Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki

Dystans całkowity:13043.87 km (w terenie 591.00 km; 4.53%)
Czas w ruchu:517:43
Średnia prędkość:22.42 km/h
Maksymalna prędkość:58.18 km/h
Liczba aktywności:99
Średnio na aktywność:131.76 km i 6h 38m
Więcej statystyk

Dookoła Tatr - dzień pierwszy - Nowy Targ‬ - ‪Svit

  • DST 120.13km
  • VMAX 47.36km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 sierpnia 2023 | dodano: 22.10.2023

Znajomi zaprosili mnie na wycieczkę dookoła Tatr. Zrobimy dłuższą pętlę i góry będziemy oglądać z dalszej perspektywy. Trasa podzielona jest na trzy dni. Start i meta w Nowym Targu. 
Dzisiejsza prognoza pogody nie napawa optymizmem. Na trasie, około godz. 14.00 mamy odbyć krótkie spotkanie z deszczem :) Ale, czy to jakiś problem? Nie po stokroć NIE!!! Po moim wakacyjnym wyjeździe w Alpy, który niespodziewanie zakończył kierowca Flix Busa na dworcu we Wrocławiu, nawet prognoza ulewnej burzy nie byłaby w stanie osłabić mego rowerowego apetytu. 
Ruszamy :)
Jedziemy ścieżką wzdłuż Dunajca nad jezioro Czorsztyńskie. Następnie wjeżdżamy na przełęcz Zdziarską, a potem zjazd do Kežmaroka i Popradu

Ścieżka wzdłuż Dunajca. Mgliście i urokliwie :)





Barierkowe szaleństwo :)

Widok niczym z pocztówki z Hebrydów

Ścieżka wzdłuż Jeziora Czorsztyńskiego

Zamek Czorsztyn





Zamek Niedzica




Urokliwe drewniane domy we wsi Osturňa na Słowacji


Na przełęcz Zdziarską wjeżdżamy w deszczu. Nie padało - lało :)



Ścieżka rowerowa z Kežmarok do Popradu

Tatry


Kategoria Wycieczki

Wspomnień czar

  • DST 24.68km
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 sierpnia 2023 | dodano: 15.08.2023

Pamięć to piękny dar. Dzięki niej możemy przenieść się w krainę dzieciństwa. Cudowne, beztroskie lata. Wspólnie z kuzynem wybrałam się na wycieczkę śladami małej Basi - drogami, które przemierzałam jako mały bąbel idąc do cioci Halinki, cioci Stasi, lub idąc z babcią do jej koleżanki. Miałam 8-9 lat, a babcia pozwalała mi na samotne wyprawy przez las. Czy dzisiaj byłoby to możliwe?














Nie jechałam tymi drogami kilkadziesiąt lat. Jak dobrze jest w codziennym pędzie zatrzymać się na krótką chwilę i wrócić wspomnieniami do przeszłości. To była piękna wycieczka :)


Kategoria Wycieczki

Goniąc miesięczniaczka

  • DST 156.81km
  • Czas 06:05
  • VAVG 25.78km/h
  • VMAX 40.55km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 maja 2023 | dodano: 30.05.2023

Do miesięczniaczka pozostało jedynie +-200 km. Tak mało i tak dużo... Byłby to pierwszy miesięczniaczek (tj. 1000 km w miesiącu) od bardzo dawna. Jest niedziela, pogoda sprzyja, nic tylko jechać i zbliżyć się do miesięczniaczka. Miesięczniaczek, miesięczniaczek, miesięczniaczek..., a przecież obiad sam się nie przygotuje. I tak od rana. Mama nie wytrzymała - "O co chodzi z tym MIESIĘCZNIACZKIEM?!" Starszy tylko pobłażliwie się uśmiechał. Rozwinęłam się z miesięczniaczkową opowieścią... Skapitulowali :) Dali mi urlop na gotowanie - "Jedź i przestań marudzić!!!". Nie musieli powtarzać dwa razy!!! Jadę!!! Tylko dokąd, jakimi drogami?! Nie wiem. A może... Tak, wykorzystam marzenie/pomysł Logina i pojadę zupełnie spontanicznie, bez planu i celu - spodoba mi się droga, to odbiję na nią. Ot, taka Loginowa antywyprawka :)
Jedno co wybieram to rower - Spec i kierunek - Radzyń Podlaski.
Podoba mi się droga prowadząca do Czemiernik - odbijam. 
Często moje rowerowe ślady prowadzą do Czemiernik. Podoba mi się kościół, pałac, mury. To takie wdzięczne obiekty fotograficzne. Wielokroć opisywałam je na blogu. 

