na zdalnej. Pogoda kusi do wyjścia na rower, a ja jestem podatna na takie pokusy. Więc... O godz. 16.15 wyłączyłam komputer, ogarnęłam się i o 16.30 pogoniłam na rower :) To pewnie ostatnia taka przejażdżka po zdalnej. W sobotę zmienia się czas na zimowy. Niestety jazda po ciemku to już nie dla mnie. Choć kilka, a może kilka i ciut lat temu miałam fazę na nocną jazdę. Zainspirowała mnie Ula. Było super! Noc święta, a ja gonię rowerem! Pogorszył mi się wzrok i nocna jazda, nawet z dobrą lampką, nie sprawia mi takiej frajdy, jak dawniej. Dzisiaj odżyły wspomnienia - wróciłam do domu ciemną nocą :) 
Kategoria Trening
Praca
-
DST
62.06km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Jesienny spacer
-
DST
101.22km
-
Czas
04:02
-
VAVG
25.10km/h
-
VMAX
37.41km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dawno temu usłyszałam, bądź gdzieś przeczytałam życiową mądrość, że bliskiej osoby nigdy w pełni nie poznamy. To prawda, ale ja również nie znam samej siebie!!! Wiedziałam, że lubię jesień, jej kolory, barwy, odcienie. Jednak nie wiedziałam, że AŻ TAK!!!
Zwykły rowerowy spacer, a ileż sprawił mi radości. Nacieszyłam oczy paletą jesiennych barw. Ot, takie nic, a daje tyle pozytywnej energii :)
Kategoria Trening
Praca
-
DST
45.58km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
30.15km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Praca
-
DST
65.03km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kategoria Praca w stolicy
Niespiesznie niedzielnie w parze z babim latem
-
DST
102.50km
-
Czas
04:14
-
VAVG
24.21km/h
-
VMAX
31.73km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tydzień temu wróciłam z wakacji. Było lepiej niż bardzo dobrze! Wprawdzie pogoda nie pozwoliła na realizację planu w pełni, ale to bez znaczenia. Dotarło do mnie z jeszcze większą mocą, że widoki, piękne drogi, trasy, są istotne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest to z kim podróżujemy i dzielimy wyprawowe trudy oraz radości :)
A wracając do rzeczywistości :) Dopadł mnie leń. Dopiero dziś wybrałam się na rower. Jakoś mi się nie chciało, ani jechać rowerem do pracy, ani wczoraj ciut po pedałować. Jednym słowem cykloza przegrywała sromotnie z leniem aż do dziś. Dziś pojechałam niespiesznie, bez ładu i składu, na zakładkę, aby rozprostować nogi i nacieszyć się pogodnym dniem. Nie byłam sama - w parze ze mną goniło babie lato :)
Kategoria Trening
Armenia - Erywań
-
Sprzęt Scott
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj idziemy w miasto! Zaplanowałam wycieczkę po atrakcjach Erywania.
Erywań powstał jako Erebuni w 782 r.p.n.e. Leży w dolinie rzeki Hrazdan. Ormianie zaliczają swoją stolicę do najstarszych miast świata.
Zwiedzanie zaczynamy od alei fontann. W ciągu dnia fontanny "odpoczywają" i są poddawane zabiegom pielęgnacyjnym :)
Zaciekawiły mnie wodne rzeźby. 


Przywodzą na myśl wystawę "Krople radości" na zamkowych tarasach Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie - polskiej rzeźbiarki Małgorzaty Chodakowskiej - absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu (obecnie mieszka i tworzy w Dreźnie)



Dochodzimy do Placu Republiki - symbolicznego serca stolicy Armenii. Tutaj też są fontanny. 

Maszerujemy dalej :)
Kolejny punkt na planie wycieczki to Katedra św. Grzegorza Oświeciciela położona na niewielkim wzgórzu Chandidżana.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela jest jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Armenii. Została dedykowana patronowi Armenii, św. Grzegorzowi Oświecicielowi i tu znajdują się szczątki świętego.
Konsekracja świątyni odbyła się w 2001 r. - w 1700. rocznicę przyjęcia przez Armenię chrześcijaństwa jako państwowej religii. Jest największą świątynią Armenii i jedną z największych świątyń na Zakaukaziu (obok soboru Trójcy Świętej w Tbilisi). Została wybudowana w latach 1997-2001. Stylem nawiązuje do tradycyjnego budownictwa ormiańskiego.
Katedra św. Grzegorza Oświeciciela i pomnik generała Andranika


Z katedry kierujemy się do hali targowej GUM - krytego targowiska w centrum Erywania z radziecką nazwą. Skrót GUM oznaczał w Związku Radzieckim Gosudarstwiennyj uniwersalnyj magazin, czyli państwowy dom towarowy. Rozwinięcie skrótu jako Gławnyj, czyli główny, przyjęło się w latach pięćdziesiątych.
W Erywaniu, według dostępnych źródeł, państwowy dom towarowy GUM stał dokładnie tam, gdzie dziś jest targowisko. Po rozpadzie Związku Radzieckiego zamknięto go, do budynku wprowadzili się sprzedawcy żywności.
A ja myślałam, że nazwa GUM pochodzi od sprzedawanych na bazarze różnokolorowych słodkości :)
Przednia część hali należy do suszonych i kandyzowanych owoców, orzechów oraz przypraw. 
Nad ladami wisi sujukh, dawniej nazywany sharots: połówki orzechów włoskich nanizane na nitkę i wielokrotnie zanurzane w zagęszczonym soku winogronowym z mąką, cynamonem, goździkami i kardamonem, a potem suszone przez dziesięć do dwunastu dni na słońcu. Pycha :)





Od patrzenia i kosztowania smaków Armenii nabraliśmy apetytu na obiad.
Wycieczkę kontynuujemy po południu. Idziemy na Kaskadę
Kaskada to najbardziej rozpoznawalny obiekt Erywania. Kompleks tworzy niemal 600 schodów na pięciu kondygnacjach, które łączą centrum ze wzgórzem na północ od miasta. Tarasy zdobią fontanny, kwietniki, rzeźby, płaskorzeźby i ormiańskie chaczkary.
Z górnych tarasów widać centrum, Park Zwycięstwa i Ararat o wysokości 5137 m n.p.m. 

Wchodzę na najwyższy punk widokowy. Zapada zmierzch. 
Widok jest niesamowity.

Wracamy do hostelu. Erywań po zachodzie słońca tętni życiem. 

Dzień kończymy przepysznym akcentem. Rozsiadamy się w jednej z restauracji. Zamawiamy półmisek arbuza. Wyglądał smakowicie, a smakował nieziemsko :)
Kategoria Armenia i Gruzja 2026 r.






