Trening
| Dystans całkowity: | 12235.27 km (w terenie 5.00 km; 0.04%) |
| Czas w ruchu: | 483:48 |
| Średnia prędkość: | 24.94 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.93 km/h |
| Liczba aktywności: | 171 |
| Średnio na aktywność: | 71.55 km i 2h 52m |
| Więcej statystyk | |
Jaki początek, taki koniec
-
DST
50.41km
-
Czas
01:49
-
VAVG
27.75km/h
-
VMAX
37.61km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Maj był wyjątkowy. Skoro 1 maja byłam na rowerze, wypadało też być - 31 maja.
Przed powrotem do Warszawy pokręciłam się dookoła komina, a że ciut mi się spieszyło, średnia wyszła, jak za dawnych czasów :)
Więc kwiatki dla mnie :)))))

Kategoria Trening
Takie tam...
-
DST
54.01km
-
Czas
02:07
-
VAVG
25.52km/h
-
VMAX
39.96km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
rowerowanie późnym popołudniem. Pogoniłam ciut przed godz. 18.00, dosłownie tylko na chwilę. Ścieżka przy wojewódzkiej okazała się najlepszą opcją ;)
Kategoria Trening
Niedzielne kardio
-
DST
116.25km
-
Czas
04:43
-
VAVG
24.65km/h
-
VMAX
32.71km/h
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranek pochmurny i deszczowy. Sprawdziłam prognozę. Przed południem deszcz miał ustać, kolejna deszczowa runda - około godz. 16.00, a w tzw. międzyczasie miało pokazać się słońce. O godz. 13.00 obiad był gotowy. Od jakiegoś czasu nie padało, nawet ciut się ociepliło - zatem gonię na rower :) Wykręciłam ubiegłoniedzielne kółeczko przez Wisznice. Nie miałam pomysłu na trasę. I tak niespiesznie w tempie kardio - przyjaznym dla serca wykręciłam setkę. Prognoza prawie się sprawdziła. Pokazało się słońce, temperatura podskoczyła aż do 19 stopni na plusie, ale im bliżej końca kółeczka, tym więcej chmur płynęło po niebie. Wiatr się wzmógł i ostatnie 11 km jechałam z podmuchami w twarz. Zabrakło tylko deszczu :)
Kategoria Trening
Takie tam :)
-
DST
50.53km
-
Czas
01:55
-
VAVG
26.36km/h
-
VMAX
37.02km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po zdalnej ogarnęłam dom i pogoniłam na rower. Ot takie tam kółeczko dla budowania kondycji :) Pierwszy raz na letniaka, koszulka z krótkim rękawem i spodenki :)
Kategoria Trening
Niedzielny spacer
-
DST
115.95km
-
Czas
04:19
-
VAVG
26.86km/h
-
VMAX
35.85km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Błękitne niebo o poranku zwiastowało pogodny dzień. Na godz. 16.00 zaplanowana była rodzinna uroczystość, a że dzisiaj nie gotowałam obiadu - po późnym śniadaniu pogoniłam na rower :)
Z domu wyjechałam przed godz. 10.00. Zaplanowałam kółeczko przez "rogatki" Wisznic. Rowerowymi skrótami - przez dwie Branice, Wohyń, Zbulitów dojechałam do drogi nr 63. Warunki do jazdy były idealne - ciepło, ale nie gorąco, ruch na drodze niewielki. Nic tylko pomykać. Przed Wisznicami odbiłam w swoją wojewódzką nr 815. Pozostało tylko wrócić do domu :)
Kategoria Trening
Uciekająca rowerzystka
-
DST
66.68km
-
Czas
02:37
-
VAVG
25.48km/h
-
VMAX
31.93km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przyszła sobota. Zakupy, obiad, sprzątanie, pranie... Wiadomo, wypada nadrobić zaległości w domowych obowiązkach. I tak do późnego popołudnia :) Do godz. 17.30 ogarnęłam wszystko i pogoniłam na rower. Matka natura ulitowała się nad zapracowaną rowerzystką - po południu zdecydowanie się ociepliło, termometr na moim liczniku wskazywał aż 13 stopni na plusie! Wykręciłam kółeczko "dookoła komina" z akcentem na komin, czyli nie za daleko od domu.
Jadę, a dookoła sielskie widoki - pola tu, pola tam, tam las, a tam dwa psy!!! Było za sielsko!!! Kto mnie zna, to wie, że panicznie boję się psów.
Przed Dębową Kłodą zauważyłam dwa psy, maści żółtej, średniej wielkości. Nie wyglądały na przyjaciół rowerzystów. Moje przypuszczenia niestety sprawdziły się. Psy biegły w moją stronę z głośnym szczekaniem. Rozpędziłam się, licząc, że nie pogonią za mną. Mój plan nie powiódł się. Psy dobiegły do mnie. Jeden atakował z lewej, drugi z prawej strony. Wypięłam buty z pedałów i tak się toczyłam z podniesionymi nogami, krzycząc przy tym w niebogłosy :) Widok pewnie był przedni, a do tego te efekty dźwiękowe :) W pewnym momencie psy uznały, że wystarczająco mnie przestraszyły i przestały doskakiwać do moich nóg. Wpięłam buty i pogoniłam niczym filmowa uciekająca panna młoda :) Po tej przygodzie będę miała stresa jadąc tą drogą.