Kościół św. Stanisława w Czemiernikach



Pałac Firlejów w Czemiernikach


Pozostałości fortyfikacji bastionowych w Czemiernikach

Za każdym razem, gdy przejeżdżam prze Czemierniki ożywają wspomnienia. Po raz pierwszy przyjechałam tu z ojcem. Byłam wówczas nastolatką. Rodzice postanowili wyposażyć  swoją córkę w kożuch na zimę :) W Czemiernikach miał pracownię bardzo dobry kuśnierz. Pamiętam, jaka byłam zachwycona krętą uliczką biegnącą wzdłuż murów i samymi murami. Potem była wycieczka szkolna, a ileś lat po - przyjechaliśmy do Czemiernik z Młodym, który był jeszcze Małym, na rowerową wycieczkę. Pałac obejrzeliśmy jedynie z daleka, należał już do osoby prywatnej i nie był udostępniony do zwiedzania. Mały był bardzo dzielny, pedałował dziarsko. Piękne wspomnienia. 
Zataczam kółeczko i wracam do drogi głównej prowadzącej do Radzynia. Droga jest urokliwa, prowadzi przez las. 



Droga za Czemiernikami

Nie chce mi się jechać na zakładkę, drogą, którą jechałam jakiś czas wcześniej. Zatem - pokonuję kilkadziesiąt metrów i odbijam na skrzyżowaniu w kolejną drogę. Tą drogą nie jechałam lata świetlne. Omijałam ją pomykając na rowerze z powodu koszmarnego asfaltu. Niespodziewajka! Piękny, gładziutki asfalcik!



Droga do Radzynia Podlaskiego

W Branicy Radzyńskiej moją uwagę przykuwa tablica z napisem "Pałac w Branicy". Jak ja mało znam swoje tereny. Jest okazja, aby to nadrobić :)



Pałac w Branicy Radzyńskiej

Branica Radzyńska po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z 1470 r. pod nazwą Branicza i położona była dokładnie na granicy Korony z Wielkim Księstwem Litewskim. Jej nazwa wywodzi się od nazwiska ówczesnych właścicieli - Branickich. Na przestrzeni wieków Branica zmieniała właścicieli. Za czasów panowania króla Jana Kazimierza II Wazy przeszły na krótko w ręce pułkownika królewskiego, Henryka Denhoffa (1630-1667), a następnie Stanisława Antoniego Szczuki, sekretarza króla Jana III Sobieskiego. Stanisław Antoni Szczuka ożenił się z Konstancją Marią Anną Potocką i miał z nią trzech synów i dwie córki. Starsza z nich, Wiktoria wyszła za mąż za Jana Stanisława Kątskiego. Ich jedyna córka, Marianna, wychodząc za mąż w 1741 r. za Eustachego Potockiego wniosła mu w wianie między innymi Branicę Radzyńską. Podczas przebudowy pałacu w Radzyniu, której podjął się Eustachy Potocki, skromny dwór w Branicy pełnił funkcję podmiejskiej rezydencji. Na przełomie XVIII i XIX wieku dobra radzyńskie znalazły się w posiadaniu Sapiehów z Kodnia. W 1817 r. księżna Anna Zofia Sapieżanka Kodeńska, wychodząc za mąż za księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, wniosła Radzyń wraz z Branicą Radzyńską do rodziny Czartoryskich. W 1834 r. Branica stała się własnością rodziny Korwin Szlubowskich. Stanisław Florian Szlubowski w 1884 r. wybudował w Branicy siedzibę pałacową. Podczas działań wojennych pałac i zabudowania gospodarcze nie zostały uszkodzone. Pałac wraz z parkiem przeznaczono na siedzibę szkoły podstawowej, która korzystała z niego do września 2018 r. 
Pałac jest opustoszały. Powoli popada w ruinę. Teren wokół pałacu porośnięty jest wysoką trawą. Szkoda. 
Dojeżdżam do Radzynia Podlaskiego i odbijam w drogę nr 63. Jadę trasą mego treningowego kółeczka. 

 
Droga nr 63

Czemierniki i pałac w Branicy przywołały w mojej pamięci wspomnienia. Wiem dokąd poprowadzi moja droga - zajrzę do pałacu Czetwertyńskich w Milanowie.

