Basik prowadzi tutaj blog rowerowy

Z zegarkiem

  • DST 22.39km
  • Czas 01:02
  • VAVG 21.67km/h
  • VMAX 31.02km/h
  • Temperatura -10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 3 stycznia 2016 | dodano: 03.01.2016

Nadal trzyma mróz. Gdy wracaliśmy z porannej mszy termometr w aucie wskazywał na przemian -15, -16 stopni.
Dzisiaj nie dałam się oszukać. Wiedziałam, że jest zimno i dlatego postanowiłam jechać z zegarkiem. Jadę przez pół godziny i wracam. Wyjechałam w południe. Termometr wskazywał dziesięć stopni na minusie. Założyłam pancerny garniturek. Tak mi się przynajmniej wydawało. Wyjechałam, niechcący spojrzałam na buty i co widzę? Zapomniałam założyć drugiej pary skarpet. Wystroiłam się w cienkie skarpetki i nie założyłam wełnianych grubasów. W sumie zmarzłam w stopy nie bardziej niż wczoraj, ale dłuższego dystansu nie ryzykowałam :)
A tak wyglądałam :)


Kategoria Po pracy

Dałam się oszukać....

  • DST 80.60km
  • Czas 03:37
  • VAVG 22.29km/h
  • VMAX 37.81km/h
  • Temperatura -10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 stycznia 2016 | dodano: 02.01.2016

Jestem naiwna, łatwowierna, słaba... Wystarczył jeden jasny promyczek, abym się zapomniała i uwierzyła ponownie w zimową wiosnę.... A przecież rano Mama mówili, że jest -15 stopni. Tylko raz spojrzałam w okno i wystarczyło! Niemożliwe, aby było tak zimno, gdy za oknem pięknie świeci słońce! Wiatr??? Jaki wiatr???!!! Co ta Mama wymyśla.
Pognałam na rower i obiecałam, że wrócę, jeśli będzie bardzo zimno. Tylko, czy dla mnie może być za zimno, czy na rowerze może być nie ok?
W głowie miałam pomysł na rowerową wycieczkę. Jadę nad nasze Jezioro Białe.

W linii prostej to tylko około 25 km, ale od czego są skróty :) Najfajniejszy to oczywiście skrót przez leśną ścieżkę. Ciągnie mnie na nią, oj ciągnie, ale czyż można się temu dziwić skoro droga przez las jest tak urokliwa...

... bardzo urokliwa...

Jeszcze chwila i byłam nad Jeziorem Białym. Na deptaku spotkałam spacerowiczów przed hotelem Polesie i panią maszerującą z kijkami.
Jezioro oświetlone słonecznymi promieniami wyglądało bajkowo.

A mój Spec...



To może jeszcze jedno zbliżenie :)

Dla takiego widoku warto było marznąć na 10-ci stopniowym mrozie przy porywistym wietrze :)
Do domu wróciłam sponiewierana przez mróz i wiatr. Dosyć! Będę stanowcza! Już nigdy więcej nie dam się oszukać pierwszemu lepszemu promykowi słońca w zimowy dzień ;)


Kategoria Po pracy

Poszłooo....

  • DST 104.29km
  • Czas 04:23
  • VAVG 23.79km/h
  • VMAX 38.39km/h
  • Temperatura -9.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 stycznia 2016 | dodano: 01.01.2016

Po sylwestrowych kulinarnych szaleństwach, w noworoczne przedpołudnie pognałam na rower. Sylwestrowe szaleństwa na parkiecie to za mało, aby spalić wszystkie pochłonięte pyszności :)
Ciągnęło mnie na leśną ścieżkę i Jezioro Obradowskie.

Od kilku dni trzymał mróz, więc na ścieżce powinno być sucho i powinnam przejechać nie brudząc roweru i ubrania błotnymi kropkami.
Założyłam pancerny rowerowy garniturek :) Kurtka narciarska, koszulka termiczna na długi rękaw, zimowe rowerowe spodnie, a pod nie długa bielizna termiczna, kominiarka, czapa z polaru, na szyi kominek z polaru, dwie pary skarpet i rękawice narciarskie... Ufff... Od samego wyliczanie robi się gorąco :) Czy w takim pancernym stroju będę w stanie pedałować?!
Było rześko i trochę wiało. Jeśli wierzyć wskazaniom mego rowerowego termometru w liczniku, to było 9 stopni na minusie (choć moja mama odradzając mi rower mówiła, że termometr przy domu wskazywał -12 stopni). Mimo powolnego pancernego tempa, pancerny garniturek chronił przed mrozem, a klimaty były nawet lodowate :)

Może jeszcze jedno zbliżenie...

