2018-05-01
-
DST
101.65km
-
Czas
04:28
-
VAVG
22.76km/h
-
VMAX
31.93km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę wiało, a mi się nigdzie nie spieszyło... Lubię zapachy wiosny, pierwszą zieleń. Jest pięknie :)
2018-04-30
-
DST
40.53km
-
Czas
01:47
-
VAVG
22.73km/h
-
VMAX
32.32km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na i z Pięknego Wschodu
-
DST
24.00km
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ultramaraton Piękny Wschód 2018
-
DST
522.36km
-
Czas
19:52
-
VAVG
26.29km/h
-
VMAX
56.03km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze

Punkty Kontrolne:
1. Start Parczew - godz. 8.40
2. Krasnystaw 108 km - godz. 12.32
3. Hrubieszów 170 km - godz. 15.20
4. Józefów 256 km - godz.19.25
5. Janów Lubelski 334 km - godz. 22.46
6. Żółkiewka 402 km - godz. 2.35
7. Dąbrowa 467 km - godz. 5.45
8. Meta - godz. 7.35
Czas brutto:
22:54:57
Klasyfikacja Open:
50/98 pozycja
Klasyfikacja Generalna:
78/144 pozycja
Klasyfikacja Open-Kobiety:
pozycja 2/9
Klasyfikacja Generalna-Kobiety:
pozycja 4/11
Kategoria Maratony
2018-04-24
-
DST
50.72km
-
Czas
01:52
-
VAVG
27.17km/h
-
VMAX
36.24km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
2018-04-23
-
DST
50.70km
-
Czas
01:53
-
VAVG
26.92km/h
-
VMAX
37.02km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
2018-04-15
-
DST
52.44km
-
Czas
02:04
-
VAVG
25.37km/h
-
VMAX
45.05km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po śniadaniu odprowadzam kolegów do rogatek Radzynia. Przed wyjazdem Starszy sprawdza czujnik w liczniku. Coś mi się wydaje, że w piątek zapomniał zmienić w nim baterii.... :)
Zatrzymuję się w lesie. Jeszcze takich białych kobierców nie widziałam

W drodze do domu mam niesprzyjający wiatr. Nie czuję się zmęczona po wczorajszym kręceniu, ale mimo to wiatr mnie skutecznie spowalnia. Zresztą, dzień jest piekny, więc po co się spieszyć :)
Trzy setki przez Wilkowyje
-
DST
300.00km
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przed Świętami Wielkanocnymi umówiłam się ze znajomymi - Krzyśkiem i Wieśkiem na wspólny trening przed PW. Ustaliliśmy termin na 14 kwietnia. Koledzy zamierzali wykręcić 2-setkę, a że mieszkają na Mazowszu postanowiłam wyjechać im na przeciw i także wykręcić 2-setkę. Do środy wszystko układało się zgodnie z planem - rower przygotowany, zmieniona dętka, łańcuch wymyty i nasmarowany, licznik sprawny. W środę padł licznik. Dużo wskazywało na wyczerpaną baterię. W piątek Starszy wymienił baterie w liczniku i czujniku. Byłam tak zakręcona, że nie sprawdziłam, czy wszystko ok.
W sobotę wstałam o godz. 5.00. Koledzy startowali z Mińska Mazowieckiego. Planowali wyjechać o godz. 9.00, więc ja aby ciut nakręcić postanowiłam, że wyjadę o godz. 6.00. Rano, jak to rano... i wyszłam o godz. 6.05. Szybciej wróciłam niż wyjechałam. Licznik zastrajkował. Starszy coś sprawdził, ja coś pokręciłam i nic. Trudno, jadę bez licznika. Dystans sprawdzę na mapie, a tempo będę kontrolować wskazaniami zegarka. Wyjechałam o godz. 6.10. Mam sprzyjający wiatr. Dzień zapowiada się pogodny i bardzo ciepły.
O godz. 7.05 jestem na rogatkach w Radzyniu. W lesie przed i za Radzyniem jak okiem sięgnąć rozciągają się kobierce zawilców. Widok jest niesamowity. Wprawdzie zabrałam aparat, ale spieszno mi na spotkanie ze znajomymi, a może jestem zaborcza i szkoda mi czasu na postój, bo przecież chcę wykręcić jak najwięcej km-ów przed wspólną jazdą. Maniana - fotki będą później :)
W Łukowie, na skrzyżowaniu, na którym odbijam w kierunku Stoczka Łukowskiego jestem o godz. 8.10. Na liczniku powinnam mieć około 55-56 km. Do Stoczka jadę drogą nr 76. Nasila się ruch. Droga nie jest urokliwa - miejscowość za miejscowością, zero lasów. Trudno się dziwić, przecież to główna trasa do Garwolina. Staram się pedałować rytmicznie, chcę jak najszybciej uciec z tej nieprzyjaznej dla rowerów drogi. W Stoczku jestem o godz. 9.20. Odbijam w drogę nr 803 i wjeżdżam do innej rzeczywistości. Mijam pola, lasy, uśpione miejscowości. Jest tak, jak lubię. W okolicach miejscowości Kołodziąż droga prowadzi leśnym odcinkiem. Jest delikatny podjazd. Rewelacja.