Pałac powstał około 1840 r. Wanda Potocka hr. Caboga odziedziczyła Milanów, a kiedy jej córka z pierwszego małżeństwa Maria Uruska wyszła za mąż za Włodzimierza ks. Czetwertyńskiego, zaproponowała młodym objęcie Milanowa. Książę rozbudował pałac w latach 1872 - 1874 według projektu Franciszka Marii Lanciego lub jego syna Witolda. W pałacu mieściło się LO im. Marii Konopnickiej, moje liceum :)

Niestety tablica zawieszona na furtce oznajmia, że nieupoważnionym wstęp wzbroniony. Cóż, jadę dalej.

Pogoda prowokuje do spaceru nad jeziorem. Więc - kierunek Jezioro Białe w Białce.
 
 Jezioro Białe w Białce

Z Białki cofam się do swojej leśnej ścieżki. Dawno tędy nie jechałam. 

ścieżka przez Lasy Parczewskie


Jak dobrze jest znowu TU być. Niech ta przejażdżka trwa i trwa, bez  końca.
Zbliżam się do wyjazdu ze ścieżki. Nie wiem, czy na drodze głównej mam odbić w lewo, czy w prawo. Dojeżdżam i już wiem. Odbijam w lewo, pojadę trasą mego ulubionego przydomowego kółeczka. Niech wspomnienia ożyją po raz kolejny. Nie żałuję wyboru, bo Tyśmienicę zasiedliły bociany. Niesamowity widok.





Do domu coraz bliżej. Wracam ścieżką wzdłuż mojej wojewódzkiej :)

ścieżka przy wojewódzkiej
Dojechałam. Jestem w domu. To była piękna wycieczka. Wspomnienia ożyły i do miesięczniaczka coraz bliżej :)


Kategoria Wycieczki

Szczecin-Barlinek-Stargard

  • DST 284.34km
  • Czas 12:50
  • VAVG 22.16km/h
  • VMAX 43.40km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 maja 2023 | dodano: 24.05.2023


Start-Szczecin-Most Długi










Kategoria Wycieczki

Dookoła Puszczy Bukowej

  • DST 84.97km
  • Czas 04:08
  • VAVG 20.56km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 maja 2023 | dodano: 24.05.2023



Droga rowerowa do Płoni

Droga rowerowa do Płoni


Droga rowerowa do Płoni


Droga rowerowa do Kołbacza


Droga rowerowa do Kołbacza


Gryfino


Lodziarnia w Gryfinie


Droga po niemieckiej stronie za Gryfinem


Szlak Bielika


Szlak Bielika 


Droga z Moczył do Siadła Dolnego


Siadło Dolne


Kategoria Dalej od domu, Wycieczki

Majowy Kazimierz Dolny

  • DST 229.60km
  • Czas 09:44
  • VAVG 23.59km/h
  • VMAX 55.24km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 1 maja 2023 | dodano: 08.05.2023

A jednak. Jadę na wycieczkę do Kazimierza! Pogoda mi sprzyja. Poranek jest pogodny i rześki. Zapowiada się słoneczny dzień. Wstaję przed godz. 6.00. Toaleta, śniadanie, kanapki na drogę i jestem gotowa. Trasa zaplanowana oraz wgrana do Garmina. Zatem... Witaj przygodo! Kiedyż to ja byłam na rowerowej wycieczce!? Nie pamiętam! 
Wszystko zdaje się być idealnie przygotowane, więc dlaczego moją głową zawładnęła natrętna myśl o kapciu?!  Nie, to nie może się wydarzyć, przecież ja nie jestem przygotowana na taką ewentualność! Sio złe myśli!
Pierwszy przystanek zaplanowałam w Kocku. Jadę bocznymi drogami. Cisza, spokój. Sporadycznie mija mnie jakieś auto. 
Zatrzymuję się na Rynku. Dziś króluje tu niestety betonoza. 
Głównym punktem kockiego rynku jest Kościół parafialny Wniebowzięcia NMP. Ten klasycystyczny kościół został zbudowany w latach 1779-1780 według projektu Szymona Bogumiła Zuga. Sześciokolumnowy portyk z tympanonem tworzy frontową elewację. Przy świątyni stoją dwie dzwonnice wzniesione na planie kwadratu.