Na trasie do leśnej ścieżki - aut, jak na lekarstwo.
Wjechałam w las. Byłam sama, żadnych aut, żadnych spacerowiczów, żadnych rowerzystów. Dzisiaj nie spieszyłam się. Chciałam nacieszyć się ciszą i spokojem. Jakaż to przyjemna odmiana po taneczno-wokalnych sylwestrowych szaleństwach :)
Stałam na pomoście i patrzyłam na Jezioro Obradowskie, na las... Jak pięknie... To są moje klimaty :)

Mój Spec był gwiazdą obiektywu :)

i tak...

i tak...

i tak :)

Zmarzłam... Pora jechać dalej.
Kładka prowadząca nad jezioro wyglądała dzisiaj wyjątkowo urokliwie. Może to zasługa szronu?

Z uciechy, że nareszcie jadę swoją ulubioną ścieżką, przejechałam ją w tą i nazad :)
Wróciłam do skrętu na ścieżkę i zataczając średnie - "zmodyfikowane" kółeczko dojechałam do swojej drożyny. Licznik pokazywał dystans około 70 km, do domu pozostało +- 4 km. A może by tak pognać dalej wojewódzką i ... Było mi zimno w stopy, kominiarka zamarzła... Gdy ponownie dojechałam do swojej drożyny licznik pokazywał 100,18 km. Jeszcze 4 km i byłam w domu.
To moja pierwsza setka w 2016 roku :)
Jaki będzie dla mnie 2016 rok, skoro:
- postanowień noworocznych - zero!
- planów - czy można nazwać to planami?
- zamierzeń - coś się znajdzie...
- wyzwań - może kilka,
- marzeń - pełen trzos :)
Tak, zapowiada się kolejny piękny rowerowy rok :)))

Zapomniałabym o najważniejszym - życzę wszystkim rowerzystom pięknego rowerowo 2016 roku!!!!


Kategoria Po pracy

Szesnastka z przodu licznika :)

  • DST 43.24km
  • Czas 01:40
  • VAVG 25.94km/h
  • VMAX 38.20km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 29 grudnia 2015 | dodano: 29.12.2015

Dopadł mnie leń i nie miałam ochoty wyjść na rower, a przecież dzisiaj miała pojawić się nowa cyferka na moim liczniku. Jednak wyszłam, bardziej z obowiązku niż dla przyjemności, tak mi się przynajmniej wydawało. Wystarczyła chwila na Specu, kilka wykręconych młynków i zaczęło mi się znowu chcieć gonić, pędzić, pomykać. Pognałam na średnie kółeczko - klasycznie bez "skrótów", z tym, że omijając hardkorowy odcinek i skracając przez to dystans o około 7 km.
Dzisiaj pojechał ze mną wierny druh i przyjaciel...

Pędziliśmy wojewódzką

Chwila i wjechaliśmy w spokojniejsze klimaty - pola, stawy i aut, jak na lekarstwo

Na przeciwko kościół

Kolejna miejscowość. To tu znajduje się ośrodek, w którym przebywał mój Znajomy-Nieznajomy. Nie spotkałam go od lata, może wrócił do domu i rodziny...

Dalej droga prosta, jakby nie miała początku i końca...

Wjazd do miejscówki, z której korzystam w miarę potrzeby...

Dojechałam do kolejnej miejscowości. To w tej miejscowości bardzo często uciekam przed czworonogami

Dzisiaj spotkałam jednego psiaka, ale z tych grzecznych. Chyba nie miał ochoty na fotkę...

Ponownie wjechałam na wojewódzką, ale z innym numerkiem. Przede mną krótki leśny odcinek. To tutaj kilka dni temu niesforna choinka zsunęła się z przyczepki tarasując drogę...

Skręt na moją ulubioną leśną ścieżkę...

Następna wieś. Tutaj nie miałam ganianych przygód z psami

I już na horyzoncie pojawia się przeurocze miasteczko

z jakimś takim dziwactwem, niby ścieżką rowerową. Tylko po co te słupki i łańcuchy?

Znowu moja kółeczkowa wojewódzka...

Znowu my - ja i mój wierny druh...

I pozostało nam tylko dojechać do domu

                                                                                         Koniec :)


Kategoria Po pracy

Goniąc szesnastkę

  • DST 101.05km
  • Czas 03:55
  • VAVG 25.80km/h
  • VMAX 36.26km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 grudnia 2015 | dodano: 28.12.2015

Pozostało już niewiele kilometrów do zmiany cyferek na moim liczniku, więc liczę, że może sie uda...