W Seroczynie wjeżdżam na drogę nr 802. Wkrótce powinnam spotkać kolegów. Spoglądam na zegarek. Jest godz. 9.40. Dzwonię do Wieśka.
- Wiesiu, gdzie jesteście?
- Nie chciałem pisać sms w środku nocy, zmieniliśmy trochę plany...
Chyba nie zrezygnowali?!
- Jestem w lesie za Żebraczką.
Słyszę śmich w słuchawce
- A my dopiero wyjeżdżamy.
Uff...
- To widzimy się wkrótce.
Super. Na liczniku powinnam mieć około 100 km. Jak nic wykręcę dziś 2-sertkę, może i więcej, a teraz zjem śniadanie :) Kanapka + banan - idealne połączenie.
Jest już całkiem ciepło. Cienka rowerowa kurteczka wędruje do plecaka. Jadę w koszulce na krótki rękaw. To mój pierwszy krótki rękaw w tym sezonie.
Wjeżdżam do Latowicza. Podoba mi się ta miejscowość. Mijam tablicę z kierunkiem do Jeruzala. Jestem blisko serialowych Wilkowyj.
Mijam miejscowość Drożdżówka i z daleka dostrzegam dwie zielone "pieczarki".
Nareszcie! Jesteśmy w komplecie! Wiesiek ma na liczniku 19 km.
Koledzy są bardzo wyrozumiali, gdy proszę o chwilę postoju na fotkę w centrum Latowicza.
Kolejny postój na wyjeździe z Latowicza proponuje Wiesiek. Zatrzymujemy się przez domem serialowego Wójta z Wilkowyj. 
Być tak blisko i nie odwiedzić Wilkowyj? Jedziemy do Jeruzala.
Oczywiście nie może także zabraknąć fotki serialowego Urzędu Gminy.
Serialowe Wilkowyje przyciągają turystów.
Serialowy kościół...
i oczywiście ławeczka pod sklepem :)
My także niczym serialowi bohaterowie rozsiadamy się na ławeczce. Jednak zamiast "Mamrota" pijemy Cisowiankę :)
Z Jeruzala jedziemy bocznymi dróżkami do Wodyni, a stąd do Seroczyna. Tereny są bardzo rowerowe. Minimalny ruch, dużo lasów, cisza, spokój.
Robimy jeszcze jeden fotkowy postój przed pomnikiem upamiętniającym bitwę pod Stoczkiem w 1831 r.
Na wyjeździe ze Stoczka odbijamy w boczną drogę i kręcimy pętelkę. Powód - oczywiście dodatkowe km-y i podjazd. Jak trening przed PW - to trening.
Ponownie na drogę nr 803 wyjeżdżamy przed pomnikiem, dojeżdżamy do Stoczka i tym razem obieramy kierunek do Łukowa. W połowie drogi robimy chwilę przerwy przed sklepem na uzupełnienie płynów w bidonach. W Łukowie zatrzymujemy się ciut dłużej na pizzę, a stąd bez zatrzymywanie jedziemy do Radzynia.
Kolegom do 2-setki brakuje 60 km z załącznikiem. W pamięci przeliczam dystans dłuższą trasą z Radzynia do mnie. Mam! Jedziemy trasą modyfikowanego kółeczka z modyfikacjami :) Gdy dojeżdżamy do domu Wiesiek ma na liczniku 207 km. Przejechałam z nimi 188 km. Sprawdzam na mapie dystans, który pokonałam samotnie. Szok. Jeśli wierzyć pomiarom to do Drożdżówki jest około 112 km! Wiesiek obstawiał dystans między 110 km, a 115 km :) Przejechałam 3 setki! Szkoda, że nie wiem w jakim czasie netto pokonałam 300 km. Koledzy na swoim dystansie wykręcili średnią 26,84 km/h.
Przygotowuję kolację. Rozmawiamy. Jak ja lubię takie chwile. Jak dobrze jest spotkać się ze znajomymi. Dziękuję koledzy za miło spędzony dzień :)
2018-04-11
-
DST
81.18km
-
VMAX
35.06km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dalej wieje. Na 77,18 km padł mi licznik. Wjechałam na swoją drożynę i moje bezprzewodowe niby cudo padło. Liczę, że i tym razem to bateria.
2018-04-08
-
DST
31.92km
-
Czas
01:21
-
VAVG
23.64km/h
-
VMAX
34.28km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Specialized
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zakleiłam dętkę i pojechałam sprawdzić, czy dobry ze mnie fachowiec :) Przy okazji remontu wyszorowałam Speca - lśni, jak nowy :)
Dzisiaj też wiało, z tym, że ja już nie trenowałam :)