Ważniejszym z zabytków Kocka jest klasycystyczny pałac Anny Jabłonowskiej. Wzniesiono go w 1780 r. i przebudowano w 1840 r. Zespół pałacowy składa się z budynku głównego i dwóch jednakowych oficyn, które ćwierćkolistymi łukami parterowych krużganków łączą się z pałacem. Za pałacem teren opada tarasami ku szerokiej dolinie Wieprza. Park krajobrazowy, otaczający kompleks mieszkalny z trzech stron, zajmuje powierzchnię czterech hektarów. Od 1984 r. pałac stanowi siedzibę Państwowego Domu Opieki Społecznej im. Macieja Rataja





Jadę do Woli Okrzejskiej. Chcę zwiedzić Muzeum Henryka Sienkiewicza. Jest wprawdzie poniedziałek - dzień, w którym muzeum jest zamknięte, ale przecież to nie jest taki zwykły, tylko świąteczny. Liczę, że muzeum będzie otwarte.
Muzeum utworzone zostało w 1966 r. w oficynie dworskiej, w której 5 maja 1846 r. urodził się Henryk Sienkiewicz. XIX-wieczne założenie dworskie składało się niegdyś z dwóch równolegle ustawionych do siebie budynków o podobnej bryle architektonicznej i rozmiarach. Otoczone było parkiem krajobrazowym w stylu angielskim, którego drzewostan zachował się do dziś. Z dawnego zespołu architektonicznego po II wojnie światowej i późniejszej dewastacji do dziś przetrwała oficyna dworska odremontowana w latach 1965 - 1966.






Muzeum jest zamknięte. Będzie więc powód, aby przyjechać tu ponownie.
Kolejną atrakcją na mojej wycieczkowej trasie jest Kopiec Henryka Sienkiewicza w Okrzei. Na kopiec jednak nie wchodzę. Powód. Złapałam kapcia w Okrzei!!! Serio. W torbie podsiodłowej mam jedynie łatki, nie mam kleju, łyżek do zdejmowania opony, pompki. Tak się wybrałam na wycieczkę. Czar prysł na +-70 km. A jednak!!! Są dobrzy ludzie na tym świecie!!! Zatrzymuję pana jadącego skuterem. On pomaga mi z kołem. Idziemy do jego brata. Pan z zapałem zabiera się za łatanie dętki. Ja sprawdzam, czy w oponie nie został jakiś kolec. Łatka naklejona, dętka na próbę napompowana i... Obok łatki jest dziura - ucieka powietrze. Bywa i tak. Zaklejenie zajęło wprawdzie półtorej godziny, ale najważniejsze, że jadę dalej. Staram się nie myśleć o tym, czy łatki wytrzymają. Sio złe myśli. 
Z Okrzei do Żyrzyna jadę przez Grabów Szlachecki, Grabów Rycki, Nowodwór, Zosin, Baranów, Żerdź. Mam wrażenie, że droga na całym odcinku prowadzi pod górę. Wiatr jakby wiał w twarz. Ledwo jadę. W Żyrzynie robę chwilę postoju na kanapkę. Przede mną najgorszy odcinek do Puław i stąd do Kazimierza. Nie lubię drogi z Żyrzyna do Puław, nie ma utwardzonego pobocza, jezdnia jest wąska. Nazywam tę drogę - drogą rowerowych samobójców :)
W Puławach czeka mnie kolejna niespodziewajka. Wyczerpały się baterie w Garminie. Przecież przed jazdą założyłam nowe!!!  Na szczęście na mojej trasie jest stacja paliw. Są paluszki! Chcę zapłacić Blikiem i co... Kasa się zawiesiła. Czy to się dzieje naprawdę!? Na szczęście czekam jedynie kilka minut na powrót kasy do żywych technicznie :)
Do Kazimierza pozostało już tylko 12 km. Sytuacja na drodze zagęszcza się, aut przybywa. Za Bochotnicą zaczyna się korek. Przed rogatkami Kazimierza uciekam z jezdni na chodnik biegnący wzdłuż Wisły. Prowadzę rower. Idę powoli w tłumie spacerowiczów. 

 
 Dochodzę do kazimierskiego rynku. Kupuję koguta i uciekam. Będzie okazja, aby Kazimierz odwiedzić w mniej turystycznej porze.


Jadę bocznymi drogami do Nałęczowa. Do miejscowości Rzeczyca Kolonia jest bardzo dobra nawierzchnia. Odbijam w kierunku Rąblowa i asfalt nie jest już pod szosowe koła. Widoki za to są przednie. 



Droga w Rąblowie
Do Nałęczowa wjeżdżam Szlakiem Wyżynnym. Nawierzchnia bardzo dobra, ale trzeba się nakręcić pod górę.
W Nałęczowie czeka mnie kolejna niespodziewajka. Park zdrojowy jest w remoncie. Szukam ładnego kadru choć na jedną fotkę.




Z Nałęczowa jadę do Garbowa. Trasę poprowadziłam oczywiście bocznymi drogami przez Czesławice, Ludwinów, Gutanów. Teren jest pofalowany, droga wiedzie wśród uprawnych pól. Przypomina mi to Ponidzie.
Czas mnie nagli. Mijam Garbów, dojeżdżam do Kamionki, a stąd do Kozłówki. 