Kategoria Po pracy

Lekcja pokory

  • DST 108.28km
  • Czas 04:14
  • VAVG 25.58km/h
  • VMAX 35.48km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 27 grudnia 2015 | dodano: 28.12.2015

Plany na dzisiejszy dzień miałam ambitne - minimum 120 km.
Nie czułam się najlepiej i powinnam darować sobie rower, ale kto upartemu zabroni. Jednak tym razem Opatrzność dała mi delikatną lekcję pokory. Pomogły tabletki przywiezione przez Starszego na trasę i nakręciłam 108 km :)


Kategoria Po pracy

Świąteczny spacer

  • DST 30.34km
  • Czas 01:07
  • VAVG 27.17km/h
  • VMAX 38.20km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 grudnia 2015 | dodano: 25.12.2015

Po świątecznym rodzinnym śniadaniu i przed świątecznym rodzinnym obiadem wybrałam się na świąteczny rowerowy spacer :)

Życzę wszystkim rowerowym znajomym, rowerzystom z bs i czytelnikom mego bloga spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia :)


Kategoria Po pracy

Miesięczniaczek

  • DST 68.25km
  • Czas 02:39
  • VAVG 25.75km/h
  • VMAX 41.88km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 grudnia 2015 | dodano: 23.12.2015

To mój ostatni miesięczniaczek w tym roku.
Nie wysilałam się z trasą. Pognałam 34 km wojewódzką (pod wiatr) i zawróciłam (z wiatrem). Uparłam się, że do Świąt dojadę miesięczniaczka i udało się, bo kto upartemu zabroni :)


Kategoria Po pracy

Wiatr, niesforna choinka i chłopak

  • DST 74.20km
  • Czas 02:56
  • VAVG 25.30km/h
  • VMAX 36.84km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 grudnia 2015 | dodano: 22.12.2015

W nocy padało. Poranne ciemne chmury nie wróżyły rowerowej pogody. A jednak - im bliżej południa, tym było pogodniej. Nawet wyjrzało słońce. Aby nie popadać w sielski ton, napiszę krótko - wiało...
Krzątałam się po kuchni robiąc kremy do wczorajszych świątecznych placków. Przed godz. 14.00 słodkości były gotowe. Patrząc przez okno na tańczące z wiatrem konary drzew, zastanawiałam się czy jechać. Czy ja mam ochotę na tańczące z wiatrem pedałowanie? A jednak... Jadę. Zawrócę, jeśli podmuchy będą zbyt porywiste. 
Standardowo pognałam na średnie kółeczko z niewielką modyfikacją - omijam hardkorowy odcinek. Przed skrętem na leśną ścieżkę zauważyłam stojące na poboczu auto z przyczepką pełną choinek. Młody mężczyzna poprawiał zielony świąteczny ładunek. Ruszył i jedno drzewko zsunęło się na jezdnię. Było całkiem pokaźnych rozmiarów - zatarasowało w poprzek jezdnię. Chłopak zauważył zgubę, zatrzymał samochód i podbiegł do choinki. Gdy dojeżdżałam do niego, zapytał, czy mu pomogę załadować ją na przyczepkę. Odpowiedziałam, że nie wiem, czy dam radę, a on.... "Przepraszam... to dziewczyna". W jego głosie słychać było zdziwienie. Pewnie nie spodziewał się usłyszeć spod kominiarki kobiecego głosu. Znowu zostałam wzięta za mężczyznę/chłopaka. Czy ja wyglądem jak facet?! No, może w kominiarce i czapce z polaru, gdy widać tylko oczy, ale co z resztą?!  Czy ja mam męską fizjonomię???!!!
Rozbawił mnie ten młody mężczyzna, jeszcze teraz się uśmiecham na wspomnienie jego zdziwienia. 
Pognałam dalej kręcąc swoje kółeczko. Od kilku, a może kilkunastu dni kierunek wiatru nie zmienia się i na ostatnich 16 km do domu, 12 km było pod wiatr. Przyznam, że chyba w końcu polubiłam/zaakceptowałam wietrzną pogodę.


Kategoria Po pracy

Przydomowe kółeczko.

  • DST 81.42km
  • Czas 03:15
  • VAVG 25.05km/h
  • VMAX 37.03km/h
  • Sprzęt Specialized
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 grudnia 2015 | dodano: 21.12.2015

Między jednym światecznym plackiem, a drugim :)


Kategoria Po pracy