Kategoria Trening
Majówka nad jeziorem
-
DST
80.71km
-
Czas
03:24
-
VAVG
23.74km/h
-
VMAX
37.81km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po południu, niespiesznie pojechałam nad Jezioro Białe do Białki. Dzikich tłumów nie było, ale ruch w gastronomii spory :) Byli również amatorzy plażowania, a niektórzy nawet zamoczyli nogi w wodzie.
Nareszcie położyli nowy asfalt przed Białką. Droga była koszmarna, dziura, łata, kolejna łata. Teraz jest nawet ścieżka - prawdziwa rowerowa autostrada - aż na +- 6 km :)
Nie tylko ja wybrałam się nad jezioro rowerem :)
Moda na parawany zawitała nad nasze miejscowe jezioro :)
I tak jadąc rowerowymi skrótami wyszło całkiem fajne kółeczko.
Kategoria Trening
Dwójka z przodu licznika :)
-
DST
53.93km
-
Czas
02:08
-
VAVG
25.28km/h
-
VMAX
37.02km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ogarnęłam domowe obowiązki i około godz. 18.00 pogoniłam na rower.
I tak na moim liczniku pojawiła się kolejna cyfra - 2000 km przejechane!
Kategoria Trening
Wiatr, nostalgia i żurawie :)
-
DST
52.15km
-
Czas
02:13
-
VAVG
23.53km/h
-
VMAX
37.22km/h
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Prognozy na niedzielę nie napawały optymizmem. Zgodnie z zapowiedziami przy silnych porywach wiatru miał przelotnie padać deszcz ze śniegiem. Poranek był pogodny, ale zimnica - okrutna. Wiało - w porywach do 70 km/h. Sprawdziłam w aplikacji - około godz. 18.00 wiatr miał się ciut uspokoić. Niestety prognozy sprawdziły się. Nie pozostało mi nic innego, jak czekać do godz. 18.00.
Zbliżała się rowerowa pora. Do domu wrócił Starszy. Z tym swoim uśmieszkiem zakomunikował, że widział "dwóch czubków na rowerach". Ja na to - zaraz zobaczysz trzeciego czubka :) Konsternacja...
Chyba nie wybierasz się na rower w TAKĄ pogodę?! - niedowierzał.
A właśnie się wybieram - zakomunikowałam z tym swoim uśmieszkiem :)
W drodze ogarnęła mnie nostalgia. Zatrzymałam się przed budynkiem mego liceum. Wspomnienia ożyły. Liceum mieściło się w dworze Czetwertyńskich w Milanowie. Dwór został prawdopodobnie sprzedany Caritas Diecezji Siedleckiej. Lokalne media informowały w 2023 r. o planach remontu i zaadaptowania rezydencji na cele kulturalno-oświatowe. Jednak nic nie wskazuje, aby były prowadzone jakiekolwiek prace remontowe. 

Ruszyłam dalej. Dojechałam do ścieżki. 
Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam "krzyk" kormoranów. Byłam pewna, że coś mi się przesłyszało. W moich rodzinnych stronach nigdy nie widziałam kormoranów. 
Kormorany spacerowały po polu, po czym wzbiły się i odleciały. 
Pojechałam dalej. Wiało okrutnie. Na ścieżce nie mijałam żadnego rowerzysty. Zrobiłam zawrotko/nawrotkę. Pozostało tylko wrócić do domu.
Ps.
Ornitologiem to ja nie będę. Żurawie rozpoznałam jako kormorany :)To pewnie przez tą wietrzną nostalgię :)
Kategoria Trening
Jak zwał, tak zwał
-
DST
54.99km
-
Czas
02:15
-
VAVG
24.44km/h
-
VMAX
37.80km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niektórzy takie kółeczka nazywają "Dookoła komina". Jak zwał, tak zwał. Przyszła sobota i po ogarnięciu domowych obowiązków wypadałoby ciut popedałować. W ten sposób przed godz. 18.00 pogoniłam na rower - dookoła komina. Chciałam również sprawdzić, jak wieje :) Pierwsze 7 km - ok, wiatr w plecy - rower sam jedzie. Kolejne z bocznym wiatrem - jak zawiało, to nie ok - rower spycha do środka jezdni. Zatem - najbezpieczniej na ścieżce przy wojewódzkiej, najwyżej mnie zwieje do rowu, a nie pod samochód :) I tak po iluś km z wiatrem prosto w twarz, zrobiłam nawrotko/zawrotkę i było bardzo OK :)
Kategoria Trening