Powoli zbliża się wieczór, a ja zbliżam się do domu. 


Kategoria Rekordy, Wycieczki

Włodawa

  • DST 201.50km
  • Czas 07:16
  • VAVG 27.73km/h
  • VMAX 45.25km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 kwietnia 2023 | dodano: 04.05.2023

Pogoda spłatała mi figla. W planach było Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, gofry z bitą śmietaną na Rynku w Kazimierzu, pałac Zamoyskich w Kozłówce... A skończyło się porannym deszczem za oknem... Cóż. Wytrzymałam do godz. 11.45. Mży, czy nie mży - jadę. Do godz. 20.00 mogę zrobić 200 km, pierwszą dwusetkę w tym sezonie. Ot, taka wycieczka do Włodawy na sportowo.
Szczęście mi sprzyja. Przed Radzyniem Podlaskim mżawka ustaje. Wiatr nie przeszkadza. Mam dobry czas. Skoro jadę wycieczkowo to nie mogę nie uwiecznić na zdjęciu Pałacu Potockich w Radzyniu Podlaskim.  

Wspaniała rezydencja rokokowa, jaką jest radzyński Pałac Potockich, ze względu na wysokie walory artystyczne zaliczana jest do wąskiego grona dziesięciu tego typu założeń w Europie. Należą do tej grupy m.in. Wersal, drezdeński Zwinger, poczdamski Sanssouci, a w Polsce pałac Branickich w Białymstoku czy królewski Wilanów.



Jadę do Wisznic, a stąd do Sławatycz. Wiatr mi sprzyja. Rower nie jedzie - płynie :)

Sławatyckie Brodacze

Drewniane domy w Sławatyczach

Ze Sławatycz do Włodawy jadę trasą Green Velo

Jest cudownie. Wiatr jest cudowny, wieje w plecy :)

Dojeżdżam do Włodawy, a tu odbijam w kierunku Lublina. Wiatr się zmienia, niestety już nie pomaga.

Niekończąca się historia... Wyryki Adampol, Wyryki Połód, Wyryki Wola...

Na 167 km Spec upomniał się o chwilę przerwy. Ledwo go widać w wysokiej trawie :)

Do domu pozostało jedynie +- 10 km :)

Wycieczka przeszła do historii :)


Kategoria Rekordy, Wycieczki

Puszcza Kampinoska

  • DST 102.00km
  • Teren 62.00km
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Gravel
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 marca 2023 | dodano: 22.03.2023

Zostałam na weekend w Warszawie. Sobotni poranek zwiastował pogodny dzień, a ja od dawna planowałam wycieczkę do Puszczy Kampinoskiej. Warto było czekać. Kampinos nie rozczarował mnie. Mnóstwo ścieżek pieszych i rowerowych, polany do piknikowania, miejsca do odpoczynku oraz wszechobecna historia. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. 















Kategoria Praca w stolicy, Wycieczki

Od mostu do mostu

  • DST 102.24km
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 stycznia 2023 | dodano: 14.01.2023

Zostałam na weekend w Warszawie. Pogoda dopisała, więc wybór był prosty - gonię na rower. Wypada zainaugurować nowy sezon rowerowy. Późno, to późno, ale lepiej późno niż później, albo wcale :)
Planowałam pokręcić się od mostu, do mostu - zacząć od Mostu Łazienkowskiego, dojechać do Mostu Północnego im. Marii Skłodowskiej-Curie, wrócić i dojechać do Mostu Południowego im. Anny Jagiellonki.
Pokręciłam piruety, nawrotko/zawrotki, dziesięć razy przejechałam Wisłę - przez Most gen. Stefana Grota-Roweckiego (3), Most Północny (1), Most Siekierkowski (3), Most Południowy (2) i oczywiście przez Most Łazienkowski (1). Istny wiślany zawrót głowy :) 
Mój staruszek Giancik dobrze się spisał. To jego pierwsza setka od niepamiętnych czasów. Nie planowałam setki, samo jakoś tak wyszło :)  
A tak było...

Widok z Mostu Łazienkowskiego

Nadwiślańska ścieżka rekreacyjna

Widok na Wisłę

Ścieżka na wysokości Jabłonnej

Kładka Żerańska

Bulwary

Widok z Mostu Południowego


Kategoria Praca w stolicy, Wycieczki

Poleski Park Narodowy

  • DST 143.80km
  • Czas 07:42
  • VAVG 18.68km/h
  • VMAX 30.69km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Scott
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 października 2022 | dodano: 01.11.2022

Wycieczkę do Poleskiego Parku Narodowego planowałam od dawna, ale zawsze "coś" stawało na przeszkodzie. W moim przypadku sprawdziło się ludowe porzekadło - cudze chwalicie, swego nie znacie. 

Z domu wyjeżdżam o godz. 8.00. Jadę do Pieszowoli. Wycieczkę rozpoczynam od ścieżki przyrodniczej Perehod
Nie sposób nie trafić na ścieżkę. Przy drodze głównej (trasa Sosnowica - Stary Brus/Kołacze) znajduje się tablica informacyjna. Do ścieżki prowadzi droga polna. Jest bardzo malownicza. Przed wejściem na ścieżkę jest parking i pole biwakowe z wiatą.  

Na początku ścieżki znajduje się tablica z mapą przedstawiającą trasę i kierunek poruszania się.  Perehod to typowa ścieżka ornitologiczna. Prowadzi przez teren stawów podworskich założonych pod koniec XIX wieku przez właściciela dworu w Pieszowoli - szlachcica Krassowskiego. Kompleks obejmuje stawy: Głęboki, Piskornik, Graniczny, Dziki, Duża Zośka, Pniaki, Mała Zośka, Górny Horodyszcz, Dolny Horodyszcz, Pyrchów, Podgrusze, Żabi, Perehod i Wyhary. Woda przyciąga ptactwo wodno-błotne. Można tu spotkać czaple, kormorany, podgorzałki, zimorodki, gęgawy, bieliki, orliki krzykliwe. Natomiast w Stawach Pieszowolskich dogodne warunki do życia znajduje żółw błotny będący dumą i skarbem Poleskiego Parku Narodowego.
Na całej trasie znajduje się 9 przystanków z tablicami zawierającymi numer przystanku, krótki opis danego obiektu przyrodniczego i rysunki poglądowe. Długość ścieżki wynosi około 5 km.



Na trasie ścieżki znajdują się dwie wieże widokowe. Za pierwszą wieżą, zapewne dla ułatwienia obserwowania ptaków, usytuowany został  schron ornitologiczny.

Wieża i schron ornitologiczny

Schron ornitologiczny - widok z wieży 

Widok z wieży na stawy

Niestety oprócz pływających w oddali łabędzi, nie widziałam na stawie innych ptaków.

To jeszcze pierwsza wieża

A tu w oddali widać drugą wieżę.  

Ścieżka jest bardzo malownicza. Dodatkową atrakcją są odcinki błotne. Dobrze, że mój Scottuś ma mocarne opony :)

Druga wieża widokowa.

Widok z wieży.
Opuszczam groblę stawu. Wjeżdżam na ścieżkę rowerową Mietułka. Cała trasa liczy około 21 km i zatacza "koło". Ja pokonam jedynie odcinek "południowy". Jadę w kierunku miejscowości Łowiszów.



Dom dla owadów

Droga rowerowa Mietułka

Rzeka Mietułka



Las Łowiszów.
Na skraju Lasu Łowiszów (przysiółek Łowiszów) moją uwagę przyciąga nietypowa posesja ogrodzona plecionym płotem. Cóż to takiego?
Jest to Zagroda "Poleskie Sioło" - ośrodek edukacyjny będący odwzorowaniem dawnej zagrody gospodarskiej z terenu Polesia. W skład zagrody wchodzi  budynek mieszkalny, spichlerz oraz stodoła – wykonane z drewna i kryte strzechą. Na terenie ośrodka znajduje się także piwnica typu ziemianka.



Nieśmiało wchodzę przez bramę i gdy szukam wzrokiem napisu "kasa", z budynku wychodzi pracownik/strażnik Poleskiego Parku Narodowego. Zaprasza mnie do środka. Okazuje się, że zwiedzanie zagrody jest bezpłatne. 
Z ciekawością rozglądam się po wnętrzu. W dwóch izbach zostały zgromadzone eksponaty związane z tradycyjnym poleskim domostwem. 



Dojeżdżam do Łowiszowa. 

Przy wjeździe do miejscowości znajduje się pomnik poświęcony walkom oddziałów Korpusu Ochrony Pogranicza z Armią Czerwoną.
Korpus Ochrony Pogranicza był formacją wojskową, utworzoną w celu ochrony wschodnich granic II Rzeczpospolitej. Była to formacja elitarna ze względu na
wyszkolenie służących w niej ludzi, jakość uzbrojenia i realizowane zadania. W nocy 1 października 1939 r. dowodzona przez generała Wilhelma Orlika-Rückemanna grupa
tego Korpusu, licząca około 3000 żołnierzy, znalazła się w rejonie Wytyczna. Miała ona dołączyć do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Kleeberga. Około godziny 9.00 rano doszło do bitwy między wojskami Korpusu Ochrony Pogranicza a oddziałami Armii Czerwonej. Walki trwały do godziny 13.00, kiedy to ze względu na ogromne wyczerpanie żołnierzy i brak amunicji zarządzono odwrót w kierunku lasów koło Sosnowicy. Tam zaplanowano rozwiązanie grupy wojsk Korpusu. Podczas bitwy pod Wytycznem oraz bezpośrednio
po niej poległo 93 żołnierzy, których pochowano na miejscowym cmentarzu. W 1989 r. w tym miejscu usypano kopiec i odsłonięto pamiątkową tablicę oraz wystawiono symboliczne
kwatery żołnierskie. Ciała żołnierzy spoczywają głównie na cmentarzu wojennym we Włodawie.

Jezioro Wytyckie
Z Łowiszowa jadę do Urszulina. Tu w siedzibie Poleskiego Parku Narodowego kupuję bilet. Przed wejściem na ścieżkę Perehod nie udało mi się kupić biletu przez internet. Czuję się usprawiedliwiona - kupiłam bilet całodniowy (cena 12 zł).
W bliskiej odległości od Urszulina położona jest ścieżka przyrodnicza Czahary. Nazwa "czahary" oznacza mokradła porośnięte karłowatymi drzewami i krzakami, a była używana dawniej przez ludność na wschodnich ziemiach I Rzeczypospolitej już w XVII wieku. 
Ścieżka przyrodnicza Czahary to najmłodszym "dziecko" Poleskiego Parku Narodowego. Prowadzi przez teren kompleksu Bagna Bubnów. Na Bagnie Bubnów mają miejsce największe koncentracje żurawi w regionie.
Wprawdzie nie planowałam przejechania dzisiaj tej ścieżki, ale skoro jestem tak blisko...
Ścieżka rozpoczyna się w miejscowości Zastawie przy wieży widokowej. Drogą gruntową dojeżdżam do lasu. Stąd  ścieżka w znacznej części biegnie po drewnianych kładkach. Długość trasy wynosi około 6,5 km. Można wybrać krótszą trasę liczącą około 4,8 km.

Na trasie znajdują się udogodnienia w postaci wież i platform widokowych





Wracam do Urszulina i odbijam w drogę prowadzącą do Sosnowicy. Przy tej trasie znajdują się dwie kolejne ścieżki przyrodnicze - Dąb Dominik i Obóz powstańczy, które zamierzam przejechać.
Ścieżka przyrodnicza Dąb Dominik rozpoczyna się w miejscowości Kolonia Łomnica. Biegnie drogą leśną oraz drewnianymi kładkami.





Dąb Dominik

Drewniana kładka.
Największą atrakcją ścieżki jest zarastające Jezioro Moszne. Prowadząca do niego drewniana kładka zabezpieczona barierkami i pomost na jeziorze przypomina mi Jezioro Obradowskie w Lasach Parczewskich.



Dalsza część ścieżki przebiega skrajem boru bagiennego i borem wilgotnym, prowadząc do torfianek - dawnych wyrobisk po wydobyciu torfu, a dalej do wsi Jamniki.



Ścieżka kończy się dosyć nietypowo - na tyłach posesji. Niewielki odcinek do drogi głównej trzeba pokonać przez prywatną łąkę.  
Jadę dalej. Odbijam z drogi głównej w kierunku Lipniaka. Znak informuje, że do Lipniaka jest 4 km. Droga prowadzi przez las. Jeszcze trochę i będzie można powiedzieć o jej nawierzchni, że kiedyś był tu asfalt.
Lipniak to mała wioska, można określić ją osadą. Przy drodze naliczyłam zaledwie kilka domów.
Ścieżka Obóz Powstańczy rozpoczyna się przed mostem na kanale „Doprowadzalnik Bogdanka-Wola Wereszczyńska”. Znajduje się tu parking, wiata, palenisko, a także komórka  z drewnem na ognisko.
Ścieżkę od pozostałych wyróżnia motyw historyczny.  Poświęcona jest ona pamięci bohaterów Powstania Styczniowego. Pod koniec czerwca 1863 r. podpułkownik Karol Krysiński, założył nieopodal wsi Lipniak obóz powstańczy funkcjonujący do marca 1864 r. Okresowo w obozie przebywało ponad 1000 powstańców.


Lipniak
Przed wejściem na ścieżkę znajduje się parking wraz z zadaszeniem turystycznym

Przy trasie znajdują się tablice informacyjne

Trasa prowadzi przez las. Miejscami droga jest błotnista. Omal nie wjechałam w olbrzymią wyrwę zalaną wodą. 

Brzoza czarna - rzadki podgatunek brzozy brodawkowatej. W Polsce podgatunek ten spotykany jest sporadycznie w lasach, zwykle w pojedynczych egzemplarzach. W Poleskim Parku Narodowym występuje w kilku miejscach np. na terenie Obwodów Ochronnych Bubnów i Łowiszów.

Dąb powstańców - obiekt miejscowych legend o odwiecznym dębie „gdzie kozak stracił głowę”. Porucznika Jan Nałęcz Rostworowski, walczący pod rozkazami pułkownika Karola Krysińskiego tak relacjonował to zdarzenie: „... Podczas naszego pobytu na Lipniaku podsuwały się niejednokrotnie ku nam podjazdy nieprzyjacielskie, mianowicie kozackie. Na drodze z Lipniaka do Bud Wytyckich stał dąb z konarem wyciągniętym nad dróżką, w miejscu, gdzie ona skręcała się raptownie, konar był tak nisko, że jeździec musiał się dobrze schylić, aby pod nim przejechać. Oddział kozaków chcąc wybadać, co robimy, podsunął się dróżką i natknął na naszą Pikietę, która dała ognia. Paru kozaków puściło się za nią, a jeden z nich padł na miejscu z roztrzaskaną o ten konar głową”.

Dojeżdżam do kolejnego przystanku o nazwie „Mogiłki”. Według tradycji ludowej i przekazu Pana Antoniego Stefaniuka ze wsi Lipniak, około 1 kilometra za miejscem obozu na Lipniaku miała znajdować się zbiorowa mogiła powstańcza. Wcześniej miał tam stać również krzyż. W roku 2008 na tym terenie podjęto badania archeologiczne  na zlecenie Telewizji Polskiej S.A. Oddział w Lublinie. Celem prac było zlokalizowanie konstrukcji i obiektów obozu zimowego K. Krysińskiego oraz trzech mogił powstańczych. Zlokalizowano dwa obiekty archeologiczne: pozostałości obwałowań ziemnych obozu powstańczego  oraz prawdopodobne miejsce istnienia zbiorowego grobu powstańców. Badania detektorami wyznaczyły miejsce z wystąpieniem 8 cienkich, krótkich gwoździ, przypuszczalnie z ogrodzenia mogił. Natomiast badania georadarem wykazały bardzo nierównomierną i dość dużą anomalię mineralizacji gruntowej. Anomalie takie mogą świadczyć o tym, że znajduje się tutaj mogiła masowa, w której pochowano nawet kilkadziesiąt ciał, na głębokości 1,7 – 1,9 m. 
Mi to miejsce przywodzi na myśl Mogiłę  z powieści Elizy Orzeszkowej "Nad Niemnem".

Nieopodal Mogiłek znajduje się wieża widokowa.

Z wieży widokowej rozciąga się rozległy widok na kompleks tzw. Łąk Zienkowskich. Jest to duży kompleks, liczący ok. 1200 ha, ciągnący się od miejscowości Zienki (stąd nazwa) na zachodzie, aż do miejscowości Nowiny na wschodzie.
Dalej jadę/prowadzę rower groblą wzdłuż rowu melioracyjnego. Na tym fragmencie trasa ścieżki, miejscami została wyposażona w kładki. Idąc groblą w kierunku zachodnim po prawej stronie mam widok na „Łąki Zienkowskie”, natomiast po lewej stronie jest las bagienny, zalany wodą. 

W dalszej części kładka prowadzi w pobliżu żeremi bobrowych.



Kładka kończy się i wychodzę na drogę leśną. Skręcam w prawo i po pokonaniu około 100 m skręcam w lewo. Po pokonaniu około 15 m docieram do ostatniego przystanku ścieżki "Życie obozowe", upamiętniającego miejsce obozu i życie obozowe.

Wracam tą samą drogą przez Lipniak do głównej drogi. Mijam Zienki, Górki, dojeżdżam do Sosnowicy. Zaczyna zmierzchać. Do domu coraz bliżej.
To był udany dzień. Z pewnością na ścieżki przyrodnicze Poleskiego Parku Narodowego wrócę wiosną. 


Kategoria Wycieczki, Ciekawa Lubelszczyzna